Prosty chleb z ziemniakami (na drożdżach)

W zasadzie to nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam chleb nie na zakwasie. Przez ostatni rok ciągle, ale to ciągle robiłam chleby trzymając się w wypracowanej metody, która dawała mi satysfakcjonujące bochenki. Ale właśnie ta można by powiedzieć rutyna sprawiła, że zapragnęłam potestować nowe przepisy, dające różne efekty. W ręce wpadła mi akurat książka A girl and her pig autorstwa nowojorskiej szefowej  kuchni April Bloomfield, w której znalazłam ciekawy przepis, który czym prędzej postanowiłam zrobić.  O książce napiszę Wam więcej w przyszłym tygodniu, a dziś chleb z ziemniakami.

To prosty i szybki chleb na drożdżach, który nie powinien Wam sprawić najmniejszego problemu. Do ciasta dodaje się rozdrobnione ziemniaki i wodę z ich gotowania. W efekcie otrzymujemy bardzo przyjemny i puszysty chleb z delikatną, ale chrupiącą skórką. I fajnym smaczkiem. Moje uwagi co do przepisu: lepiej odlać trochę więcej wody niż proponowana 1/4 szklanki, ziemniaki mogą być mniej wodniste, lub wasza mąka inaczej wchłonie wodę i może się okazać, że potrzebujecie trochę więcej płynu. Formułę nieco uprościłam, April Bloomfield jest bardzo drobiazgowa jeżeli chodzi o przepisy, ale o tym w przyszłym tygodniu.

_MG_2170

Chleb z ziemniakami na drożdżach (1 bochenek)

450 g mącznych ziemniaków (autorka poleca odmianę russet) +2 łyżeczki soli

1/2 szklanki wody z ugotowanych ziemniaków

5 g drożdży instant (lub 15 g drożdży świeżych)

2 i 1/4 szklanki mąki

2 łyżki oliwy

1 łyżka soli morskiej

Ziemniaki obierz ze skórki i pokrój w kostkę. Włóż je do garnka i zalej taka ilością wody, aby przykryła ziemniaki. Dodaj sól, postaw na gazie i ugotuj do miękkości (ok 15 minut). Odlej pół szklanki wody z gotowania, odcedź ziemniaki i przestudź je.

Wystudzone ziemniaki przełóż do miski i rozdrobnij widelcem. Wlej 1/4 wody z ziemniaków (powinna być ciepła, ale nie gorąca), wsyp drożdże i wszystko dobrze zamieszaj. Dodaj mąkę, oliwę i sól. Zacznij wyrabiać ciasto przy pomocy miksera z hakami lub ręcznie. Gdyby ciasto było za suche, dodawaj po łyżce pozostawionej wody. Zagnieć gładkie i elastyczne ciasto, uformuj je w kulę i umieść w naoliwionej misce. Pozostaw do wyrośnięcia na godzinę, powinno podwoić w tym czasie objętość.

Wyrośnięte ciasto lekko zagnieć i raz jeszcze uformuj w kulę. Dobrze obsyp je mąką. Pozostaw do wyrośnięcia na blasze lub w koszyku do pieczenia. Piecz w piekarniku nagrzanym do 190 stopni, przez ok 40 minut. Przed jedzeniem dobrze wystudź.

Smacznego!

_MG_2176

 

Jesienne placki ziemniaczane

Ten weekend był ciepły, kolorowy i pełen wrażeń. Najpierw koncert Mc Hammera, wycieczka po ogrodach na dachach wieżowców, festiwal country, zachód słońca nad oceanem, święto ulicy Castro i kolacja w doborowym towarzystwie. Wrzesień i październik to podobno najpiękniejsze miesiące w San Francisco. Jest bardzo słonecznie, ale nie upalnie. Ciężko mi jednak myśleć o lecie, kiedy na straganach widzę figi, dynie i brukselki. Dla mnie to raczej bardzo złota jesień. Moja ulubiona pora roku.

