Tradycyjny grecki chleb na zakwasie

Moi mili. Jest szansa, że w przeciągu najbliższych tygodni stanę się greczynką. Nie zdziwcie się więc, jeżeli nagle objawi się wam wpis w dziwnym alfabecie. I zrozumcie. Kupiłam sobie ostatnio książkę Vefa’s Kitchen z serii kultowych książek kucharskich wydawnictwa Phaidon. Nie sądziłam, że w książce kucharskiej można się zakochać, ale to była ewidentnie miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy brałam ją z półki w mojej ukochanej księgarni bookoff.pl (niech mają reklamę za sprowadzanie tych wspaniałości) wiedziałam, że coś się święci. Okładka twarda o lekko porowatej powierzchni, czyste zdecydowane kolory, książka solidna i ciężka. Ale kiedy ją otworzyłam momentalnie przeniosłam się na Santorini za sprawą śnieżnobiałych kartek zadrukowanych lazurową czcionką i przepięknymi, minimalistycznymi zdjęciami potraw. Potem kochałam ją jeszcze bardziej, kiedy strony okazały się być wypełnione pysznymi, prostymi i dostępnymi przepisami na wszystkie te potrawy, które z takim rozrzewnieniem wspominam z greckich wakacji. No boże, co wam będę pisać, mam w końcu swoją ukochaną książkę kucharską :) Inaugurując greckie gotowanie postanowiłam zrobić tradycyjny chleb na zakwasie. Kosztuje dużo czasu, bo trzeba nań nastawić specjalny zakwas, ale efekt jest ciekawy. To taki chleb w smaku przypominający, jak słusznie zauważyła moja koleżanka z pracy, babcine chlebobuły wypiekane w plecu. Lekko drożdżowy, mięciutki i słodkawy, bardziej do masła i miodu, niż wędliny. Jutro z rozkoszą namoczę go w mleku i jajku, podsmażę. Myślę, że grecy jedzą go w ten właśnie sposób, kiedy osiąga drugą świeżość.

 

Zaczyn:

15 g świeżych drożdży

450 ml letniej wody

350 g mąki

1 łyżeczka miodu

Drożdże mieszamy w misce z wodą. Dodajemy mąkę, miód i wyrabiamy gęste ciasto, z którego formujemy kulę. Miskę owijamy dokłądnie folią spożywczą i odstawiamy w ciepłe miejsce na minimum 24 godziny. Ja swój zaczyn trzymałam w cieple 4 dni. Po tym czasie odkładamy niezbędną do wypieku częśc zaczynu, a resztę umieszczamy w słoiku i wkładamy do lodówki. Na zaś. Może w niej spędzić nawet tydzień czasu.

Ciasto właściwe:

1/3 powstałego zaczynu

1,5 kg mąki

450 ml letniej wody

3 łyżeczki miodu

1 łyżeczka soli

3 łyżeczki oliwy z oliwek

Na conajmniej 12 godzin przed upieczeniem chleba aktywujemy nasz zaczyn. Polega to na tym, że dosypujemy do niego 250 g mąki i wlewamy tyle wody, aby z ciasta powstała zwarta kula. Wkładamy ja do miski, którą owijamy szczelnie folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na conajmniej 12 godzin.

Do miski wsypujemy mąkę i sól, dokładnie je mieszamy, a w środku robimy wgłębienie. W garnku mieszamy wodę z miodem i wlewamy ją mąki, dodajemy także nasz zaczyn oraz oliwę. Wszystko dokładnie mieszamy i wyrzucamy na lekko posypany mąką blat. Przez około 15 minut wyrabiamy ciasto.

Ciasto umieszczamy w naczyniu i dajemy mu rosnąć przez ok. 2 godziny. Po tym czasie dzielimy je na 2 lub 3 części, formujemy w kule i odstawiamy na 10 minut przykryte ściereczką. Z kul formujemy podłużne bochenki, które umieszczamy na blasze wyścielonej pergaminem. Pozostawiamy do ponownego wyrośnięcia na 45 – 60 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni. Na jego spodzie umieszczamy żaroodporne naczynie z parującą wodą. Wkładamy chleby, które bezpośrednio przed włożeniem do piekarnika nacinamy. Pieczemy chleb przez 20 minut w 220 stopniach. Potem skręcamy temperature do 200 stopni, wyjmujemy naczynie z wodą i dopiekamy przez następne 20-40 dopóki chleb nam ładnie nie zbrązowieje.

Gryząc chleb psioczymy w myślach na polski klimat i niemożność uprawiania w nim oliwek wielkich jak śliwki…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>