Tort naleśnikowy

tort naleśnikowy

On kocha naleśniki, a ja jego. Inaczej nie chciałoby mi się stać dwóch godzin przy kuchence i smażyć te cienkie i małe placki. Trochę sama się wrobiłam. Lepiej było sprawdzić na szklanki ile tej mąki było w torbie a nie wszystko naraz do wielkiej michy. Wlałam litr mleka, ciasto ledwo drgnęło. Więc jeszcze pewnie z litr wody, resztkę kremówki, 6 jajek, trochę cukru i soli. Duża miska z IKEI ciasta. Trzy razy flakon po bukiecie walentynkowym ciasta naleśnikowego do usmażenia. Flakon, bo nie mam chochli, a miarka z dziubkiem mi się stłukła.

Niekończące się smażenie, takie co to nie usiądziesz pomiędzy, bo na żeliwie szybko się smażą, więc musisz być cały czas w pogotowiu. Niekończące się przekładanie -  każda warstwa jedną, dobrze rozsmarowaną łyżeczką dżemu, sosu czekoladowego lub kokosowego dulce de leche. Co tam masz w lodówce. Ja mam dużo wynalazków, bo słoiczki z dziwną zawartością to moje hobby. Nie sądziłam, że warstw wyjdzie aż tyle. Jeszcze więcej niż dziesięć lat temu, co smażyłam Konradowi w akademiku, żeby miał co jeść na tydzień.

42 naleśniki. 42 warstwy, dużo więcej niż wiek solenizanta..

Choć dla niego, to mógłby być wyższy niż Pałac Kultury. Albo wieża eifla. Albo i Mount Everest. Usmażyłabym.

PS. Każdy robi je jak umie, ja przeważnie też na oko. Ale gdybyście potrzebowali inspiracji, odsyłam do tego, tego, lub tego nalśnikowego pomysłu, tylko zróbcie przynajmniej podwójną porcję, no chyba, że macie bardzo małą patelnię. Niby rozmiar nie ma znaczenia, ale w tym wypadku widać nasze zaangażowanie i poświęcenie z każdym naleśnikiem więcej.

Gdyby w trakcie budowania tort zaczął opadać na prawo lub lewo, stosujcie połówki ciasta naleśnikowe, które układajcie na bardziej przechylonej stronie. Po złożeniu wsadźcie do lodówki na przynajmniej godzinę. Podawajcie w temperaturze pokojowej.

Ciekawe, ile naleśników zjadamy w jednym kawałku tortu  :)

tort naleśnikowy

tort naleśnikowy  tort naleśnikowy

19 thoughts on “Tort naleśnikowy

  1. Wyglada swietnie, aż dech w piersiach zapiera. Masz jakieś proporcje? Czym go obsypałaś?

  2. Ten talerz… idealny… :D

  3. Mistrzu Ty mój! To się nazywa miłość :)

  4. Mój mąż też uwielbia naleśniki. Chociaż raz w tygodniu muszą być na obiad, Piękny ten tort, ale w życiu mu nie pokażę tego zdjęcia:)

  5. wow! imponujący tort – kocham naleśniki, i chętnie zjadłabym choć kawałek tego cuda :)

  6. zajebisty!

  7. Tort – marzenie. Oniemiałam na widok samych zdjęć i chyba naprawdę nie wiem, jak jeszcze mogę wyrazić swój podziw (i chęć skosztowania!).

  8. A warstwy przekładałaś tylko jedn rzeczą np dżemem czy każda warstwa czymś innym była przekładana? Na wierzch poslalas masa z czekolady? Cudo cudo cudo:))))))

    • T, miałam 3 rzeczy w lodówce – : dżem od mamy, czekoladę którą zalałam śmietanką kremówką i trochę jeszcze kokosowego dulce de leche, także każdą warstwę smarowałam którymś z tych trzech smaków :)

  9. O rany, świetnie wygląda :) Lubię naleśniki :)

  10. Jestem pod wrażeniem:-) Tort wygląda wspaniale! To się nazywa miłość:-) Taką górę naleśników usmażyć! Zdjęcia jak zawsze piękne. Przyjemnego wieczoru!

  11. O, mamo ,mistrzostwo świata! Cudowny tort, wygląda po prostu obłędnie!
    Pozdrawiam :)

  12. Wygląda obłędnie! :)

  13. Jeden kawałek to ile, 1/8 tortu? Wychodzi około pięciu naleśników… Może zjadłabym tyle na obiad, ale na sam deser… ;)
    P.S. Jest tak ładny, że postanowiłam zrobić go w tym roku na swoje urodziny za miesiąc!

    • No tak z 1/8. 5 naleśników to nie tragedia, a my go jedliśmy zamiast kolacji :) Cieszę się że dostarczyłam urodzinowej inspiracji :) Ciekawe ile będzie miał warstw ;)

  14. O my gosh! Tort jest super – duper :-) fantastyczny. Kompozycja „ciasta” na talerzu jest IDEALNA !
    Patrzę, patrzę i napatrzeć się nie mogę. Stylizację zdjęć zrobiłaś bosko. Paski tu, paski tam, każde w inną stronę. Dla takiego efektu na talerzu warto stać i smażyć naleśniki, myśleć z radością o Kochanej Osobie i cieszyć się z niespodzianki jaką się jej szykuje. Pewnie początkowa, kłopotliwa i wkurzającą sytuacja ze staniem przy patelni, szybko poszła precz, bo wiedziałaś po co to.
    Wiele razy widziałam takie naleśnikowe torty, ale dopiero Twój dał motywacje do zrobienia.
    Uwielbiam też takie imrowizacje z nadzieniem. Całość fajnie opisałaś,że można sobie doskonale wyobrazić i leciutko zachichotać, jak to sobie „narobiłaś roboty”. Ale warto było, oj warto!
    Pozdrawiam gorąco, Ursa z Kapsztadu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>