„Tiramisu” dla księżniczek

W zależności od rodzaju jogurtu, z którego zrobimy labneh będzie miał on różną konsystencję. Można go zrobić z jogurtu tłustego, o dziesięcioprocentowej zawartości tłuszczu. Wtedy labneh już po jednym dniu będzie zwarty i gęsty. Niemal jak masło. Ale można go też zrobić z jogurtu lżejszego, takiego 3,5% procentowego. Wtedy najlepiej labneh odcedzać przez dwa dni. Pierwszego dnia będzie fajny, ale kiedy jeszcze raz go przemieszamy i zostawimy na sitku przez kolejne 24 godziny w lodówce to nabierze aksamitnej i wilgotnej konsystencji podobnej serkowi mascarpone. Taki lubię najbardziej.

Dawno temu we francuskim sklepie kupiłam sobie opakowanie różowych biszkoptów w cukrze pudrze. Myślałam, że za kolorem idzie też smak. Że może aromatyzowane są wodą różaną, albo coś. Niestety, okazało się że to tylko zwykłe, ładne, zabarwione na różowo biszkopty. Odłożyłam je wysoko na szafkę i czasami patrzyłam w ich stronę zastanawiając się jak wykorzystać tę ich różowość. Chwilę potem zrobiłam pomarańcze w różanym syropie i kiedy po raz kolejny patrzyłam na te biszkopty to zanurzałam je w myślach w tym pomarańczo – korzennym syropie. A potem zaczęłam przekładać te biszkopty aksamitnym labnehem zmieszanym ze zmielonymi pistacjami. I w końcu nastał ten dzień, po ponad pół roku od pierwszego przebłysku, kiedy wszystkie składniki miałam po ręką: świeży labneh, biszkopty, odlany syrop z marynowanych pomarańczy i piękne pistacje, które przywiozłam z Warszawy. Moja fantazja mogła się w końcu spełnić :)

To taki deser, który wrzucam do kategorii „dania dla księżniczek”. Bardzo subtelny, lekki, o muskających, pastelowych smakach. Kobiecy i sexy. Na śniadanie, na deser, albo na kolację. Albo zawsze wtedy, kiedy mamy ochotę zatopić się w fotelu i przez chwilę zapomnieć o bożym świecie.

Dwa dni wcześniej przygotuj labneh:

1 kg gęstego jogurtu ok. 3% tłuszczu

1 łyżeczka wody pomarańczowej

3 łyżki miodu

1/3 szklanki obranych pistacji

1 łyżka oleju

Jogurt przemieszaj w misce i wylej na sitko wyłożone muślinem lub gazą opatrunkową. Sitko umieść nad miską i owiń wszystko szczelnie folią. Schowaj do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie zlej serwatkę z dna miski, przemieszaj jogurt i ponownie odstaw na 24 godziny. Po tym czasie labneh jest już gotowy.

Pistacje umieść w miseczce, dodaj olej. Przy pomocy blendera zmiel je możliwie jak najdrobniej, do otrzymania lekko maślanej masy. Dodaj je do labneh razem z wodą pomarańczową oraz miodem i dokładnie wymieszaj.

Przygotuj pomarańczowy syrop:

1,5 szklanki soku z pomarańczy (najlepiej czerwonych)

1/3 szklanki cukru

1 laska cynamonu

4 łuski kardamonu

2 łyżki wody różanej

Do garnuszka wlej sok z pomarańczy, wsyp cukier, dodaj cynamon i kardamon. Garnuszek umieść na ogniu i doprowadź do wrzenia. Skręć gaz i gotuj ok. 15 minut, aby płyny odparowały a sok nabrał konsystencji lekkiego syropu. Zestaw go z ognia, dodaj wodę różaną i pozostaw do ostygnięcia. Przygotuj pozostałe składniki:

ok 16 włoskich biszkoptów

kawałek chałwy

3 łyżki zmielonych pistacji

wystudzony syrop różany

pistacjowy labneh

Biszkopty zanurz w przestudzonym syropie pomarańczowo różanym. Ułóż je na dnie naczynka, biszkopty przykryj warstwą pistacjowego labneh. Powtarzaj do momentu, aż wykorzystasz wszystkie biszkopty i cały labneh. Miej na uwadze to, że labneh powinien być ostatnią warstwą deseru. Posyp go pokruszoną chałwą i zmielonymi pistacjami. Naczynko owiń delikatnie folią i wstaw do lodówki na cztery godziny, aby wszystkie smaki mogły się przegryźć.

Smacznego!

One thought on “„Tiramisu” dla księżniczek

  1. Coś niesamowitego. Z Pani bloga zrobiłam już syrop różany. Pycha. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>