Dobrotliwa sałatka (z jarmużem, quinoa, avocado i szparagami)

dobrotliwa sałatka

W przerwach pomiędzy testowaniem nowych partii croissantów wypadałoby zadbać o wartki nurt w tętnicach, a cóż nie oczyści ich lepiej z nadprogramowych złogów niż poczciwe produkty z zespołu Super Foods!

Lubię, kiedy w sałacie zderzają się przeróżne tekstury, a tutaj mamy prawdziwe szaleństwo. Jest mięsisty jarmuż, chrupka sałata, maślane awokado, jędrne szparagi, dobrotliwa komosa i prażona dynia. Pełna gama tego, czego nasz organizm potrzebuje w każdych ilościach. Tę sałatkę robiłam ostatnio trzy razy przy różnych okazjach, zarówno dla samej siebie, jak i w większych ilościach i muszę stwierdzić, że to bardzo przyjemna zdrowotna prewencja. Ta sałatka wymiata (nie tylko cholesterol z tętnic). Wasz organizm ją pokocha. Wy też.

dobrotliwa sałatka

Dobrotliwa sałatka z jarmużem, quinoa, avocado i szparagami (porcja na 2 osoby)

4 garście mieszanki sałat

2 garście drobno pokrojonego jarmużu

1/2 pęczka szparagów

1/2 szklanki ugotowanego quinoa

4 łyżki uprażonych pestek z dyni

1 awokado

1 ząbek czosnku + 2 łyżki octu balsamicznego + 1 łyżeczka miodu + 6 łyżek oliwy (na winegret)

W misce zmieszaj sałaty i jarmuż (jeżeli nie masz jarmużu, daj więcej sałaty). Szparagi gotuj dwie minuty we wrzącej wodzie, po czym przepłucz pod lodowatą wodą, odsącz, pokrój. Dodaj do sałaty razem z dynią i avocado.

W miseczce zmieszaj zmiażdżony ząbek czosnku z octem balsamicznym i miodem. Nie przerywając mieszania wlej cienką strużką oliwę. Powstałym winegretem zalej sałatkę i wszystko dobrze wymieszaj. Podawaj natychmiast, z plastrami awokado i chlebową grzanką.

Smacznego!

dobrotliwa sałatka

dobrotliwa sałatka

Czarna sałatka z bakłażana i fasoli

czarna sałatka z bakłażana i fasoli

Miniony długi weekend był cudowny i to nie tylko dla tego, że temperatura w słońcu wynosiła dwadzieścia kilka stopni. Mówiono mi wcześniej o tej styczniowej anomalii, ale czegoś takiego się nie spodziewałam. Zresztą nie tylko ja – tak suchej zimy nie pamiętają nawet najstarsi kalifornijczycy, co z jednej strony wprawia wszystkich w ekstazę, z drugiej strony budzi niepokój. Ja zdecydowanie nie należę do tej grupy. Zimno i śnieg to dwie rzeczy, za którymi absolutnie nie tęsknię, więc przyjmuję na siebie tyle słońca ile tylko się da, ze stoickim wręcz spokojem.

W sobotę podziwialiśmy panoramę San Francisco z dość wysokiej góry Tamalpais. Dopiero droga powrotna uświadomiła mi, jak stroma była nasza trasa. Wróciwszy do domu padłam jak kawka, obudziłam się dopiero na wieczór, by usmażyć pączki, które rosły w lodówce wtedy, kiedy my wspinaliśmy się na górski szczyt. Robiłam je z myślą o niedzielnym spotkaniu z mieszkającą w San Jose koleżanką Agatą i jej mężem, o których z pewnością nie raz jeszcze tutaj usłyszycie. Z Agatą spotkałyśmy się po raz pierwszy dwa miesiące temu i jeszcze tego samego wieczora wylądowałyśmy ze sobą w łóżku. Umieścił nas tam mój małżonek, po tym, jak dostał cynk, że należy nas odebrać z wieczorka polonijnego ;) Agata jest super pozytywną osobą, pięknie maluje, wypieka chleby i nie znam nikogo, kto piękniej potrafiłby udekorować pierniczki. No i ma jeszcze jedną cechę, która strasznie mi imponuje – zna się na lokalnym jedzeniu jak mało kto. To z jej polecenia trafiłam do wielu bardzo ciekawych i wyjątkowych miejsc, bo Agacie wystarczy tylko rzucić hasło, a wysypie z rękawa milion propozycji. Ponieważ idę za nią jak ślepa, potulnie przyjęłam propozycję spotkania się w małym miasteczku o nazwie Pescadero, które leży w połowie drogi między San Francisco a San Jose.  Zaczęliśmy na koziej farmie, gdzie kupiliśmy różne sery, do nich słynny lokalny chleb z karczochami, a w międzyczasie wstąpiliśmy na taco, które New York Times umieściło swego czasu na liście najlepszych tacos w kraju! Uposażeni w tak zacne zakupy udaliśmy się na przepiękną plażę, gdzie na kamieniach wyżłobionych przez wyjątkowo pobudzony tego dnia ocean, piknikowaliśmy niemal do zachodu słońca.

