Zwyczajnie smaczna Cafe Lokalna

Mało jest takich miejsc, gdzie przesiadywałabym godzinami zyskując status stałego bywalca. Najbardziej lubię siedzieć u siebie w domu – w dziedzinie kulinarno – kulturalnej dorobiłam się pewnej samowystarczalności, mam na półce dużo dobrej herbaty, kawy prawie w ogóle nie pijam, więc… Doprowadziło to do tego, że zamiast listy lokali w których przesiaduję posiadam listę lokali, w których „bym przesiadywała”. Tak teoretycznie. Gdybym nie wiem… nagle poczuła zew miasta, znienawidziła swoje mieszkanie, miała dwumiesięczny remont elewacji. To wtedy Cafe Lokalna znalazłaby się w pierwszej piątce.

Lubię takie miejsca, które nie wymagają od Ciebie niczego. Tylko chwili wolnego czasu i odrobiny otwartości. Takie niedoskonałe, przykurzone, lekko zagracone. Szczere i autentyczne. Swojskie.

Lokalną mój szef zaprezentował mi jako miejsce z „berlińskim klimatem”, jego narzeczona wspomniała o boskim serniku. Ich słowa traktuję ekspercko – on przez kilka lat mieszkał w Berlinie, ona uwielbia serniki. Więc poszłam za ich rekomendacją, pewnego pochmurnego piątku. Byłam pierwsza. Na wejściu zaskoczenie, bo wyobrażenie „berlińskości” znaczyło u mnie chyba trochę co innego, ale co ja mogę wiedzieć. Przemogłam się i zostałam. Po chwili butny, acz bardzo sympatyczny kucharz osobiście przyniósł kanapkę i sernik. Bardzo smaczne – kanapka z kurczakiem i avocado, sernik z malinami i czekoladą (do dziś się głowię jak osiągnąć taką konsystencję, ale Pani która go piecze podobno nie puszcza pary z ust odnośnie receptury). A chwilę potem… No cóż. Chciałabym napisać, że byłam z koleżanką, że ja wzięłam sernik, ona to drugie, że próbowałyśmy od siebie. Ale jak Szef Kuchni przynosi Ci do stolika, żeby się pochwalić się swoją specjalnością, Tortem Sachera, to moja asertywość staje się „jaka asertywność” i torcik zamawiam. Potem szybkim marszem przemierzam ulice starego Mokotowa, żeby przepalić w sobie ten cukier. Ale nastrój mam przedni, a dobową rację żywności już z głowy. Więc nie jest tak najgorzej. A co śniadanie mistrzów, to śniadanie mistrzów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

Cafe Lokalna

ul. Kwiatowa 1/3/5 (wejście od ul. Różanej)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>