Dobre, po polskie: hipsterskie kluskie śląskie z sosem grzybowym i smażoną wieprzowiną

_MG_7089W Polsce nie mieszkamy już od ponad dwóch lat. W zasadzie to całkiem niedługo stukną nam trzy lat na emigracji. Paradoksalnie nigdy nie czułam się z Polską związana bardziej niż teraz. Wielkie hasła w stylu: Bóg, Honor, Ojczyzna nigdy do mnie nie trafiały, ale w trakcie rozłąki a zwłaszcza po przeprowadzce na drugą stronę oceanu poczułam, co to znaczy być naprawdę dumnym z bycia Polakiem. Jesteśmy mistrzami narzekania, straszni z nas zazdrośnicy i konserwy, zawsze potrafimy doszukać się dziury w całym. Ale przy tym jesteśmy tak bardzo prawdziwi, mamy swoje zdanie na każdy temat, romantyczne dusze, dobre serca i nie lada cywilną odwagę. Jesteśmy przedsiębiorczy, szalenie kreatywni a w czasie ciężkich sytuacji potrafimy się jednoczyć i dawać radę wszystkiemu. Pewnie jest trochę tak, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, ale my nie uciekaliśmy z Polski z konieczności, jak niektórzy. Mieliśmy bardzo dobre życie, może nawet trochę lepsze niż tutaj i choć nie w połowie tak ciekawe jak w tej chwili, to jednak dużo bardziej stabilne. Nie śledzę obsesyjnie wiadomości z Polski, polistyka nigdy mnie nie obchodziła. Z wielką przyjemnością natomiast przyglądam przez swoich przyjaciół jak Polska fajnie się rozwija i nabiera kolorów. I jeżeli kiedykolwiek mieliśmy jakieś kompleksy względem Zachodu, to natychmiast powinniśmy się ich pozbyć. Mówię Wam. Tutaj w tej chameryce wcale nie jest nie wiadomo jak ;)

Wysokie Obcasy jakiś czas temu rozpoczęły cykl Polki Bez Granic, zaglądam sobie tam czasem i zczytuję listy od czytelniczek na emigracji. To zaskakujące jak spójne są te wszystkie wypowiedzi przepełnione bezgraniczną tęsknotą. Pamiętam, że szalenie rozbawił mnie zwłaszcza jeden list, w którym autorka bardzo celnie wypunktowuje zalety, cienie  a także zachowania typowe dla mieszkania poza ojczyzną – znajdziecie go w całości pod tym linkiem. Jako, że nie ulegam współczesnym trendom blogosfery z przekwalifikowania się z kulinariów na szeroko pojęty lajfstajl, utnę swoje dywagację w tym momencię i skupię się na punkcie czwartym rzeczonego listu, który głosi:  ”Ugotujesz swoje pierwsze w życiu pierogi. Najprawdopodobniej ruskie, bo te są najłatwiejsze. Potem ugotujesz swoje pierwsze gołąbki, mielone, barszcz, szarlotkę i staniesz się ekspertką od polskiej kuchni.” Mieszkając w Warszawie w życiu tyle razy nie ugotowałam pierogów, bigosu czy leniwych co teraz. Pamiętam ten spokój, który poczułam znajdując w San Francisco odpowiedni twaróg. Pierogi stały się nową walutą i wyrazem „wdzięczności”, jakim kiedyś był chleb. Dobrego chleba mają tutaj na pęczki, dobrych pierogów niekoniecznie ;) A ponieważ w międzyczasie mój profil Instagramowy stał się całkiem popularny w kręgach lokalnych gastronomów i tzw. foodies z pełną premedytacją wykorzystuję go do przedstawiania raz na jakiś czas skarbów polskiego dziedzictwa kulinarnego. Bardzo podoba mi się, że w języku angielskim słowo polskie pisze się z dużej litery, bo absolutnie za każdym razem kiedy go używam po prostu pękam z dumy :)

