Sernik o smaku popcornu

sernik o smaku popcornu

Smak popcornu to ciekawa sprawa. Wszyscy wiemy jak smakuje, ale jeżeli się nad tym zastanowimy, jego smak a w zasadzie wrażenie smaku jest wypadkową wielu czynników: zapachu ziaren kukurydzy podgrzanych na rozgrzanym tłuszczu, chrupkiej tekstury i soli, bez której byłby zupełnie bez wyrazu. Wystarczy wziąć do buzi popcorn, który odleżał swoje. Kiedy przestygnie, zwilgotnieje, a jego uprażona woń rozwieje się w powietrzu nie nadaje się do niczego innego, jak wsypania do kosza.

Oglądałam ostatnio fascynujący program Mind of a Chef, w którym David Chang – kulinarny wirtuozo z Nowego Yorku dzieli się swoimi inspiracjami i wraz ze swoimi gwiazdkowymi przyjaciółmi zabawia się w gotowanie przeróżnych fajnych i niekoniecznie trudnych rzeczy. To rockendrolowa kuchnia, spontaniczna, otwarta i pełna zapału.  W jednym odcinku, w którym gospodarz programu gościł w San Francisco u swojego kolegi Daniela Pattersona (szefa z restauracji Coi, która na chwilę obecną może pochwalić się dwiema gwiazdkami Michelin) Chang próbował zupy popcornowej, którą sprytnie ugotował mu rzeczony kolega.

sernik o smaku popcornu

Proces infuzji to piękna sprawa, bo dzięki niemu możemy barwić potrawy różnymi zaskakującymi aromatami i poczuć się choć trochę jak Ferran Adria w domowym zaciszu. I tak jak Daniel Patterson poddał mi sposób na uchwycenie popcornowej esencji z pomocą kąpieli uprażonej kukurydzy w mleku, tak ja natychmiast przekierowałam ten pomysł na tory sernika, z którym uwielbiam eksperymentować na różne sposoby. Sernik to forma, w której można zamykać różne koncepty i kombinować do woli. Bo przecież to nie tylko masa serowa, ale i spód, polewa, a także posypka. Każdemu elementowi tej sernikowej układanki można przypisać konkretną funkcję i znaczenie. A że sernik to wdzięczny temat do eksperymentów, bo nawet jak nie wychodzi, to wychodzi, można sobie używać do woli.

Trochę myślałam nad tym sernikiem i kiedy ułożył mi się w całość, aż przyklasnęłam. Upiekłam go czem prędzej, pełna nerwów czy wyjdzie. Bałam się, że może aromat popcornu uleci gdzieś w trakcie pieczenia. Ale nigdzie nie uleciał, był na swoim miejscu. Wzmocniony kukurydzą w postaci płatków, koniecznie klarowanym masłem, który nadaje popcornowi tego jedynego smaku. Oblany karmelem – bo to świetny przyjaciel popcornu i soli. A na koniec obsypany raz jeszcze popcornem, żeby ukierunkować ten smak w stronę konkretnego smaku, na wypadek gdyby komuś dzwoniło, ale nie wiadomo w którym kościele  ;)

sernik o smaku popcornu

Sernik o smaku popcornu ( okrągła forma 20 cm)

150 g płatków kukurydzianych + 70 g masła (na spód) + szczypta soli

70 g popcornu + 2 łyżki masła klarowanego

250 ml śmietanki kremówki + 2 łyżki klarowanego masła

250 g serka philadelphia

150 g twarogu sernikowego

4 jajka

1 kopiasta łyżeczka skrobi kukurydzianej (opcjonalnie)

70 g cukru

65 g masła + 160 g cukru +100 ml śmietany kremówki (na karmel)

Zacznij od przygotowania spodu. Płatki kukurydziane rozdrobnij w blenderze jak najdrobniej (ale nie na pył) i wymieszaj z rozpuszczonym masłem. Przygotowaną masą wyłóż spód i boki tortownicy dokładnie dociskając (20cm). Tak przygotowaną formę włóż do lodówki.

Ziarna kukurydzy upraż na klarowanym maśle i odstaw na bok. W garnuszku umieść masło, śmietankę i podgrzewaj do momentu, aż śmietanka zacznie delikatnie wrzeć. Dodaj wtedy uprażoną kukurydzę, dociśnij ją łyżką, aby w całości zatopiła się w śmietance i gotuj przez ok 15 minut na małym ogniu. Zawartość garnka przetrzyj możliwie najdokładniej przez gęste sitko, a otrzymane puree odstaw na bok do ostygnięcia.

