Tarta ziemniaczano-szparagowa.

Na chwilę zejdę z Nigelli. Wsiąde zaś na Jamiego Oliviera. Ostatnio kupiłam sobie dvd z serii „Jamie w domu”. Jamie nie jest może tak zmysłowy i prosty jak Nigella, ale swoje potrawy przyżądza z taką radością i werwą, że od razu mi się wydaje, że też tak mogę. Cudownym zbiegiem okoliczności na płycie znajdowały się odcinki o szparagach i rabarbarze. Rabarbar postanowiłam zostawić na następny raz, czeka w lodówce na decyzję co do jego losu. Bardzo mi się spodobał przepis na tartę ze szparagami. Trochę go spolszczyłąm – nie miałam sera z Westshire czy skdąśtam – dałam zamojski, kremówkę zastąpiłam zwykłą kwaśną 18tką a zamiast ciasta filo użyłam francuza z biedronki :) Panie, Panowie, przed wami tarta ziemniaczana ze szparagami.

 

 

1 pęczek zielonych szparagów

1 opakowanie ciasta francuskiego

0,5 kilo ziemniaków

3 jajka

0,5 szklanki śmietany

0,2 żółtego sera

3 łyżki masła

sól, pieprz, gałka muszkatułowa

 

Szparagi płuczemu i gotujemy na parze przez 5 minut. Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie do miękkości.

Kiedy są gotowe miażdżymy je, dodajemy do nich łyżkę masła i starty ser. Doprawiamy je do smaku solą, pieprzem i połową świeżo startej gałki muszkatułowej. I w zasadzie tu moglibyśmy skończyć zabierając ze sobą przed telewizor michę pysznego pure. Ale, ale.Do Idziemy dalej. Dodajemy 3 jajka i 0,5 szklanki śmietany i dokładnie wszystko mieszamy, aby nie było grudek.

Tortownice, ja skorzystałam z pięknej okrągłej formy, którą zostawił u mnie kolega Tomek, którego serdecznie pozdrawiam z tego miejsca :) (Muszę Ci ją jakoś oddać :)) Tartownicę smarujemy masłem i wyścielamy ciastem francuskim, które po ułożeniu nakłuwamy widelcem (ażeby dopuścić trochę powietrza). Na to wszystko wylewamy masę ziemniakową, na której układamy szparagi. Ja ponieważ miałam formę okrągłą, musiałam je trochę przyciąć.

Szparagi oraz wystające ciasto francuskie smarujemy rozpuszczonym masłem – pięknie się zrumienią podczas pieczenia. Tartę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 25 minut. Przez ostatnie 5 minut włączamy termoobieg, ażeby nadać naszej potrawie pięknego złotego koloru. Tartę podajemy, kiedy już wystygnie. Można samą, można z pomidorem albo z sałatką. Jak tam chcecie. Jest naprawdę wporząsiu. A czy na wierzchu są szparagi, czy np. pory, albo może cebulka – nie ma to chyba aż tak wielkiego znaczenia :)

I jeszcze sobie właśnie tak pomyślałam, że gdyby te szparagi, zanim włoży się je do ciasta owinąć cieniuteńkim boczkiem, szynką szwardzwaldzką a już nie daj bóg parmeńska…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>