Pieczone orzo z bakłażanem, mozzarellą i oregano

Nie zdążyłam nawet ani razu usmażyć faworków, a już trzeba było pożegnać karnawał. Wczoraj w San Francisco odbyła się doroczna parada Mardi Gras – wzorowana na nowoorelańskiej fieście żywej muzyki i dobrej energii. Korowód roztańczonych uczestników ruszył ulicami miasta w rytm przygrywających bębniarzy i sekcji dętej. Ten klimat beztroski i zabawy bez względu na wiek to jedna z rzeczy, która w San Fransisco zachwyca mnie najbardziej. Że ludzie o siwych włosach nie wstydzą się wygłupiać, a do muzyki ruszają się żwawiej niż Ci o wiele młodsi. Kolorowi, poprzebierani. z tatuażami na rękach, które z wiekiem wyglądają tylko fajniej.

W powietrzu czuć wiosnę. Słońce przypieka nosy, a powietrze pachnie kolorowymi kwiatami, które bujnie kwitną na każdym kroku. Czasami zajrzy mgła, ale szybko idzie sobie dalej. Wkrótce pewnie znowu posadzę pomidory, może w tym roku będzie im u mnie lepiej. Od kilku tygodni wymieniam się na chleb, jeżdżę na rowerze i dowożę obcym ludziom jeszcze ciepłe bochenki.  W zamian dostaję to, co ktoś robi najlepiej. Słoiczek dulce de leche, domowy sos pomidorowy czy pojemnik z jagnięcym taginem. Za dwa tygodnie idę do poważnego instytutu na poważny kurs o chlebie. Dalej biegam, ostatnio przebiegłam ten most mijając się na nim z joggingującym idolem Justinem Bieberem. Dużo wymyślam, gotuję, bardzo dużo fotografuję, poznaję ciekawych ludzi i ich ciekawe historie. Coś czuję, że taa wiosna naprawdę doda mi skrzydeł.

Chwilowo wstrzymuję się z zakupem książek kucharskich i od nowa przeglądam te, które mam. Ciągle siedzę w Plenty More i ciągle znajduję coś co muszę zrobić zaraz, natychmiast. Dzisiaj przepis na zapiekankę z niezwykłego makaronu orzo. Orzo wygląda jak długoziarnisty ryż, po ugotowaniu nieznacznie się powiększa. Niesamowicie się go je – te drobne kawiorowe wręcz ziarenka makaronu to bardzo ciekawe doznanie w buzi. Orzo moza dodawać do zup (widzę go, jako kompromis pomiędzy tymi którzy pomidorową jedzą tylko z ryżem albo tylko z makaronem). Czasami dodaję do niego kroplę oliwy i dużo posiekanych ziół i mam wówczas świetną sałatkę. Orzo można też zapiec w bulionie, z warzywami i serem. Taką wersję proponuje Yotam Ottolenghi. Jeżeli wydaje się Wam, że połączenie bakłażana i pomidorów to najbardziej oklepane połączenie świata i nie można już z tego nic wycisnąc, Yottam Ottolenghi ponownie pokaże Wam, że jednak nie :)

_MG_4461

Pieczone orzo z bakłażanem, mozzarellą i oregano (porcja na 6 osób)

100 ml oliwy

1 duży bakłażan, pocięty w drobną kostkę

4 średnie marchewki, obrane i pokrojone w kostkę

4 łodygi selera naciowego, pokrojone w kostkę

1 duża cebula, drobno posiekana

3 ząbki czosnku, zmiażdżone

250 g makaronu orzo (nieugotowanego)

1 łyżka przecieru pomidorowego

380 g bulionu warzywnego (dałam drobiowy)

3 łyżki posiekanego świeżego oregano lub tymianku

120 g sera mozzarella, pokrojonego w drobną kostkę

40 g startego parmezanu

3 pomidory

1 łyżeczka duszonego oregano

pieprz i sól

Piekarnik nagrzej do 200 stopni. Na patelni podgrzej oliwę, wrzuć bakłażana i usmaż go na złoty kolor, co powinno zająć około 8 minut. Przełóż go na ręcznik papierowy i odsącz z nadmiaru tłuszczu (zostaw na patelni trochę oliwy). Dodaj pokrojone marchewki i selera, smaż przez ok 8 minut. Zmniejsz gaz, dodaj cebulę i czosnek. Smaż przez około 5 minut, często mieszajac. Dodaj makaron orzo i przecier pomidorowy, smaż przez następne dwie minuty.

Zdejmij patelnię z ognia, wlej bulion, dodaj świeże oregano i skórkę z cytryny. Dodaj usmażone warzywa, mozzarellę, parmezan, łyżeczkę soli i pół łyżeczki pieprzu. Wszystko dobrze wymieszaj i przełóż do naczynia żaroodpornego lub na blaszkę (u mnie 20×30 cm). Wyrównaj i przykryj plastrami świezych pomidorów. Posyp suszonym oregano, szczyptą soli i pieprzu.