_MG_7091

Przepis na kluski śląskie zawsze budzi mój podziw. Ktoś, kto wymyślił patent z usunięciem jednej czwartej części tłuczonych ziemniaków i zapełnieniem jej mąką ziemniaczaną miał łeb nie od parady. To w zasadzie jedyny warunek powodzenia tych klusek – mąki ziemniaczanej musi być w sam raz. Za mało – rozpadną się w trakcie gotowania. Za dużo – wyjdą twarde gonty. Chwila w wodzie i gotowe. W dodatku nie dość, że są wegańskie, to do tego gluten – free. Czy znacie bardziej hipsterskie kluski od śląskich? ;) Do nich klasyczny sos z pieczarek z domieszką suszonych grzybów, skrzętnie wysłanych z Polski przez najkochańszą mamę. I smażone sznycelki z polędwiczki wieprzowej przywiezionej nam przez wujka Dżonego prosto ze świńskiej farmy w stanie Iowa ;) .

To przepisy dość proste i oczywiste, ale pamiętam jak sama na początku swojej przygody z gotowaniem dzwoniłam do mamy z pytaniem o to jak się robi klasyczne, najprostsze polskie domowe potrawy. Wiem też, że na mojej mapce google pali się wiele punkcików z całego świata (macham do Was, drodzy emigranci :)  ), a że jedzenie jest najlepszym lekiem na tęsknotę za krajem wierzę, że dzisiejszy wpis na pewno kogoś zainspiruje.

 

_MG_7090

 

Kluski śląskie z sosem pieczarkowym i smażoną wieprzowiną (porcja na dosadny obiad dla bardzo głodnej polskiej rodziny)

1 kg obranych pieczarek

1 garść suszonych grzybów

1 duża cebula, drobno posiekana

200 ml kwaśnej śmietany

2 liście laurowe

olej, sól, pieprz

Suszone grzyby zalej wrzącą wodą i namaczaj przez godzinę. Po tym czasie odlej wodę, przepłucz i drobno posiekaj. Na patelnię wlej tyle oleju, aby przykrywał jej dno. Wrzuć cebulę i oprusz ją delikatnie solą (cebula puści sok i nie przypali się). Kiedy cebula się zeszkli dodaj pieczarki, namoczone grzybyi liść laurowy. Przemieszaj wszystko dokładnie i kontynuuj smażenie na średnim ogniu. Daj pieczarkom puścić wodę (możesz je lekko posolić, wtedy stanie się to szybciej). Kiedy połowa wody odparuje, dodaj kwaśną śmietanę. Skręć ogień i daj sosowi samoczynnie zgęstnieć Przygotuj kluski:

1,5 kg żółtych ziemniaków

mąka ziemniaczana

sól

Ziemniaki obierz ze skóry i ugotuj do miękkości. Gorące ziemniaki przepuść przez praskę, umieść w misce i dokładnie wyrównaj. Podziel zawartość miski na cztery, usuń jedną część ziemniaków, a powstałą dziurę wypełnij w całości mąką ziemniaczaną. Dodaj pół łyżki soli i pozostałe ziemniaki. Przemieszaj wszystko tłuczkiem do ziemniaków, a następnie wyrzuć ciasto na blat i nie zważając na to jak bardzo jest gorące zagnieć gładkie ciasto. W miedzyczasie zauważysz, jak zaczyna gęstnieć i nabierać konsystencji plasteliny. Kiedy stanie się naprawdę gładkie oddzieraj od niego kawałki wielkości orzecha włoskiego i formuj z nich kulki pamiętając o charakterystycznym wgłębieniu na wierzchu :) Uformowane klluski ugotuj we wrzącej, osolonej wodzie. Są gotowe, kiedy wypłyną na powierzchnię.

Kluski podawaj z sosem pieczarkowym. Możesz dodatkowo usmażyć ze dwie polędwiczki wieprzowe. Ja kroję je na cienkie plastry, lekko rozbijam, solę i pieprzę z dwóch stron. Smażę na dobrze rozgrzanej patelni z tluszczem po dosłownie dwie- trzy minuty z każdej strony.

Smacznego!

