W obronie Yotama: marchewkowa sałatka po marokańsku

Kiedy wrzuciłam na profil bloga zdjęcia robocze tej sałatki mój kolega zapytał, czy przeszłam na wegetarianizm. Istotnie, jest to któraś z rzędu potrawa bezmięsna i wcale się mu nie dziwię, że tak to sobie złożył. Wydaję zatem oświadczenie: nie, nie zostałam wegetarianką. Nie dalej jak parę dni temu pożerałam na lunch za bardzo wysmażonego cheesa w warszawskim Burger Barze, a na kolację tatara w barze Lotos ;) Prawda jest taka, że wprost nie mogę przejść obojętnie obok obłędnie zielonych straganów. Kupuję co mi wpadnie w oko, a potem szukam pomysłów na wyczarowanie pysznego dania. Moją najlepszą przyjaciółką w tym sezonie jest książka Plenty, z której czerpię całymi garściami.

Zetknęłam się kiedyś z opinią, że przepisy Ottolenghi są kiepskie, za dużo w nich składników, ciężko zebrać wszystko do kupy. Pozwolę się jednak nie zgodzić, stanąć w obronie Yotama, a nawet zarzucić autorowi tej wypowiedzi pobieżne przekartkowanie książki. Jego przepisy – owszem, są złożone. Niebywała głębia smaków jego propozycji musi skądś pochodzić. Ale kiedy bardziej wczytamy się w przepisy to zauważymy, że cała litania składników, która chciała nas przegonić na następną stronę to przyprawy. Prawie zawsze święta trójca: kumin kolendra, kurkuma. Czasami cynamon. I parę innych, które zakupiwszy raz będą nam służyć przez długie miesiące. Ale to tyle. Pozostałe główne składniki mieszczą się w granicach zdrowego rozsądku.

 

 Lista składników tej sałatki, owszem, jest długa. Ale tak jak już pisałam – dwie trzeciej z niej to przyprawy. Prawdziwie odjazdowy mix, który marchewce nadaje drugie życie. W zasadzie większość z nich pokrywa się z niedawnym przepisem na makaron z przyprawionym masłem. Jeżeli się w nie uzbroicie, będziecie mogli upiec, jakkolwiek niezręcznie w tym wypadku zabrzmi,  dwie pieczenie na jednym ogniu :)

1 kg marchewki

80 ml oliwy z oliwek

1 cebula

1 łyżeczka cukru

2 zielone papryczki chilli (pominęłam)

3 ząbki czosnku

szczypiorek

szczypta zmielonych goździków

pół łyżeczki mielonego imbiru

pół łyżeczki mielonej kolendry

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka słodkiej papryki

1 łyżeczka mielonego kuminu

1 łyżeczka białego octu winnego

1 łyżeczka skórki z cytryny

pęczek świeżej kolendry

120 ml jogurtu naturalnego

Marchewkę obierz i pokrój w talarki centymetrowej grubości. Zalej wodą i doprowadź do wrzenia. Następnie zmniejsz ogień o połowę i gotuj przez 10 minut. Odsącz na sitku i pozostaw do ostygnięcia.

Na patelni rozgrzej olej, dodaj posiekaną drobno cebulkę. Smaż przez ok 10 minut do momentu aż lekko zbrązowieje. Dodaj marchewki i wszystkie pozostałe przyprawy. Zdejmij patelnię z ognia i wszystko dobrze wymieszaj. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Pozostaw do ostygnięcia. Przed podaniem wymieszaj marchewkę z kolendrą, serwuj z jogurtem greckim, skropioną lekko oliwą. Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>