WARSZTATY Z PIECZENIA FRANCUSKIEGO CHLEBA

_MG_6344

Z nieskrywaną ekscytacją pragnę Was zaprosić na warsztaty z pieczenia francuskiego chleba, które poprowadzę dla trzech grup w dniach 17 – 19 maja w warszawskim studiu Muffia.

Na warsztatach nauczę Was jak przygotować chleb typu francuskiego na pszennym zakwasie o wilgotnym, otwartym miąższu i chrupiącej skórce, który jest nie tylko smakuje dobrze, ale jest także przyjazny dla naszego organizmu. Oprócz białego chleba zrobimy także pożywny i wilgotny blaszkowy chleb z pszennej mąki z pełnego przemiału. Wytłumaczę Wam jak prowadzić zakwas, aby nasz chleb zawsze rósł jak na drożdżach i nie był zbyt kwaśny. Pomogę Wam zrozumieć cały proces robienia ciasta chlebowego. Pokażę Wam jak upiec piękny chleb w domowym piekarniku ( w garnku lub na kamieniu do pizzy). Samodzielnie utłuczemy masło, a także przygotujemy inne wypieki z użyciem chlebowego ciasta (pizza, fougasse, foccaccia i calzone). Sprzedam Wam trochę plotek z chlebowego światka w Kaliforni, a także postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania odnośnie fotografii kulinarnej,

Każdy uczestnik opuści warsztaty z zestawem domowego piekarza: słoiczkiem zakwasu, koszyczkiem do wyrastania chleba (z chlebem do upieczenia w domu), blaszką chleba pełnoziarnistego, skrabką oraz dokumentem z całą teorią z warsztatów.

Termin: 3 grupy w dniach 17, 18, 19 maja  (pojemność grupy 16.os).

Godzina: 17:30 – do skutku, w końcu to my dostosowujemy się do chleba a nie on do nas ;) (zarezerwujcie około 4-5h)

Miejsce: studio Muffia ul. Burakowska 11

Koszt: 350 zł/ os.

O prowadzącej: artykuł z Polityki :)

Rezerwację wraz z datą wysyłajcie na mojego maila gotujebolubi@gmail.com Pamiętajcie, tylko 3 grupy po 16 osób, także kto pierwszy ten lepszy!

Do zobaczenia!!

Patronat medialny:

big_1421338184

 

 

 

Kokosowo – migdałowy pudding ryżowy z karmelizowanymi bananami.

Myślałam, że jak zacznę pracować jako piekarz, przestanę tyle piec w domu. Nic bardziej mylnego. Mieszkanie w tak inspirującym mieście jak San Francisco pośród twórczych ludzi nieustannie motywuje do nauki i odkrywania nowych rzeczy. W pracy moim zadaniem jest perfekcyjnie odtworzyć przepisy opracowane przez szefa. W domu natomiast sama jestem sobie sterem i okrętem. Mogę sobie gotować co chcę, eksperymentować , bałaganić i popełniać błędy by wyciągać z nich wnioski. Im więcej ćwiczę, tym bardziej przystępne stają się dla mnie trudniejsze przepisy, a że świat słodkich wypieków niezmiernie mnie interesuje, moja ciekawość każe mi wszystkiego spróbować natychmiast.

Przez ostatnie tygodnie zużyłam w swojej kuchni bardzo dużo masła. Dwa razy zrobiłam pełnoziarnistą brioszkę, a w zeszłym tygodniu zrobiłam duży blok orkiszowego ciasta francuskiego, z którego przez kolejne dni robiłam różne wypieki (palmiery, trójkąty z jabłkami i tartę tatin z brukselek). Przeważnie wystarcza mi jeden kęs, aby spróbować jak coś wyszło. Ale czasami rzeczy wychodzą tak dobre, że jeden kęs to za mało… Dla tego od czterech dni jestem na diecie bez nabiału i mięsa. Chcę być na niej przynajmniej przez tydzień, a może i troszkę dłużej, zobaczę. Na razie jest spoko, jem dużo hummusu i miałam tylko jedną skuchę, kiedy w kawiarni zapomniałam poprosić o migdałowe mleko do kawy, ale zaspana byłam :)

Na śniadanie lubię zjeść coś słodkiego, co dałoby mi energetycznego kopa. Uwielbiam różne rozgrzewające puddingi, dla tego dziś na śniadanie zrobiłam coś z kategorii comfort food. Japoński słodki, kleisty ryż ugotowany w mleku migdałowym z dodatkiem wiórków kokosowych. Podany z karmelizowanymi bananami i orzechami laskowymi. Istna poranna ambrozja :)

_MG_4224-2

Kokosowo – migdałowy pudding ryżowy z karmelizowanymi bananami (1 porcja)

1/3 szklanki słodkiego ryżu (lubi innego krótkoziarnistego)

1 i 1/4 szklanki mleka migdałowego

2 łyżki wiórków kokosowych

1 łyżeczka miodu

1,5 banana

2 łyżeczki miodu (lub brązowego cukru)

szczypta soli

kilka orzechów laskowych

Ryż wsyp do miseczki i zalej go wodą. Przemieszaj parę razy, aby wypłukać skrobię. Zlej wodę, dodaj nawą i powtórz płukanie. Ryż wsyp do garnka, dodaj mleko. Doprowadź do wrzenia. Dodaj wiórki kokosowe, zmniejsz gaz i gotuj do momentu, aż ryż stanie się miękki i kremowy. Pod koniec posłódź go łyżką miodu i dopraw szczyptą soli. Przełóż pudding do miseczki

Banana pokrój w plasterki. Wrzuć na patelnię razem z łyżką miodu (lub cukrem) i smaż chwilę, aż banan się rozpadnie i lekko skarmelizuje. Karmelizowane banany ułóż na gorącym puddingu. Całość posyp orzechami laskowymi, wiórkami kokosowymi, polej odrobiną miodu.