W misie miksera umieść ser i cukier i przestudzone puree popcornowe. Utrzyj wszystko na gładką masę, następnie dodaj kolejno jajka a na końcu skrobię. Masę kukurydzianą przelej do tortownicy. Piecz przez godzinę w piekarniku nagrzanym do 150 stopni. Sernik powinien być ścięty, a kiedy poruszysz formą powinien lekko trząść się jak galaretka. Pozostaw sernik do ostygnięcia, a następnie schowaj do lodówki na przynajmniej osiem godzin.

Tuż przed podaniem przygotuj karmel. W garnku o grubym dnie umieść masło i cukier. Mieszaj nieustannie do momentu otrzymania złoto – brązowej masy. Na początku, kiedy masa się stopi, będzie gładka, potem się rozwarstwi, a potem znowu stanie się kremowa. Ważne, abyś nie przestawał mieszać. Do złotego karmelu wlej śmietanę kremówkę (uwaga, będzie pryskać!!). Jeszcze bardziej energicznie mieszaj wszystko, a kiedy połączy się, ściągnij z ognia i mieszaj jeszcze chwile. Powstały sos karmelowy pozostaw do ostygnięcia, a kiedy lekko stężeje oblej nim wierzch schłodzonego sernika i wstaw do lodówki na jeszcze chwilę. Odłóż dwie łyżki, abyś mógł nimi polać świeży popcorn, którym posypiesz wierzch sernika. Najlepiej dawać go już na talerzykach, na świeżo, albowiem popcorn (nie zapomnij go posolić), który spędził dużo czasu w lodówce traci swoje magiczne właściwości.  No chyba, że planujesz rozprawić się z sernikiem za jednym posiedzeniem ;)

Smacznego!

sernik o smaku popcornu sernik o smaku popcornu

Pieczona ricotta z truskawową salsą

pieczona ricotta z truskawkową salsą

Coraz bliżej święta, choć o nich przypomina mi tylko tradycyjny wysyp świątecznych przepisów i rodzice przymierzający się do wielkiego wędzenia wędlin w swoim sadzie. Po raz pierwszy w tym czasie będziemy sami i nie zdziwię się, jeżeli tradycja w tym roku obejdzie się z nami wyjątkowo łagodnie ;) Na pewno pojawi się jakiś słodki akcent: mąż lobbuje za mazurkiem, ale ja nie jestem ich fanką w ogóle. Najchętniej upiekłabym sernik „z kratką” krakowski, może babkę z palonym cukrem, zobaczymy.

pieczona ricotta z truskawkami

A skoro o serniku mowa, to dzisiaj chciałam Wam pokazać coś co w sumie jest sernikiem, ale dużo mniej zobowiązującym w swojej formie. Do ricotty na ciepło mam ewidentną słabość, na zimno zresztą też. Lubię ją za lekko chropowatą teksturę i delikatny, łagodny smak, bez krztyny kwasku. Pieczona ricotta zyskuje całkiem nowego wymiaru, uwypukla się jakby jej mleczność. Można ją zapiec z wytrawnymi dodatkami i traktować jako smakowite smarowidło do chleba lub dip. Można ją zrobić w wersji na słodko, a la serniczek – zapiec w foremkach muffinkowych lub kokilkach, dołożyć świeże owoce i zyskać piękny deser, lub śniadanie.

pieczona ricotta z truskawkami

Pieczona ricotta z truskawkową salsą (2 lub 3  porcje)

300 g serka ricotta

2 łyżki brązowego cukru

ziarenka z 1/2 laski wanilii

1 jajko

skórka z 1/2 cytryny

skórka z 1/2 pomarańczy

1 łyżka wody pomarańczowej

1 łyżeczka masła + 1 łyżka mielonych migdałów (opcjonalnie)

300 g truskawek + 1 łyżka wody różanej + 1 łyżeczka cukru + mięta

Pół godziny przed przystąpieniem do gotowania umieszczamy ricottę na sitku, aby lekko obciekła. W misce mieszamy ricottę, cukier, jajko, dodajemy wanilię, wodę pomarańczową i skórki z cytrysów. MIeszamy wszystko, aby składniki dobrze się połączyły. Kokilki natłuszczamy masłem i wysypujemy tartymi migdałami, napełniamy masą serową. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez ok. 30 minut, aż wierzch pięknie się zezłoci.

W międzyczasie przygotowujemy truskawkową salsę. Truskawki siekamy drobno, mieszamy z wodą różaną, cukrem i drobno posiekaną miętą. Wstawiamy do lodówki. Upieczoną ricottę lekko studzimy i wykładamy na talerzyki. Dekorujemy truskawkami. Pieczona ricotta smakuje najlepiej chwilę po upieczeniu, lekko ciepła.

