Ziemniaki i czekolada?! W cieście?!

Ale żeby ziemniaki wsadzić do czekoladowego ciasta? W głowie mi się to nie mieściło! Jadłam i robiłam chleb z ziemniakami – bardzo pomogły wypiekowi. Ale ziemniaki na deser? To jakieś mocno podejrzane. Postanowiłam zrobić wizję lokalną przepisu, który znalazłam w swoim nowym nabytku – Złotej Księdze Czekolady. Moje post-ity dokleiły się do wielu stron, ale ta receptura przez swoją kuriozalność zainaugurował pieczenie pod dyktando księgi. Powiem z ręką na sercu – wyszło dziwne. Co nie znaczy, że niesmaczne. Ciężkie i wilgotne, mało wyrośnięte. Ultra czekoladowe. Takie co to najchętniej zjadłoby się na śniadanie o 9ej rano ze szklanicą mleka na popitkę. Następny posiłek dopiero o 15, bo ciasto jest bardzo syte. Gdzieś tam w tych smakach krąży ziemniaczana nuta, ale to chyba tylko dla tych, co wiedzą o sekretnym składniku. Mój mąż uwierzył w ziemniaki, dopiero jak mu pokazałam przepis w książce. Jesteście gotowi poznać to cudo? Bardzo proszę:))

 

ciasto czekoladowo ziemniaczane

200 g ziemniaków

300 g mąki

75g kakao

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki soli

125 g masła

125 g cukru

125 ml mleka

3 jajka

tabliczka czekolady

1 kieliszek dobrego alkoholu

 

Ziemniaki gotujemy tak jak to zwykle robimy, gdy chcemy je podać do posiłku. Jednak bez żadnych przypraw. Gdy wystygną – tłuczemy.

W oddzielnej misce mieszamy mąkę, kakao, sól i proszek do pieczenia. W jeszcze innej misce ucieramy mikserem masło z cukrem, a gdy te się dobrze połączą wmiksowujemy w nie 3 jajka. Do otrzymanej masy stopniowo dodajemy porcjami przemieszane sypkie skłądniki, mleko oraz ziemniaki.

Gotową masę przekładamy do natłuszczoneej formy i pieczemy w piekarniku przez 30 – 40 minut. Znacie patent z patyczkiem? Kiedy wkładamy w ciasto jakiś patyczek (wykałaczkę, zapałkę, ciasto szaszłykowe) i po wyciągnięciu jest suchy – znaczy że ciasto się upiekło.

Ciasto odstawiamy do częściowego ostygnięcia – na około pół godziny. Warto poczekać – ciasto na zimno jest dużo dużo lepsze niż na ciepło. Po tym czasie wyciągamy je z formy i polewamy masą czekoladową. Nie chciało mi się robić tej sugerowanej w przepisie, więc rozpuściłam tabliczkę z odrobiną porto. Całość zwieńczyłam truskawkami namoczonymi uprzednio w occie balsamicznym i łyżeczce cukru.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>