Po takiej dawce wrażeń lubię się zaszyć w domu i nie wyściubiać z niego nosa nawet na centymetr. Dla tego wolny poniedziałek przeznaczyliśmy na sprawy domowe, które nie wymagają wychodzenia na zewnątrz. Zagrożenie opuszczenia pieleszy pojawiło się w porze obiadu, na szczęście szybko minęło. Bo podwiędniętego bakłażana z koszyka postanowiłam usmażyć a następnie połączyć z czarną fasolą z puszki. Pomostem do tych różnych smaków miała być kolendra i limonka, którą zarówno bakłażan jak i fasola kochają. A ja z marszu pokochałam tę sałatkę. Zjadłam ją z przyjemnością i z lekko opieczoną tortillą,  po czym szybko wróciłam na kanapę, aby móc się oddać reszcie poniedziałkowego lenistwa.

czarna sałatka z bakłażana i fasoli

Czarna sałatka z bakłażana i fasoli

1 średni bakłażan

1 puszka czarnej fasoli

1/2 czerwonej cebuli

1 limonka

1/2 pęczka kolendry

3 łyżki oliwy

1.2 łyżki oleju sezamowego (opcjonalnie)

sól, pieprz

Fasolę odsącz na sicie i przepłucz wodą. Na patelnię wlej oliwę (oraz olej sezamowy), a kiedy tłuszcz się rozgrzeje dodaj pokrojonego w drobną kostkę bakłażana. Smaż go na dużym ogniu, raz po raz mieszając, aby zmiękł i ładnie się zezłocił

Usmażonego bakłażana dodaj do fasoli. Wciśnij sok z limonki, drobno posiekaną cebulę i kolendrę. Wszystko dobrze wymieszaj i dopraw solą i pieprzem wg smaku. Podawaj ze świeżym chlebem, lub lekko opieczoną tortillą.

Smacznego!

czarna sałatka z bakłażana i fasoli

Sałatka z czerwonymi pomarańczami i kolendrą

Tej zimy poznaję różne oblicza cytrusów. W tym momencie smakują najlepiej, prosto z sadu, bardzo słodkie i soczyste. W moim ulubionym Bi – Rite sprzedają skrzętnie opisane owoce: od kogo, do czego, jak smakują i jak im na imię. Próbuję sobie różnych odmian i mam już nawet swoich faworytów.

Mayer lemon to cytryna, która została skrzyżowana z pomarańczą. Efektem tej fuzji jest owoc o niesamowitym aromacie, który mi automatycznie przywodzi na myśl lemoniadę z amerykańskich filmów. Ma nieco ostrzejszy zapach i smak od zwykłych cytryn, który pogłębia się wraz z dojrzewaniem owoców. Tak samo jest z kolorem – zerwane wcześniej są idealnie żółte, ale kiedy poleżą trochę ich barwa przechodzi w niemal fluorescencyjny żółtawy  pomarańcz.  Ich skórka jest cienka, delikatna i ma po prostu upajający zapach.

Drugim ulubionym gatunkiem są pomarańcze cara cara. Odkryłam je dosyć niedawno, na lokalnym bazarku u sprzedawcy o niepokojącej aparycji. Cara cara po obraniu wyglądają trochę jak czerwone grapefruity. Mają piękny, blado różowy kolor, są umiarkowanie słodkie, ale za to bardzo aromatyczne. No i bardzo łatwo się obierają. Na stoisku wszystkie owoce kosztują po 3 dolary za funt, można więc dowolnie mieszać i próbować nowych odmian, które pojawiają się i znikają z kolejnymi tygodniami zimy.

