To co, pieczemy chleb?

To wcale nie jest trudne. A satysfakcja, kiedy z pieca wyciągamy przepysznie pachnący bochen jest nie do opisania. Czemu warto piec chleb? Bo to frajda. Bo to, co sprzedają nam w sklepie niekoniecznie jest tym, czym powinien być prawdziwy chleb. Bo nie ma nic lepszego niż zapach w domu w trakcie pieczenia. Bo to wcale nie jest trudne. Kiedyś wracam do domu, w drzwiach oficjalnie wita mnie mój mąż i mówi – „Wiesz co, muszę Ci coś powiedzieć… ” Odchodzi! – pomyślałam. A ten: „Zrobiłaś dziś najlepszy chleb dotychczas”. Chcecie poznać ten przepis? Oryginalnie pochodzi z książki Hammelmanna – mistrza sztuki chlebowej. Ja wychaczyłam go na blogu Dorotus – mojewypieki.blox.pl. Jest to chleb drożdzowy, niewymagający zakwasu, koszyków do wyrastania ani żadnych innych piekarskich gadgetów. Ma chrupiącą skórkę, jest mięsisty ale mięciutki zarazem.  Ładnie trzyma świeżość, zaraz po upieczeniu jest obłędny, plus jest doskonały do wszelkiego rodzaju grzanek. Na imię mu Pain Rustique. To jak będzie? Próbujemy? :)

 

chleb


Zaczyn:

455 g mąki przennej

455 ml wody

1/8 łyżeczki drożdży w proszku

 

Mąkę, wodę i drożdze mieszamy dokładnie do uzyskania gładkiem masy. Potem przykrywamy szczelnie folią spożywczą i odstawiamy do przefermentowania na 12-16 godzin. Dobra będzie mąka chlebowa (typ 720), ale używałam i szymanowskiej i tortowej, a ostatnio nawet orkiszowej tyle, że drobno mielonej (typ 680). Zaczyn chowam do piekarnika (wyłączonego :). Ma tam ciepło, nic mu nie wieje, może sobie spokojnie fermentować.

 

Ciasto właściwe:

cały zaczyn

455 g mąki

173 g wody

18 g soli

6 g drożdży w proszku

 

Kiedy zaczyn jest gotowy dokładamy do niego mąkę i wodę i miksujemy mikserem przez 2 minuty. Potem znowu dokładnie owijamy folią i odstawiamy na 20 minut w temperaturze pokojowej. Po tym czasie dorzucamy do chleba drożdze i sól i znowu dokładnie miksujemy. Ciasto jest miękkie i dość lejące – nie martwcie się – takie właśnie ma być. Kiedy ciasto jest gotowe, przekładamy je do wysmarowanej olejem miski i szczelnie przykrywamy.

Po 25 minutach wyrzucamy ciasto na wysypany mąką blat. Musimy je odgazować. Robimy z niego placek i składamy. Najlepiej zobaczcie sobie obrazek poglądowy:  składanie chleba, ewentualnie można to zrobić tak (zdjęcia pochodzą z bloga Trufli oraz najlepszej strony o chlebie po polsku).

Kiedy chleb jest złożony, znowu wkładamy go do miski na 25 minut i po tym czasie znowu powtarzamy czynność odgazowania. Złożony drugi raz chleb wkładamy do miski na 20 minut. To jest ten czas, kiedy zaczynamy nagrzewać piekarnik do 240 stopni. Żebyśmy potem nie musieli czekać.

Kiedy upłynie 70 minut od początku wyrastania chleb umieszczamy na desce wysypanej mąką, formujemy z niego jeden wielki prostokątopodobny bochen, lub dwa mniejsze. Uformowane bochenki przykrywamy ściereczką (żeby ciasto nie wyschło) i zostawiamy na jeszcze 30 minut. Jak zajrzycie pod ściereczkę, to zobaczycie jak pod skurką tworzą się piękne bąble powietrza – bardzo miły widok.

Po upływie pół godziny, na chwilę przed rozpoczęciem pieczenia spryskujemy wnętrze piekarnika wodą. 10 prysków całkowicie wystarczy. Para, która się wytworzy w tym czasie przełoży się potem na chrupiącą skórkę w naszym chlebie. Kiedy piekarnik jest zaparowany, a blacha nagrzana, zsuwamy na nią chleb i pieczemy przez około 30 minut w 240 stopniach.

Po wyciągnięciu trzeba dać chlebowi trochę odpocząć. Wstrzymajmy się godzinkę. Wyciągnijmy z lodówki masło, żeby nie było twarde. A po godzinie…  Sami wiecie co robić :))

 

 

One thought on “To co, pieczemy chleb?

  1. A ktora strona o chlebie po polsku jest najlepsza? Link nie działa a pragnę sie podokształcac :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>