_MG_7101

 

 

Krem z młodych ziemniaków z warzywnym stir fry

krem ziemniaków z warzywnym stir fry

Znienacka zrobiło się tak zimno, że na noc okładaliśmy się dodatkowymi kocami. Trzema. Mieszkanie w wiktoriańskim domu oprócz walorów klimatycznych w tym wypadku potrafi być szalenie przykre. Ich rachityczna konstrukcja przypominająca pudełko od zapałek przepuszcza każdy podmuch zimnego powietrza i kiedy temperatura na zewnątrz spada, wnętrze domu staje się lodownią. Ogrzewanie – słynne amerykańskie dmuchawki są tak głośne, że zagłuszają wszystkie myśli, więc włączamy je w ostateczności lub kiedy temperatura we wnętrzu sięga krytycznych 13 stopni. Tak, dobrze widzicie. W naszym domu, mam wrażenie,  bywa chyba zimniej niż na zewnątrz.  Od dwóch dni znowu wyszło słońce i jest pięknie, ale ja z niepokojem myślę o niesławnym tutejszym lecie, które latem jest tylko z nazwy. Ciekawa jestem tego mglistego czasu, czy faktycznie jest tak źle, jak wszyscy mówią, ale czas pokaże, będę relacjonować na bieżąco :)

krem ziemniaków z warzywnym stir fry

Tymczasem znowu ugotowałam garnek bulionu, aby dogrzewać się od wewnątrz. Część bulionu zamroziłam, pozostałą rozdysponowałam pomiędzy dwie potrawy, dzisiaj pierwsza z nich. Uwielbiam aksamitne zupy kremy, a krem z ziemniaków to jeden z moich faworytów. Ziemniaki mają dość subtelny smak (choć oczywiście zależy od odmiany), więc trzeba je miksować z czymś zdecydowanym – jak podprażona cebulka, czy por. Dzisiaj jednak ziemniaki pozostawimy samym sobie, a dołożymy im trochę chrupiących, zielonych warzyw, bo przecież jest wiosna i trzeba to zaakcentować na talerzu. Całość pokropimy pesto, obsypiemy szczypiorkiem i świeżymi kiełkami. Lekki, pożywny i rozgrzewający obiad.

krem ziemniaków z warzywnym stir fry

Krem z młodych ziemniaków z warzywnym stir fry (2 porcje)

4 średnie młode ziemniaki

2 szklanki bulionu warzywnego lub warzywno – drobiowego

1/2 szklanki mleka

1/2 pęczka szparagów

1/2 cukinii

2 łyżki oliwy

2 łyżki pesto

1 mały ząbek czosnku (lub 1/2 dużego)

kiełki, szczypiorek

sól, pieprz

Ziemniaki obierz i pokrój w kostkę. Zalej je bulionem i mlekiem, postaw na gazie i gotuj do momentu, aż ziemniaki staną się miękkie (ok 15 – 20 min.). Pod koniec gotowania dodaj ząbek czosnku, zmiksuj zupę blenderem, dopraw solą i pieprzem do smaku.

Cukinie pokrój w słupki, szparagi na drobne kawałki. Rozgrzej po łyżce oliwy na patelni i smaż na dużym ogniu kolejno cukinię i szparagi raz po raz mieszając przez ok. 1 minutę.

Krem ziemniaczany rozlej do miseczek, rozdziel pomiędzy nie usmażone warzywa. Polej zupę pesto, dołóż kiełki i drobno posiekany szczypiorek.

Smacznego!

krem ziemniaków z warzywnym stir fry

krem ziemniaków z warzywnym stir fry

Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

Odkąd kupiłam garnek żeliwny pieczenie chleba przeżywa u mnie renesans. Moje chleby wyglądają teraz jak z najlepszych piekarni – są pięknie podniesione i mają chrupką skórkę z milionem bąbelków, które czynią ją chrupiącą, ale delikatną. Ich pieczenie sprawia mi ogromną przyjemność i tylko czekam, aż skończy się bochenek, aby móc robić następny. Wciąż robię chleby bez konkretnych przepisów, na oko i wyczucie, pozwalam sobie jednak na dość dużą hydrację ciasta. Chleby te są troszkę trudniejsze w obsłudze, bo ciasto jest dość mokre i wiotkie, ale efekty są spektakularne – miąższ jest mięciutki i pełen wielkich, naciągniętych dziur.

chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

Do swoich chlebów najchętniej dodaję ostatnio nasiona lub kasze. Uwielbiam dodawać ugotowany na sypko, uprażony pęczak. Ostatnio robiłam też chleb z kaszą jaglaną. Tak naprawdę w chlebie możemy zamknąć co tylko chcemy, pamiętając, aby kasze naprawdę gotować na sypko lub dobrze je odcedzać. Zbyt mokre dodatki wpłyną na strukturę ciasta i mogą nas wpędzić w kłopoty. Ale dzisiaj chciałam Wam pokazać mój zdecydowanie ulubiony chleb, który pośród mięsistego miąższu skrywa aksamitne kawałki upieczonych ziemniaków. Pomysł na takie połączenie znalazłam w przepięknej chlebowej książce australijskiej Bourke Street Bakery i zakochałam się w tym chlebie od pierwszego kęsu. Tym  chlebem wielokrotnie obdarowywałam innych i zawsze wszyscy byli wniebowzięci. Bo wyobraźcie sobie, że jecie mięciutki chleb, a tu nagle czujecie rozmarynowego, upieczonego zieminaczka. Jak powiedział mój kolega, był to najbardziej dekadencki chleb jaki jadł. A mi trudno się z tym nie zgodzić :)

Ps. Za piękne pozowanie i użyczenie wizerunku dłoni dziękuję przesympatycznemu koledze Pawłowi :)

chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

 Chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem (1 duży, lub 2 małe bochenki)

2 łyżki zakwasu pszennego

1 szklana mąki

2/3 szklanki wody

Wszystkie sładniki wymieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji i pozostaw do przefermentowania w ciepłym miejscu na kilka godzin (8 – 12). Zakwas jest gotowy do dalszej pracy, jeżeli łyżeczka pobrana z zaczynu unosi się na powierzchni wody. Przygotuj ziemniaki:

0,5 kg ziemniaków

1 łyżka oliwy

2 łyżki posiekanego rozmarynu

1/2 łyżeczki soli

Ziemniaki dobrze umyj i pokrój w kostkę, nie ma potrzeby obierania ich ze skórki. Wrzuć je do miski, dodaj oliwę, sól i rozmaryn. Dobrze wszystko wymieszaj. Przesyp ziemniaki na blachę do pieczenia i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 20 minut. Po tym czasie przemieszaj dobrze ziemniaki i dopiekaj na złoty kolor przez następne 20 minut. Po upieczeniu wystudź. Przygotuj ciasto właściwe:

600 g mąki chlebowej

1 i 1/4  szklanki wody

cały zaczyn z dnia poprzedniego (-2 łyżki na następne pieczenie)

1 łyżka soli

upieczone ziemniaki

Do miski wlej wodę, dodaj zaczyn. Wymieszaj dokładnie, wsyp mąkę. Zmieszaj tylko do połączenia składników, przykryj miskę ścierką lub foliową reklamówką i odstaw na 20 – 40 minut. Po tym czasie dodaj sól i wyrabiaj ciasto ręcznie rozciągając je i składając w misce (ok 6 minut)  lub mikserem przez ok 3 minuty na pierwszej prędkości i  3 minuty na drugiej. Dodaj wystudzone, przestudzone ziemniaki i już ręcznie, delikatnie wrób je do ciasta.

Miskę przykryj plastikową siatką i  odstaw na 2 godziny, składając w tym czasie trzykrotnie w odstępach trzydziestominutowych. Przefermentowane ciasto wyrzuć na blat i przedformuj ciasto w kulę (jeżeli chcesz dwa mniejsze bochenki, podziel ciasto na dwie części i uformuj każdą z nich) i pozostaw na 20 minut. Po tym czasie oprusz kulę mąką, obruć na drugą stronę i uformuj bochenek. Dobrze obsyp go mąką i włóż do koszyka wyłożonego ściereczką obsypaną mąką. Koszyk wsadź do plastikowej torby, dobrze owiń i najlepiej wstaw do lodówki, aby ciasto mogło w niej wyrastać przynajmniej 8 – 12 godzin.

