Wędzone ziemniaki jak z Baru Tartine

Zaraz po nowym roku napisałam długiego posta. O klejących bułeczkach, naszej podróży na południe Kalifornii, o tym jak fajny był ubiegły rok i jak jeszcze fajniejszy będzie ten następny. Kiedy doszłam do niemal ostatniego akapitu przepisu na klejące bułeczki, coś tam nieopatrznie wcisnęłam na nieoswojonej jeszcze klawiaturze nowego komputera i cały wpis szlag trafił. No cóż…

W nowy rok wjechałam z przytupem. Zaliczyłam kilka super staży w lokalnych piekarniach, w tym tej najważniejszy, wymarzony – w Tartine Bakery. Wkrótce zabiorę was na drugą stronę kontuaru Tartine, ale także pokażę Wam kulisy innych Kalifornijskich piekarni w których miałam okazję się uczyć. W marcu minie rok odkąd moja chlebowa obsesja weszła na następy poziom, w tym czasie wydarzyło się niesamowicie dużo. Aż by się chciało to wszystko uporządkować i spisać ku potomnym. Na razie nie jest łatwo, bo w styczniu zaczęłam nową pracę. Nieoczekiwanie dla mnie samej dostałam angaż w niezwykłej 20th Century Cafe, o której pisałam na blogu bardzo dawno temu. To niezwykłe, że rzeczy o których nieśmiało kiedyś marzyłam nagle znalazły się na wyciągnięcie ręki. Korzystam więc z tego ile wlezie, bo czasu w San Francisco zostało nam coraz mniej. Bardzo chciałabym wrócić do regularnego blogowania, ale nie jest łatwo. Energii starcza mi na pieczenie w pracy i po pracy (co widać na moim instagramie) , gorzej z ubraniem wszystkiego w słowa, ale będę bardzo się starała :)

_MG_3362-2

Zaraz nieopodal Tartine Bakery mieści się Bar Tartine – restauracja założona przez Chada Roberstona i Elizabeth Pruteit, w której hołduje się fermentacji i innym technikom wzmacniania smaków i przechowywania produktów. Miejsce cieszy się niesłabnącą renomą i zawsze gdy ktoś pyta mnie, gdzie zjeść w San Francisco, wysyłam go właśnie tam. Sama Bar Tartine odwiedziłam kilka razy, zawsze z jednego powodu. Wędzonych ziemniaków.

Ziemniaki są filarem kuchni wschodnio – europejskiej i potrafimy zrobić z nich różne wspaniałe rzeczy. Nigdy jednak do głowy by mi nie przyszło, że najlepszy ziemniaczany posiłek zjem po tej stronie oceanu. Bo w Barze Tartine młode ziemniaczki się wędzi. A następnie podaje się w towarzystwie majonezu z czarnego i niedźwiedziego czosnku. Nie jestem w stanie opisać tej eksplozji smaku, która rozgrywa  się w naszych ustach, kiedy rzeczonego ziemniaczka bierzemy do ust. To istna kumulacja dymnych aromatów, umami i ziemniaczanej słodyczy podrasowanej charakternym sosem. To danie to czysta poezja i gdy odwiedzam Bar Tartine nigdy nie jestem w stanie zamówić niczego innego, niż właśnie tych ziemniaków.

Prawie rok temu kupiłam w sklepie mięsnym torebeczkę drewnianych wiórków, aby zmierzyć się z wędzonymi ziemniakami w domu. Ale jak to często bywa, wiórki trafiły do ciemnego kąta w raz z chęcią zrealizowania tego przepisu. Dopiero niedawno wczytałam się weń uważnie i okazało się, że zrobienie wędzonych ziemniaków w domu nie jest wcale takie trudne. Zwłaszcza jeżeli mamy garnek żeliwny i koszyczek do gotowania na parze…

_MG_3466-2

 Wędzone ziemniaki (2 porcje)

0,5 kg młodych ziemniaków (lub dużych pociętych w grubą kostkę)

2 solidne garści drewnianych wiórków do wędzenia

Nagrzej piekarnik do 220 stopni. Wiórki drewniane umieść na spodzie garnka żeliwnego. Ziemniaki umieść w koszyku do parowania. Postaw garnek żeliwny na ogniu i poczekaj, aż wiórki zaczną się dymić. Ułóż na garnku koszyk do parowania, przykryj garnek pokrywką i włóż do nagrzanego piekarnika na półtorej godziny, lub do momentu, aż ziemniaki staną się miekkie (możesz to sprawdzać raz na jakiś czas po upływie godizny wbijając w nie nożyk lub widelec).

Uwędzone ziemniaki możesz zrumienić na patelni na maśle i podać w towarzystwie koperku, szczypiorku i zsiadłego mleka lub maślanki do popicia.

 

_MG_3460

 

5 thoughts on “Wędzone ziemniaki jak z Baru Tartine

  1. Monika, podaj jakiś przepis na te piękne chleby, które pokazujesz na instagramie, proszę:-))
    I kiedy ta książka w końcu?

  2. Ech, to pewne, że uciekacie z SF? :(

  3. Pierwsze widzę takie wiórki do wędzenia.. super sprawa.

  4. idakwietniowa

    ach wędzone ziemniaki, istna rozpusta:D
    I zdecydowanie masz rację, korzystaj z tego czasu bo dla takich chwil warto czasami warto wrócić do domu trochę zbyt zmęczonym ale za to jak szczęśliwym!

  5. Zazdroszczę pysznego jedzenia i zazdroszczę, że mieszkasz w SF… Byłam tam 3 dni w ciągu lata i to miasto do tej pory jest żywe w mojej pamięci. Wspaniałe miejsce!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>