Smacznego!

pieczona ricotta z truskawkami

pieczona ricotta z truskawkami

,

 

 

Sernik snickers

Ostatnie dni to przeplatające się na przemian wzruszenia i radości. Staram się pożegnać z kim tylko mogę, chociaż niemożliwe aby uściskać się ze wszystkimi, bo tak krótki czas w Warszawie trzeba podzielić z tymi mniej przyjemnymi rzeczami związanymi z przeprowadzką. Kartony nie rozpakują się, a mieszkanie nie posprząta się samo, do rzeczy wykreślonych z listy ciągle dochodzą nowe pozycje. Tyle tego jest, że nie mogę doczekać się momentu, w którym wsiądę do pociągu do Szczecina, bo będzie to oznaczało, że całe to piekło przeprowadzki właśnie zostawiłam za sobą :)

Wczoraj żegnaliśmy się na Placu Zbawiciela, przedwczoraj w Barze Kawowym, w poniedziałek  o wschodzie słońca na Moście Karola powiedziałam do widzenia Pradze, a w niedzielę wznosząc toasty znakomitym winem porzeczkowym mojej mamy rozstaliśmy się z moją praską ekipą, dzięki której spędziłam najlepsze wakacje, które będę rozpamiętywać bardzo, bardzo długo. Miał być grill w miejscu naszych spotkań – na Parukarzce – wzgórzu wisielców, z którego rozpościera się przepiękny widok na Żiżkov, Hradczany, wzgórze Vitkow i Janka na koniu. Przesiadywaliśmy tam godzinami napawając oczy zachodami słońca, gadając i poznają się co raz lepiej. Niestety pogoda spłatała nam figla i kiełbasę zamiast na grillu musieliśmy upiec w piekarniku, ale nie ważne gdzie i jak, ważne z kim ;)

Nagotowałam jak głupia, jak zwykle za dużo, ale tak już mam. Zrobiłam ożywcze tabbouleh, upiekłam chleby, z ostatnich czekolad z lodówki zrobiłam brownie, a z ostatniego wiaderka twarogu z Polski upiekłam sernik. Od dawna chciałam zrobić sernikową interpretację batonika snickers, ta okazja wydała mi się idealna.

To taki sernik trochę słodki, trochę słony, bardzo orzechowy i trochę czekoladowy. Na spodzie ze słonych krakersów i lekko przypalonego masła, z masą serową z dodatkiem masła orzechowego i zatopionymi kroplami kasy kajmakowej. Oblany czekoladowym ganache, posypany orzeszkami ziemnymi. Jak to powiedziała Dorota – to taki sernik w stylu Moni, jesz pół kawałka i jest po tobie. Nie traktuję tego inaczej, jak tylko komplement ;)

Sernik snickers

200 g słonych krakersów

70 g masła

Masło rozpuść w rondelku, mieszając lekko je przypal, aby nabrało lekko brązowego koloru. Krakersy zmiel na pył. Dodaj masło, dobrze wymieszaj. Przygotowanymi okruszkami wyłóż spód blachy 20 x 30 cm i dobrze dociśnij. Przygotuj masę serową:

1 kg twarogu sernikowego

1/2 szklanki cukru

1 puszka gotowej masy kajmakowej (ok. 4oo g)

1 szklanka masła orzechowego (przepis)

2 łyżki esencji waniliowej

1/2 łyżeczki soli

7 jajek

2 łyżki mąki ziemniaczanej lub budyniu karmelowego

100 g czekolady deserowej

Do miski wsyp cukier, dodaj twaróg, masło orzechowe, sól i 1/3 puszki kajmaku. Przy pomocy miksera lub trzepaczki wymieszaj wszystko na gładką masę. Nie przerywając mieszania dodaj kolejno jajka, esencję waniliową oraz mąkę ziemniaczaną. Czekoladę posiekaj drobno, dodaj do sera i delikatnie przemieszaj.