 

 

 

Wędzone ziemniaki jak z Baru Tartine

Zaraz po nowym roku napisałam długiego posta. O klejących bułeczkach, naszej podróży na południe Kalifornii, o tym jak fajny był ubiegły rok i jak jeszcze fajniejszy będzie ten następny. Kiedy doszłam do niemal ostatniego akapitu przepisu na klejące bułeczki, coś tam nieopatrznie wcisnęłam na nieoswojonej jeszcze klawiaturze nowego komputera i cały wpis szlag trafił. No cóż…

W nowy rok wjechałam z przytupem. Zaliczyłam kilka super staży w lokalnych piekarniach, w tym tej najważniejszy, wymarzony – w Tartine Bakery. Wkrótce zabiorę was na drugą stronę kontuaru Tartine, ale także pokażę Wam kulisy innych Kalifornijskich piekarni w których miałam okazję się uczyć. W marcu minie rok odkąd moja chlebowa obsesja weszła na następy poziom, w tym czasie wydarzyło się niesamowicie dużo. Aż by się chciało to wszystko uporządkować i spisać ku potomnym. Na razie nie jest łatwo, bo w styczniu zaczęłam nową pracę. Nieoczekiwanie dla mnie samej dostałam angaż w niezwykłej 20th Century Cafe, o której pisałam na blogu bardzo dawno temu. To niezwykłe, że rzeczy o których nieśmiało kiedyś marzyłam nagle znalazły się na wyciągnięcie ręki. Korzystam więc z tego ile wlezie, bo czasu w San Francisco zostało nam coraz mniej. Bardzo chciałabym wrócić do regularnego blogowania, ale nie jest łatwo. Energii starcza mi na pieczenie w pracy i po pracy (co widać na moim instagramie) , gorzej z ubraniem wszystkiego w słowa, ale będę bardzo się starała :)

_MG_3362-2

Zaraz nieopodal Tartine Bakery mieści się Bar Tartine – restauracja założona przez Chada Roberstona i Elizabeth Pruteit, w której hołduje się fermentacji i innym technikom wzmacniania smaków i przechowywania produktów. Miejsce cieszy się niesłabnącą renomą i zawsze gdy ktoś pyta mnie, gdzie zjeść w San Francisco, wysyłam go właśnie tam. Sama Bar Tartine odwiedziłam kilka razy, zawsze z jednego powodu. Wędzonych ziemniaków.

Ziemniaki są filarem kuchni wschodnio – europejskiej i potrafimy zrobić z nich różne wspaniałe rzeczy. Nigdy jednak do głowy by mi nie przyszło, że najlepszy ziemniaczany posiłek zjem po tej stronie oceanu. Bo w Barze Tartine młode ziemniaczki się wędzi. A następnie podaje się w towarzystwie majonezu z czarnego i niedźwiedziego czosnku. Nie jestem w stanie opisać tej eksplozji smaku, która rozgrywa  się w naszych ustach, kiedy rzeczonego ziemniaczka bierzemy do ust. To istna kumulacja dymnych aromatów, umami i ziemniaczanej słodyczy podrasowanej charakternym sosem. To danie to czysta poezja i gdy odwiedzam Bar Tartine nigdy nie jestem w stanie zamówić niczego innego, niż właśnie tych ziemniaków.

Prawie rok temu kupiłam w sklepie mięsnym torebeczkę drewnianych wiórków, aby zmierzyć się z wędzonymi ziemniakami w domu. Ale jak to często bywa, wiórki trafiły do ciemnego kąta w raz z chęcią zrealizowania tego przepisu. Dopiero niedawno wczytałam się weń uważnie i okazało się, że zrobienie wędzonych ziemniaków w domu nie jest wcale takie trudne. Zwłaszcza jeżeli mamy garnek żeliwny i koszyczek do gotowania na parze…

_MG_3466-2

 Wędzone ziemniaki (2 porcje)

0,5 kg młodych ziemniaków (lub dużych pociętych w grubą kostkę)

2 solidne garści drewnianych wiórków do wędzenia

Nagrzej piekarnik do 220 stopni. Wiórki drewniane umieść na spodzie garnka żeliwnego. Ziemniaki umieść w koszyku do parowania. Postaw garnek żeliwny na ogniu i poczekaj, aż wiórki zaczną się dymić. Ułóż na garnku koszyk do parowania, przykryj garnek pokrywką i włóż do nagrzanego piekarnika na półtorej godziny, lub do momentu, aż ziemniaki staną się miekkie (możesz to sprawdzać raz na jakiś czas po upływie godizny wbijając w nie nożyk lub widelec).

Uwędzone ziemniaki możesz zrumienić na patelni na maśle i podać w towarzystwie koperku, szczypiorku i zsiadłego mleka lub maślanki do popicia.

 

_MG_3460