Pieczone tiramisu

Chociaż równie dobrze mogłoby się nazywać sernikiem, ale tak brzmi bardziej intrygująco. Robi się je dokładnie tak jak klasyczne tiramisu, z tym że dodaje się troszkę więcej jajek, serek mascarpone miesza się z twarogiem sernikowym, no a całość zanim trafi do lodówki ląduje w piekarniku.

Ten sernik miał premierę na Urban Markecie, to był taki mój eksperyment, który wymyśliłam dość spontanicznie. Brałam pod uwagę możliwość porażki (nigdy nie wiadomo jak zachowa się mascarpone w wysokiej temperaturze), ale na szczęście nic złego się nie wydarzyło. Teraz zrobiłam go po raz drugi, lekko go jeszcze podkręcając i już wiem, że nie ma się czego bać.

Efekt zapieczenia tiramisu jest niezwykły. Dostajemy bowiem deser o niezwykłej konsystencji: bardzo lekki, wręcz piankowy serniczek z wyraźną nutą amaretto, w środku którego znajdziemy nasączone kawą, delikatne włoskie biszkopty. Mięciutki i jedwabisty w smaku, coś dokładnie pomiędzy sernikiem a kremowym tiramisu. To jest ten z serników, który podczas pieczenia zaskakująco nam urośnie. A potem spektakularnie opadnie. Ale w tym wypadku to nic złego. Powstały krater aż się prosi aby go czymś wypełnić – może waniliową bitą śmietaną, która zdecydowanie pogłębi dekadencką nutę tego pysznego deseru…

5 jajek

1/2 szklanki cukru

250 g serka mascarpone

400 g lekkiego twarogu sernikowego

1/2 laski wanilii

ok. 25 włoskich biszkoptów savoiardi

200 ml najlepszego espresso

4 łyżki amaretto

1 tabliczka czekolady deserowej, drobno posiekana

200 ml śmietany kremówki

1/2 szklanki posiekanych drobniuteńko pistacji

kakao

Kawę zmieszaj z jedną łyżką amaretto, odstaw na bok. Białka oddziel od żółtek. Białka ubij na sztywno w oddzielnym naczyniu, do żółtek dodaj cukier oraz nasionka wydłubane z połowy wanilii. Ucieraj  tak długo, aż otrzymasz puszystą i białą masę. Dodaj ser mascarpone, twaróg sernikowy oraz 3 łyżki amaretto i miksuj tylko do momentu, aż masa zyska jednolitą konsystencję. Na sam koniec dodaj ubite białka i połącz je delikatnie z masą przy pomocy łyżki.

Blaszkę (22 cm) wyłóż papierem do pieczenia. Szybkim ruchem zanurz biszkopty w kawie i ułóż w lekkich odstępach na spodzie tortownicy. Wylej na nie 1/3 masy sernikowej i równomiernie ją rozprowadź przy pomocy łyżki. Posyp ją połową przygotowanej czekolady. Ułóż na niej następną warstwę nasączonych biszkoptów oraz drugą z trzech porcji masy sernikowej. Tak jak poprzednio posyp zwieńcz warstwę siekaną czekoladą. Ułóż ostatnią warstwę biszkoptów, a na nią wylej ostatnią część masy serowej. Wyrównaj.

Piecz w piekarniku nagrzanym do 150 stopni przez ok 70 – 80 minut. Aby sprawdzić czy jest gotowy, należy poruszyć formą, powinien zachować się jak ścięta galaretka. Upieczony sernik wystudź, a następnie wyjmij z formy.

Ubij śmietanę kremówkę na sztywno, pod sam koniec dodając 2 łyżki cukru oraz ziarenka z 1/2 laski wanilii. Śmietanę rozsmaruj równomiernie po całym serniku. Boki obklej posiekanymi pistacjami, wstaw do lodówki na całą noc. Na chwilę przed podaniem posyp wierzch kakao. Możesz też posypać wiórkami z czekolady.

Smacznego!





 

Tirariraraaaaa….

Żołnierze na czas składają swoją broń. Ja na czas mogłabym robić tiramisu. Jeżeli mam tylko gotową i wystudzoną kawę, zrobienie tego deseru zabiera mi mniej niż 8 minut. Nie żartuję. Na początku, żeby nie musieć płukać miksera,  ubijam białka a potem ucieram żółtka z cukrem. Dodaję do nich mascarpone, miksuję na gładko a potem delikatnie, ale szybko mieszkam krem z ubitą pianą. Minęły cztery minuty. Stanowczymi ruchami zanurzam biszkopty w kawie i układam warstwami deser. I w zasadzie to tyle mojej pracy, resztę robi chłodzenie w lodówce. Najlepiej całonocne, choć cztery godziny doprowadzą je już do stanu używalności.  Tiramisu jest tak pyszne, że aż nie chce się wierzyć że jego przygotowanie jest tak mało pracochłonne. Przepis na jego podstawową wersję znajdziecie w tym miejscu, a nuż zechcecie je zrobić w ten weekend…