Na szczęście wciąż obecne są jeszcze i mam nadzieję, że nieprędko znikną krwiste pomarańcze. Te które kupuję są już bardzo dojrzałe i kiedy je obieram wprost ociekają sokiem. Zrobiłam z nich dzisiaj pyszną i prostą sałatkę w oparciu o to, co miałam w domu: słodką czerwoną cebulę, kolendrę, grzanki z domowego chleba, płatki migdałowe i mieszankę różnych liści (jarmuż, mangold i inne nieznane mi strzępki), które po prostu zastąpcie miksem sałat. Całość zalałam ulubionym sosem balsamicznym z czosnkiem, który może się Wam przydać nie tylko do tej sałaty.

 _MG_0736

Sałatka z czerwonymi pomarańczami i kolendrą (porcja na jedną bardzo głodną osobę)

2 krwiste pomarańcze

2 garście mieszanych sałat

1/2 średniej czerwonej cebuli

2 łyżki płatków migdałowych

listki z 6 gałązek kolendry

1 gruba kromka chleba + 1 łyżka oliwy lub masła

3 łyżki oliwy

1 łyżka octu balsamicznego

1 łyżeczka miodu

1 zmiażdżony ząbek czosnku

sól, pieprz

Chleb pokrój w drobną kostkę. Na patelni rozgrzej oliwę (lub masło), podsmaż grzanki na złoty kolor i pozostaw do ostygnięcia. W miseczce zmieszaj ze sobą miód, ocet balsamiczny i ząbek czosnku. Nie przerywając mieszania cienkim strumieniem wlej oliwę. Dopraw sos odrobiną pieprzu i soli.

Pomarańcze obierz ze skórki i pokrój w plastry, cebulę w piórka. W misce zmieszaj sałaty, pomarańcze, cebulę, listki kolendry i płatki migdałowe. Zalej wszystko wcześniej przygotowanym sosem i dobrze wymieszaj. Ułóż na talerzu, posyp grzankami.

Smacznego!

  _MG_0752

Sałatka z jarmużu, persymony i sera feta

Dzisiaj będzie szybko – sałatka z jarmużu, persymony i sera feta. Jarmużu po raz pierwszy w życiu spróbowałam tutaj. Na półkach znajdziemy go w różnych odmianach pod pseudonimem kale. Przy pierwszym razem nie wywarł na mnie nie wiadomo jakiego wrażenia – ot lekko kapustowaty smak i bardzo jędrna faktura. Ale między jednym a drugim pęczkiem z bazarku jakoś tak ten jarmuż mnie wciągnął. I teraz dodaję go do wszystkiego. Dzisiaj rano piłam z nim smoothie, robię z nim szybkie sałatki, dodałam go nawet do burgerów, a jutro przerobię go na chipsy.

Wiem, że w Polsce jakiś czas temu nastała moda na zapomniane warzywa typu jarmuż, topinambur, czy skorzonera. Nie mam pojęcia, czy moda przerodziła się w coś więcej i jak na chwilę obecną przedstawia się obecność tego warzywa. Jakby nie było, warto się za nim rozejrzeć, bo jeśli wierzyć różnym źródłom, to jarmuż jest jednym z najzdrowszych warzyw: posiada mnóstwo żelaza, przeciwutleniaczy, ma mnóstwo witaminy K, C i całą masę innych składników zbawiennych dla naszego organizmu. Super food na całego.

W dzisiejszej sałatce jarmuż występuje z sezonową persymoną (kaki) i serem feta. To bardzo smaczna mieszanka, która na pewno często będzie gościć na moim stole. Tej zimy zamierzam sprawdzić na własnej skórze, czy jarmuż faktycznie jest tak zdrowy jak go malują.

sałatka z jarmużu i persymony

Sałatka z jarmużu persymony i fety (porcja na 2 osoby)

2 garście jarmużu

1 duża persymona (kaki)

1/2 średniej czerwonej cebuli

ser feta (1/2 kostki)

1 łyżka soku z cytryny

3 łyżki oliwy

sól, pieprz

Jarmuż potnij możliwie na najcieńsze paseczki. Persymonę obierz ze skóry i potnij w drobną kostkę. Tak samo zrób z cebulą. Wszystkie składniki umieść w misce. Sok z cytryny zmieszaj z oliwą. Zalej nim przygotowane warzywa. Pokrusz na nie ser feta. Wszystko dobrze wymieszaj. Dopraw do smaku odrobiną soli i sporą dawką pieprzu. Podawaj natychmiast.

Smacznego!

sałatka z jarmużu i persymony