Tarta podgrzybkowa na ziemniaczanym spodzie.

Podobno jest tak, że jak oglądamy w telewizji programy kulinarne to bardziej niż przepisy zapamiętujemy różne patenty. Nie mogę się z tym niezgodzić. Moje umiejętności kulinarne to w dużej mierze doświadczenie przekazane przez kucharzy ze szklanego ekranu. Dzięki Pascalowi wiem, że łatwiej wyciska się sok z cytryny uprzednio ją pomasowawszy; dzięki Makłowiczowi trę ziemniaki na placki na grubych oczkach tartki, Nigella nauczyła mnie wielu niezawodnych połączeń smakowych, i tak dalej, i tak dalej. Ostatnio miałam okazję przyglądać się Andrzejowi Polanowi – wybitnemu kucharzowi, gwieździe programu Między Kuchnią a Salonem (od jutra na antenie TVN o 14:55) podczas gdy przyrządzał dania z borowików. Spodobał mi się patent na ziemniaki, które zazwyczaj u mnie towarzyszyły sosowi grzybowemu w postaci placków. Andrzej Polan zaproponował zaś łódeczki z ciasta ziemniaczanego  upieczone w foremkach na muffinki. Potem taką miseczkę wypełnia się podduszonymi grzybami i voila. Bardzo to za mną chodziło, aż do dzisiaj. Weszliśmy w posiadanie dość dużej ilośći podgrzybków. Część ususzyłam, a z części zrobiłam tartę na ziemniaczanym spodzie. Bo patenty są po to, ażeby na ich bazie móc sobie pokombinować :)

5 ziemniaków

2 cebule

2 jajka

5 łyżek mąki

0,5 kg podgrzybków

parmezan

trochę sera pleśniowego

świeży tymianek

sól

pieprz

Ziemniaki trzemy na tartce o grubych oczkach. Starte posypujemy solą, dokładnie mieszamy i odstawiamy na chwilę, aż puszczą sok. Odciskamy w rękach tyle, ile się da. Do ziemniaków dodajemy jajka, posiekaną jedną cebulę, makę, sól i pieprz. Wszystko dokładnie mieszamy. Ciasto rozsmarowujemy po formie (dokładnie wysmarowanej oliwą) do pieczenia tarty w ten sposób, aby stworzyć klasyczny spód do tartowego ciasta. Z przekłuciem będzie problem, można to zrobić później jak ciasto się trochę podpiecze i zacznie podchodzić powietrzem. Spód pieczemy w piekarniku nagrzanym do 20 stopni przez 30 minut, albo do momentu w którym bardzo się zarumieni. Używałam górnego i dolnego termoobiegu.

Kiedy spód się piecze robimy sos. Na oliwie z małym dodatkiem masła szklimy cebulę, do której dodajemy pokrojone w kawałki grzyby. Dusimy wszystko przez kilkanaście minut. Pod sam koniec dobrawiamy solą, pieprzem i świeżymi listeczkami tymianku. Wedle uznania. Ja lubię dużo :)

Kiedy ciasto jest upieczone wykładamy na jego wierzch uduszone grzyby. Wygładzamy powierzchnię. Między grzyby wciskamy małe kawałeczki sera pleśniowego. Nie za dużo, aby smak sera nie zdominował grzybów. Całość obficie posypujemy parmezanem. Wstawiamy do piekarnika aż ser się zarumieni. Mi zajęło to około 20 minut. Tartę przed podaniem dobrze jest lekko przestudzić, żeby lepiej się kroiła. Na zimno też jest bardzo dobra :)

Spożywając tę ziemisto – leśną tartę planujemy w myślach kolejne grzybobranie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>