Piecz przez około 40 minut, dopóki makaron nie pochłonie całego płynu i stanie się miękki. Wyjmij z piekarnika i pozostaw na kilka minut, podawaj samodzielnie lub w towarzystwie lekkiej sałaty. Ta zapiekanka smakuje świetnie na następny dzień, kiedy ponownie odgrzewany w piekarniku makaron tworzy na wierzchu chrupką skorupkę.

_MG_4424

_MG_4425




 

 

 

Makaron zapiekany pod serową kołderką

_MG_1361

To danie mogło powstać tylko przez przypadek. Na początku miało być spahetti amatriciana, ale okazało się, że w tajemniczych okolicznościach zaginął boczek, który kupiłam dwa dni wcześniej. Jeśli nie amatriciana, to możliwie najprostszy sos pomidorowy, okraszony łyżką ricotty, której pudełeczko stało w kącie lodówki. A potem pomyślałam, że przecież czasami wystarczy zmienić tylko formę podania, żeby znana przez nas potrawa nabrała nowego życia, a przy okazji i smaku. I w ten sposób powstała ta zapiekanka, gdzie makaron penne w naprawdę podstawowym sosie pomidorowym zapiekłam pod kołderką z ricotty wzbogaconej o inne sery, których resztki miałam w lodówce.

_MG_1272

Makaron w sosie pomidorowym zapiekany pod serową kołderką (2 małe porcje lub 1 duża)

1,5 szklanki makaronu penne

400 g pomidorów krojonych w puszce

1/2 średniej cebuli

2 ząbki czosnku

3 łyżki nasion słonecznika

1 łyżka octu blsamicznego

1 łyżka cukru

sól, pieprz

2 łyżki oliwy

3 kopiaste łyżki sera ricotta + 2 łyżki pokruszonej gorgonzoli + 1 posiekany ząbek czosnku + łyżeczka oregano

parmezan

Na patelni podgrzewamy oliwę. Cebulę i czosnek siekamy drobno, wrzucamy na patelnię i szklimy. Dodajemy pestki ze słonecznika i smażymy jeszcze chwilę. Dodajemy pomidory, dokładnie wszystko mieszamy. Zmniejszamy ogień i powoli dusimy sos, aż nabierze gęstej konsystencji. Dodajemy ocet balsamiczny, cukier i gotujemy jeszcze chwilę. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Pod koniec gotowania odbieramy 1/4szklanki wody i wlewamy ją do sosu pomidorowego.  Makaron odcedzamy i wrzucamy do sosu, dokładnie mieszamy. Przekładamy do naczynia żaroodpornego. W miseczce mieszamy ricottę, gorgonzolę, czosnek i oregano. Lekko solimy do smaku. Rozsmarowujemy ricottę po wierzchu zapiekanki, całość posypujemy startym parmezanem. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i zapiekamy przez ok 20 minut na złoty kolor. Podajemy natychmiast.

Smacznego!

_MG_1313  _MG_1315

_MG_1338

 

Lazania z dynią i jarmużem

lazania z dynią i jarmużem

Mówią, że jeżeli chce się rozśmieszyć Pana Boga, należy mu opowiedzieć o swoich planach. Jakiś czas temu ogłosiłam, że zrobię sobie jarmużowy tydzień. Plan zakładał codziennie spożycie tego prze – zdrowego warzywa, w którego trzy pęczki obkupiłam się na swoim bazarku. Jak zwykle w przypadku takich publicznych deklaracji bywa, z jarmużowego tygodnia wyszły nici. W poniedziałek i wtorek nie chciało mi się gotować, w środę zjadłam na mieście, a w czwartek ledwo pamiętałam o swoim postanowieniu . W sobotę, niczym wyrzut sumienia, wyciągnęłam torbę kale z lodówki i za jednym razem zużyłam dwa pęczki . W końcu zbliżała się niedziela i trzeba było opróżnić zapasy przed następnymi zakupami na farmers’ market.

Wypadło na lazanię, w której warstwę z jarmużu przełożyłam warstwą z pure dyniowego wymieszanego z ricottą. Ponieważ ani sam jarmuż, ani tym bardziej dynia nie są mistrzami wyrazistości, same w sobie nie mają  też wystarczającej siły, aby rozmiękczyć makaron w trakcie pieczenia, należy im nieco pomóc. Jarmuż udusiłam z czosnkiem i cebulą i wymieszałam z sosem beszamelowym sowicie doprawionym gałką muszkatołową. Pure z dyni wymieszałam zaś ze świeżą ricottą i sporą dawką chilli. To jeszcze wciąż mało, każdą warstwę poczęstowałam sporą dawką koziego sera. Oprócz wartości kalorycznej, dodał on lazanii odpowiednio więcej smaku i charakteru. Mały kawałek tej zapiekanki potrafi zaspokoić najbardziej rozbuchany apetyt. Nie jest to może najbardziej dietetyczna potrawa świata, ale chcę wierzyć, że mimo wszystko jest nieco zdrowsza od wersji z mięsem ;)

lazania z dynią i jarmużemLazania z dynią i jarmużem (porcja na 6 osób)