Wyrośnięty bochenek  wyrzuć na deskę, natnij i piecz w naparowanym piekarniku nagrzanym do 220 stopni przez 40 minut. Po dwudziestu minutach uchyl lekko piekarnik, aby uwolnić parę. Chleb najlepiej piec na nagrzanym kamieniu do pizzy, lub bardzo dobrze rozgrzanej blasze. Jeżeli masz żeliwny lub ceramiczny garnek, nagrzej piekarnik maksymalnie i wstaw garnek (razem z pokrywką) na dwadzieścia 30 minut aby się nagrzał. PO tym czasie wyjmij go i umieść w nim chleb. Piecz pod przykryciem 20 minut, potem zdejmij pokrywę i dopiekaj przez kolejne 20 na głęboko brązowy kolor.

Po upieczeniu chleb dokładnie wystudź.

Smacznego!

chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem

Pierogi z kaszą gryczaną i serem

_MG_3440

Mój najcudowniejszy na świecie, nielubiący jak się o nim pisze mąż, posiada pewną umiejętność, dość rzadko spotykaną w świecie mężczyzn. Umie lepić pierogi. Nauczył się w dzieciństwie, kiedy rodzinnie robili je na święta. Pamiętam jak dziś ten śmiech niedowierzania, kiedy opowiedziałam o tym mojej mamie i babci. Nie wierzyły. Ale przyszła wigilia i podczas wspólnych przygotowań do kolacji Bartek zakasał rękawy, położył w zasięgu ręki szklankę z wodą (do zwilżania ciasta) i zaczął lepić. Żebyście widzieli minę mojej mamy i podniesioną w zdumieniu powiekę mojej babci. Tego wieczoru Bartek zyskał dozgonne uznanie wśród kobiet w mojej rodzinie ;)

pierogi

Jestem świadoma umiejętności mojego małżonka, ale rzadko z nich korzystam. Zazwyczaj lepię pierogi sama, kiedy jest w pracy. Chociaż powiem Wam, że widok, kiedy delikatnie sklejającego brzegi ciasta, a potem jeszcze robi falbankę wzrusza mnie niesamowicie. Dlatego, dziewczyny, szukacie chłopaków garnących się do lepienia! Facet, który to potrafi to wspaniały materiał na towarzysza życia! Czy potraficie sobie wyobrazić złego człowieka lepiącego pierogi? Ja nie ;)

Ostatnio siedzieliśmy razem domu, zmagając się z jakimś bakcylem. Ja lepiłam pierogi, on oglądał mecz, ale udało się mu wpaść na jednego ;) Tym razem z kaszą gryczaną, serem i ziemniakami. Tak jak to się u nas w zamojskiem je. W sumie to nie wiem, które wolę bardziej, czy ruskie czy z kaszą. Dla tego jak już lepię, to trochę tych, trochę tych.

_MG_3461

Pierogi z kaszą gryczaną i serem (porcja na ok 25 – 30 pierogów)

porcja ciasta na pierogi (z tego przepisu)

1 szklanka kaszy gryczanej (przed ugotowaniem)

1 duża cebula

2 średniej wielkości ugotowane ziemniaki

100 g twarogu

3 łyżki oleju

sól, pieprz

Cebulę pokrój drobno i usmaż na oleju na złoty kolor. Kaszę gryczaną ugotuj na sypko w osolonej wodzie. Dodaj pokruszony twaróg, ziemniaki, uprażoną cebulkę. Wymieszaj farsz dokładnie, dopraw solą i pieprzem.

Farszem nadziewaj placuszki z pierogowego ciasta. Gotuj je w osolonej, wrzącej wodzie. Wyciągaj dwie minuty po tym, jak wypłyną na powierzchnię. Podawaj natychmiast, z lekko uprażoną cebulką lub kwaśną śmietaną.

Smacznego!

_MG_3466

_MG_3468