W ramach obchodów święta czekolady – chocolate molten cake…

 

Wiedziałaś, że dziś święto czkolady? – zagadnęła mnie na facebooku koleżanka. Nie wiedziałam, choć widocznie podświadomie czułam, że coś się święci kupując wczoraj w delikatesach kilka tabliczek gorzkiej peruwiańskiej (60%) i ekwadorskiej (72%). Faktycznie, wczytując się chwilę potem w tablicę aktualności zalał mnie potężny strumień czekolady płynącej ze wszystkich profili kulinarnych świata. To zdecydowanie moje święto, więc pięć sekund zajęła mi decyzja o sposobie w jaki je uczczę.

Jestem czekoladoholkiem i nie wstydzę się do tego przyznać. Dawno temu lubiłam czekoladę każdą, ale w miarę rozwijania swojej świadomości smakowej pokochałam czekoladową gorycz a czekolada poniżej 50 % zaczęła być dla mnie zbyt słodka. Co dwa miesiące podróżuję do warszawskiej mekki smakoszy czekolady – sklepu Le Chocolat na ulicy Żurawiej 26 i kupuję różne wyroby najlepszych chocolatier świata. Niektóre kompozycje obezwładniają. Są jak wino, mają wiele poziomów smaku. Doskonale pamiętam gorzką czekoladę Amedei, w której wyczuwało się aromat tytoniu. Czy mleczną czekoladę z jadalnymi kwiatami, z wanilią i brandy. Obecnie w lodówce mam taką, która przywołuje mi na myśl zapach drewnianego dymu i ogniska. I najlepsze w tych czekoladach to, że wcale nie trzeba zjeść ich dużo. Naprawdę wystarczy przysłowiowa jedna kostka, która jest tak pełna smaku, że czujemy ją na podniebieniu jeszcze długo po tym, jak rozpuści się na języku.

Z okazji naszego czekoladowego święta daję Wam przepis na chocolate molten cakes, czyli lekko ścięte czekoladowe desery, która je się póki są jeszcze ciepłe. Jeżeli metodą prób i błędów wyczujemy optymalny czas, jaki powinny spędzić w piekarniku, jest duża szansa, że kiedy wsadzimy w nie łyżeczkę wypłynie spod niej gorąca masa czekoladowa. Ja dziś przegapiłam ten moment, więc moje ciasta miały bardziej zwartą konsystencję. Ale wierzcie mi, nie miało to absolutnie żadnego znaczenia…

 

250 g gorzkiej czekolady (powyżej 60% kako)

100 g masła

4 jajka

80 g cukru

1 łyżeczka esencji waniliowej

szczypta soli

 

W kąpieli wodnej rozpuść czekoladę i masło. W naczyniu umieść jajka i cukier, ubijaj je przez kilka minut aż masa stanie się puszysta. Nastepnie dodaj esencję waniliową i sól a następnie rozpuszoną czekoladę z masłem. Miksuj wszystko jeszcze chwilę, aż składniki dobrze się połączą.

Naczynka żaroodporne posmaruj masłem, a następnie wysyp cukrem pudrem. Napełnij je przygotowaną masą czekoladową i zapiekaj w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 12 – 17 minut w zależności od tego jak bardzo ścięte chcesz mieć ciasteczka (do każdej napełnionej kokilki możesz wsadzić 2 kostki czekolady, aby rozpuściła się w trakcie pieczenia, a potem wartko wypływała z deseru) Upieczonym ciastkom daj lekko przestygnąć. Możesz je wyjąć z foremek, posypać dobrym kakao, szczyptą soli i podać z łyżką gęstej śmietany. A możesz też po prostu wbić w nie łyżkę i zajadać prosto z naczynka. Decyzja należy do Ciebie. W tym wypadku każdy wybór będzie dobry :)

Ps. Kulki na pierwszym zdjęciu to 100% kakao z Dominikany. Piękna pamiątka z podróży moich koleżanek.

 


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>