600 g jarmużu

1/2 cebuli

3 ząbki czosnku

3 łyżki oliwy

1/4 łyżeczki soli

Jarmuż potnij na cienkie paski, cebulę i czosnek posiekaj drobno. Na patelni rozgrzej oliwę i zeszklij cebulę i czosnek. Dodaj jarmuż, sól, wlej trochę wody i podduś jarmuż, aby zmiękł, ale zachował nieco jędrności. Odstaw go na bok, przygotuj sos beszamelowy:

4 łyżki masła

3 łyżki mąki

700 ml mleka

gałka muszkatołowa, sól, pieprz

W garnku rozpuść masło, dodaj mąkę. Smaż tylko chwilę do momentu, aż mąka połączy się z masłem, ale nie zarumieni się. Nieustannie mieszając małymi porcjami wlewaj do zasmażki mleko. Wlewanie małych porcji pozwoli uniknąć powstania grudek. Kiedy wlejesz całe mleko nie przerywaj mieszania i podgrzewaj sos do momentu, aż zgęstnieje. Dopraw go solą, pieprzem i szczyptą świeżo startej gałki muszkatołowej. Odlej szklankę sosu, a całą resztę zmieszaj z uduszonym jarmużem. Przygotuj pozostałe składniki:

1/2 upieczonej dyni piżmowej

300 g sera ricotta

3/4 szklanki wody (lub bulionu)

1 opakowanie lazanii

200 g twardego, koziego sera

sól, pieprz, chilli

Upieczoną dynię rozgnieć widelcem. Dodaj ricottę, wodę (lub bulion) i zmieszaj wszystko razem. Sos będzie umiarkowanie gęsty, z wyraźnymi kawałkami dyni. Dopraw go solą, pieprzem i chilli.

Naczynie żaroodporne lub blaszkę (u mnie blaszka o wymiarach 20×30 cm) posmaruj oliwą. Ułóż na nim warstwę makaronu a na niej połowę przygotowanego jarmużu. Rozłóż go równomiernie, aby mniej więcej przykrył płaty makaronu. Zetrzyj na niego trochę sera koziego i przykryj makaronem. Te same czynności powtórz z połową sosu dyniowego. I znowu z jarmużem i znowu z dynią. Lasagne powinna mieć 4 warstwy przykryte makaronem, które na samym końcu możesz lekko docisnąć ręką.

Ostatnią warstwę makaronu posmaruj odłożonym sosem beszamelowym, zetrzyj na niego pozostały kozi ser. Piecz przez ok. godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Gdyby ser zezłocił się szybciej, przykryj blaszkę kawałkiem folii aluminiowej i kontynuuj pieczenie. Po upieczeniu lekko przestudź i dopiero dziel na porcje.

Podawaj natychmiast. Pozostałą część zapiekanki możesz podzielić na jednoosobowe porcje i zamrozić.

Smacznego!

lazania z dynią i jarmużem

 

Cukinia, pomidory i coś jeszcze…

W ramach lekkich posiłków na gorące dni – zapiekanka warzywna. Pięknie prezentuje się na stole, doskonale smakuje. Może być dodatkiem, ale najlepiej jeść ją samą. Delikatnie skropioną oliwą. Gary Rhodes, z którego programu przepis pochodzi, sugeruje użycie takiej bazyliowej stworzonej z oliwy, oleju arachidowego i świeżej bazylii. U ulubionego wietnamczyka oleju akurat nie było, więc zignorowałam ten element przepisu. Chociaż następnym razem jak to zrobię, a zrobię na pewno, zaopatrze się w ten olej. Wszyscy przecież wiemy, że bazylia jest najlepszym przyjacielem pomidorów…

zapiekanka z cukiniii i pomidorów

2 dorodne czerwone cebule

opakowanie koziego sera

3 cukinie

5 pomidorów

sól, pieprz

kawałek parmezanu

 

Pokrojoną na piórka cebulę dusimy na 2 łyżkach oliwy. Aby się nie przypaliła, trzeba ją trochę posolić. Wtedy puści soki i na pewno się nie spali. Dusimy ją 4-5 minut raz na jakiś czas mieszając.

Cukinie kroimy na plastry u obsmażamy na oliwie. Z obu stron na złoto.

Gotową cebulę umieszczamy w naczuniu żaroodpornym, które uprzednio trzeba natrzeć czosnkiem i masłem. Na cebulę kruszymy ser kozi. Na serze układamy na przemian plastry pomidorów i usmażonej cukinii tak jak na załączonym obrazku. Posypujemy solą i pieprzem.

Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy przez 20 minut. Po tym czasie zapiekankę posypujemy obficie parmezanem, lub innym twardym serem (ja użyłam sera cesarskiego z OSM Hajnówka) i znowu wkładamy do piekarnika na 10 minut.

I tyle :)