W mojej kuchni też zrobiło się jakby już trochę jesiennie. W lodówce niekończące się zapasy szałwii, na stoliku kopczyk z dyń, pomidorów i papryk, w szafce stale dyżurują ziemniaki, choć one akurat zawsze muszą być pod ręką. Zrobiłam z nich ostatnio genialne placki, od których po prostu nie mogłam się oderwać. Do ziemniaków starłam korzeń pietruszki i dużo parmezanu. Całość doprawiłam czosnkiem i drobno posiekaną szałwią. Usmażyłam też kurki, ale tak naprawdę placki są tak dobre same w sobie, że nie potrzebują nic więcej oprócz słusznej łyżki gęstej, kwaśnej śmietany.

A w ogóle, to ciągle zapominam Was oficjalnie zaprosić na mojego nowego bloga – Awesome duude. Wrzucam tam zdjęcia wszystkiego, co wpada mi tutaj w oko. Po tym weekendzie wylądowało tam kilka ciekawych materiałów, więc jest co oglądać. Lojalnie uprzedzam – są golasy ;)

4 ziemniaki

1 pietruszka

6 łyżek startego parmezanu

6 listków szałwii

2 ząbki czosnku

ok 4 płaskich łyżek mąki

1 jajko

1/2 łyżeczki czarnego pieprzu

sól pieprz

olej

kwaśna śmietana

Ziemniaki i pietruszkę zetrzyj na tartce o grubych oczkach. Dodaj parmezan, posiekaną szałwię i czosnek. Wbij jajko i wymieszaj dobrze z ziemniakami. Dodaj mąkę, czarny pieprz i zamieszaj raz jeszcze. Jeżeli Twoje ziemniaki były wyjątkowo wodniste, możesz dodać troszkę więcej mąki.

Na patelnię wlej tyle oleju, aby przykrył w całości dno patelni. Na rozgrzany tłuszcz nakładaj porcje ciasta wielkości łyżki stołowej. Delikatnie je wyrównaj. Smaż na złoto z każdej strony. Usmażone placki połóż na ręczniku kuchennym, aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Dopiero wtedy posól.

Podawaj natychmiast. Koniecznie z gęstą śmietaną.

Placki ziemniaczane z porem

Gdybym poszła do wojska, to od razu zgłosiłabym się do kuchni na stanowisko obieracza ziemniaków. Siedziałabym sobie w kącie na stołeczku i z radością przyjmowała kolejne wory. Bo jeżeli jest w kuchni jakaś czynność, która sprawia mi największą przyjemność, to jest to właśnie obieranie ziemniaków. Nie wiem o co chodzi, może to jest czas na małą medytacje, kiedy zajęte ręce uwalniają rozum. Mam na to światków, że przez rok czasu kiedy gotowałam obiady innym, obieranie ziemniaków było czynnością, do której pomocników dopuszczałam bardzo niechętnie. Nieważne czy obiad był na piętnaście czy czterdzieści osób, a ziemniaków do obrania kilogram, czy cztery. To był mój czas. Siadałam przy stole, kładłam przed sobą dwie torby: jedną na ziemniaki, drugą na obierki, w szufladzie odnajdowałam niezastąpioną obieraczkę z pomarańczową rączką ze sklepu Picolo Italia, którą sprawił mi szef. I na kilkanaście minut znikałam z tego świata.

Z tarciem ziemniaków już nie ma takiej sielanki. W moim rodzinnym domu było to zajęcie za karę i każdy stronił od niego jak tylko mógł. Rewolucja nadeszła wraz z jednym odcinkiem programu Roberta Makłowicza, kiedy ten na Bazarze Różyckiego smażył placki ziemniaczane z ziemniaków startych na tartce o najgrubszych oczkach. Przy najbliższej okazji sprawdziłyśmy tę metodę i faktycznie placki ziemniaczane nie dość, że robiło się kilka razy szybciej, to jeszcze były dużo bardziej chrupiące.  Od tej pory placki ziemniaczane przestały być krwawym horrorem, a oni żyli długo i szczęśliwie :)

4 średniej wielkości ziemniaki (ok 0,5 kg)

15 cm kawałek pora

1 ząbek czosnku

łyżka oliwy

2 jajka

5 czubatych łyżek mąki

3 łyżki natki z pietruszki

olej roślinny

sól, pieprz

Pora pokrój na cienkie plasterki. Na patelni rozgrzej oliwę, wrzuć pora, lekko go posól i przesmaż przez chwilę do momentu, aż por lekko zmięknie. Odstaw na bok.

