Zupa soczewicowa z Góry Athos

Nie jestem ascetką. Dodanie do potrawy masła czy oliwy to dla mnie gwarant jej smaku. Ale są takie sytuacje, że nawet zamiłowanie do wyrazistego, rozpuszczonego w tłuszczu smaku musi ustąpić postowi. U mnie post zaczyna się od kilku lat co poniedziałek. Obiecuje sobie, że tym razem na pewno się uda i za te kilka miesięcy zmienię nazwisko na Bellucci. Niestety, mija godzina pięnasta, a ja: jeżeli właśnie wyrzekłam się mięsa myślę o krwistym steku, jeżeli właśnie wyrzekłam się słodyczy ochoczo  wyciągam rękę po oferowane mi czekoladki, jeżeli postanowiłam nie jeść węglowodanów najprawdopodobniej zamawiam na obiad w pracy pastę z pobliskiej pizzerni. No nic. Jest jak jest, może w końcu nadejdą lata chude. W ostatnią jakconiedzielę tradycyjnie planowałam może nie tyle dietetyczne, co zdrowe menu. Na dłużej zatrzymałam się przy przepisie na zupę z Monastyru na wyspie Athos. Akurat miałam wszystkie składniki. Przepis był bardzo skromny. Ujęło mnie w nim to, że nawet cebuli nei podsmaża się na oliwie, a dusi na sześciu łyżkach wody. Niech Wam będzie, mnisi. Zobaczmy, czym się żywią święci ludzie.

 

400 g zielonej soczewicy

400 g pomidorów z puszki

1 mała cebula

3 ząbki czosnku

2 liście laurowe*

2 łyżeczki octu z czerwonego wina*

2 łyżeczki oregano*

1 l wody

czarne oliwki


Soczewicę płuczemy, zalwamy wodą aby ją zakryć i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy jeszcze 5 minut. Odcedzamy na durszlaku.

Cebulkę i czosnek kroimy na drobno, wrzucamy na spód garnka i zalewamy 6 łyżkami wody. Czekamy aż płyn odparuje, a cebulka i czosnek zmiękną. Pomidory miksujemy na puree, dodajemy je do cebuli, wlewamy wodę, dodajemy liście laurowe, sól, pieprz i doprowadzamy wszystko do wrzenia.

Kiedy płyn zawrze wrzucamy do niego soczewicę. Przykrywamy garnek i na bardzo wolnym ogniu pozwalamy się gotować zupie przez 30 minut. Do momentu, aż soczewica zmięknie. Pod sam koniec dodajemy ocet winny i oregano. Chociaż ja dałam ich trochę więcej, a oregano nie miałam więc do zupy wleciały zioła prowansalskie. Dużo dużo więcej. Gotujemy jeszcze 10 minut.

Zupę, a właściwie soczewicę w lekkim sosie (w trakcie gotowania ziarna wchłaniają prawie wszystkie płyny) podajemy z oliwkami, doprawiamy octem winnym i oregano.

Może to nie jest najlepsza zupa jaką jedliście w życiu. Ale nie można jej odmówić tego, że jest ekstremalnie zdrowa, a przy tym bardzo pożywna. Myślę, że jedzenie takich rzeczy gwarantuje długowieczność i nieziemską wprost jasność umysłu. Gdyby ktoś wolał pełniejszy smak niech zastąpi wodę bulionem, a cebulkę podsmazy na oliwie. W końcu jesteśmy tylko ludźmi ;)

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>