Masę sernikową wylej na wcześniej przygotowany spód. Łyżeczką nakładaj małe porcje pozostałego kajmaku i lekko naciskając zatapiaj je w serniku. Sernik wstaw do piekarnika nagrzanego do 150 stopni i piecz przez godzinę. Sernik powinien być dobrze wypieczony, a jego środek dobrze ścięty. Upieczony sernik pozostaw do ostygnięcia, przygotuj czekoladowe ganache:

200 g czekolady deserowej

1 łyżka masła

150 g śmietanki 30%

1 łyżka esencji waniliowej (opcjonalnie)

orzeszki ziemne (ok. 1 szklanka)

Czekoladę posiekaj drobno i umieść w miseczce. Dodaj masło. Śmietankę doprowadź do wrzenia i zalej nią posiekaną czekoladę. Odczekaj minutę, a następnie przy pomocy widelca, małymi okrężnymi ruchami wymieszaj ją z czekoladą. Przygotowaną masą polej sernik. Całość posyp sowicie posiekanymi orzeszkami ziemnymi. Schowaj do lodówki przynajmniej na całą noc. Przed podaniem wyjmij go na chwilę z lodówki, aby doszedł do temperatury pokojowej. Wtedy smakuje najlepiej.

Smacznego!

Pieczone tiramisu

Chociaż równie dobrze mogłoby się nazywać sernikiem, ale tak brzmi bardziej intrygująco. Robi się je dokładnie tak jak klasyczne tiramisu, z tym że dodaje się troszkę więcej jajek, serek mascarpone miesza się z twarogiem sernikowym, no a całość zanim trafi do lodówki ląduje w piekarniku.

Ten sernik miał premierę na Urban Markecie, to był taki mój eksperyment, który wymyśliłam dość spontanicznie. Brałam pod uwagę możliwość porażki (nigdy nie wiadomo jak zachowa się mascarpone w wysokiej temperaturze), ale na szczęście nic złego się nie wydarzyło. Teraz zrobiłam go po raz drugi, lekko go jeszcze podkręcając i już wiem, że nie ma się czego bać.

Efekt zapieczenia tiramisu jest niezwykły. Dostajemy bowiem deser o niezwykłej konsystencji: bardzo lekki, wręcz piankowy serniczek z wyraźną nutą amaretto, w środku którego znajdziemy nasączone kawą, delikatne włoskie biszkopty. Mięciutki i jedwabisty w smaku, coś dokładnie pomiędzy sernikiem a kremowym tiramisu. To jest ten z serników, który podczas pieczenia zaskakująco nam urośnie. A potem spektakularnie opadnie. Ale w tym wypadku to nic złego. Powstały krater aż się prosi aby go czymś wypełnić – może waniliową bitą śmietaną, która zdecydowanie pogłębi dekadencką nutę tego pysznego deseru…

5 jajek

1/2 szklanki cukru

250 g serka mascarpone

400 g lekkiego twarogu sernikowego

1/2 laski wanilii

ok. 25 włoskich biszkoptów savoiardi

200 ml najlepszego espresso

4 łyżki amaretto

1 tabliczka czekolady deserowej, drobno posiekana

200 ml śmietany kremówki

1/2 szklanki posiekanych drobniuteńko pistacji

kakao

Kawę zmieszaj z jedną łyżką amaretto, odstaw na bok. Białka oddziel od żółtek. Białka ubij na sztywno w oddzielnym naczyniu, do żółtek dodaj cukier oraz nasionka wydłubane z połowy wanilii. Ucieraj  tak długo, aż otrzymasz puszystą i białą masę. Dodaj ser mascarpone, twaróg sernikowy oraz 3 łyżki amaretto i miksuj tylko do momentu, aż masa zyska jednolitą konsystencję. Na sam koniec dodaj ubite białka i połącz je delikatnie z masą przy pomocy łyżki.

Blaszkę (22 cm) wyłóż papierem do pieczenia. Szybkim ruchem zanurz biszkopty w kawie i ułóż w lekkich odstępach na spodzie tortownicy. Wylej na nie 1/3 masy sernikowej i równomiernie ją rozprowadź przy pomocy łyżki. Posyp ją połową przygotowanej czekolady. Ułóż na niej następną warstwę nasączonych biszkoptów oraz drugą z trzech porcji masy sernikowej. Tak jak poprzednio posyp zwieńcz warstwę siekaną czekoladą. Ułóż ostatnią warstwę biszkoptów, a na nią wylej ostatnią część masy serowej. Wyrównaj.

Piecz w piekarniku nagrzanym do 150 stopni przez ok 70 – 80 minut. Aby sprawdzić czy jest gotowy, należy poruszyć formą, powinien zachować się jak ścięta galaretka. Upieczony sernik wystudź, a następnie wyjmij z formy.

Ubij śmietanę kremówkę na sztywno, pod sam koniec dodając 2 łyżki cukru oraz ziarenka z 1/2 laski wanilii. Śmietanę rozsmaruj równomiernie po całym serniku. Boki obklej posiekanymi pistacjami, wstaw do lodówki na całą noc. Na chwilę przed podaniem posyp wierzch kakao. Możesz też posypać wiórkami z czekolady.

Smacznego!