Ziemniaki zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Dodaj pora, posiekany ząbek czosnku i natkę z pietruszki i pół łyżeczki pieprzu. Wbij dwa jajka i wymieszaj dobrze z ziemniakami. Dodaj mąkę i wymieszaj dobrze.

Wykładaj po łyżce ciasta na dobrze rozgrzany olej. Smaż na złoto z dwóch stron, następnie odsącz na papierowym ręczniku i posyp solą*. Podawaj natychmiast z kwaśną śmietaną lub z łososiem skropionym cytrną. Smacznego!

*Sól dodana do ciasta sprawia, że ziemniaki puszczają wodę, która rozrzedza ciasto.

 

Ziemniaki i czekolada?! W cieście?!

Ale żeby ziemniaki wsadzić do czekoladowego ciasta? W głowie mi się to nie mieściło! Jadłam i robiłam chleb z ziemniakami – bardzo pomogły wypiekowi. Ale ziemniaki na deser? To jakieś mocno podejrzane. Postanowiłam zrobić wizję lokalną przepisu, który znalazłam w swoim nowym nabytku – Złotej Księdze Czekolady. Moje post-ity dokleiły się do wielu stron, ale ta receptura przez swoją kuriozalność zainaugurował pieczenie pod dyktando księgi. Powiem z ręką na sercu – wyszło dziwne. Co nie znaczy, że niesmaczne. Ciężkie i wilgotne, mało wyrośnięte. Ultra czekoladowe. Takie co to najchętniej zjadłoby się na śniadanie o 9ej rano ze szklanicą mleka na popitkę. Następny posiłek dopiero o 15, bo ciasto jest bardzo syte. Gdzieś tam w tych smakach krąży ziemniaczana nuta, ale to chyba tylko dla tych, co wiedzą o sekretnym składniku. Mój mąż uwierzył w ziemniaki, dopiero jak mu pokazałam przepis w książce. Jesteście gotowi poznać to cudo? Bardzo proszę:))

 

ciasto czekoladowo ziemniaczane

200 g ziemniaków

300 g mąki

75g kakao

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki soli

125 g masła

125 g cukru

125 ml mleka

3 jajka

tabliczka czekolady

1 kieliszek dobrego alkoholu

 

Ziemniaki gotujemy tak jak to zwykle robimy, gdy chcemy je podać do posiłku. Jednak bez żadnych przypraw. Gdy wystygną – tłuczemy.

W oddzielnej misce mieszamy mąkę, kakao, sól i proszek do pieczenia. W jeszcze innej misce ucieramy mikserem masło z cukrem, a gdy te się dobrze połączą wmiksowujemy w nie 3 jajka. Do otrzymanej masy stopniowo dodajemy porcjami przemieszane sypkie skłądniki, mleko oraz ziemniaki.

Gotową masę przekładamy do natłuszczoneej formy i pieczemy w piekarniku przez 30 – 40 minut. Znacie patent z patyczkiem? Kiedy wkładamy w ciasto jakiś patyczek (wykałaczkę, zapałkę, ciasto szaszłykowe) i po wyciągnięciu jest suchy – znaczy że ciasto się upiekło.

Ciasto odstawiamy do częściowego ostygnięcia – na około pół godziny. Warto poczekać – ciasto na zimno jest dużo dużo lepsze niż na ciepło. Po tym czasie wyciągamy je z formy i polewamy masą czekoladową. Nie chciało mi się robić tej sugerowanej w przepisie, więc rozpuściłam tabliczkę z odrobiną porto. Całość zwieńczyłam truskawkami namoczonymi uprzednio w occie balsamicznym i łyżeczce cukru.