Pizza na hasło jesień

Gotowanie na hasło. Powiedzmy, że… Jesień! Zajrzyj do szafek, zajrzyj do lodówki. Masz jakieś warzywa? A może owoce? W tej grze nie ma zasad, a jedynym ograniczeniem jest powierzchnia ciasta. To, ile odcieni jesieni zmieścisz na nim zależy tylko od Ciebie.

Może masz w lodówce kilka kurek, albo podgrzybków? Nie masz sosu pomidorowego? To nic – śmietana zmieszana z tymiankiem zastąpi go bez żalu. O, jakiś dziwny ser. Marmurkowy z piwa porter. Nikt nie chce go jeść, leży bidula w kącie. Ale może jednak się przyda, ociupinka, między strzępy mozzarelli. Malutka dynia, biała, kupiona dla ozdoby. Ciężko się kroi w cienkie plasterki. Dosłownie kilka laskowych i dwa ząbki, przecięte na pół. A gdzieś między tym wszystkim szałwia. Bez niej jesień nie może się obejść.

Taka była moja. Pizza na hasło jesień. A Tobie co wyszło? ;)

jesienna pizza

jesienna pizza  jesienna pizza

jesienna pizza

jesienna pizza

jesienna pizza

Pizza na śniadanie, pizza na kolację

Za dziesięć godzin będę siedzieć w busie i pędzić o wiele za wolno w kierunku Pragi. W domu nie było mnie od ponad trzech tygodni, a moja tęsknota osiągnęła zenit. Na szczęście mam dzisiaj bardzo zajęty dzień, a na drogę przyszykowany już nowy serial, więc dzień zleci mi szybko, podróż jeszcze szybciej, a jutro po śniadaniu będę mogła zapuścić się w swoje ukochane praskie zakamarki.

Przez najbliższe cztery dni w kuchni nie kiwnę nawet palcem. Żywić będę się tylko zupą pho na przemian ze słodkimi knedlami (liczę na to, że serwują je już w wariancie jahodowym, znaczy truskawkowym), będę zapijać je hektolitrami piwa i kofoli, a na długich spacerach będę się upajać zapachem kwitnącej często i gęsto lipy. Weekend zapowiada się cudownie!

A Was na weekend zostawiam z dwoma pomysłami na białą pizzę. Jeden to prawdziwy śniadaniowy klasyk. Wystarczy porcja ciasta na pizzę (przepis na ciasto klasyczne znajdziecie tutaj, a tutaj na ciasto pełnoziarniste), na którym należy ułożyć kilka plastrów boczku, a na nich delikatnie umieścić dwa surowe jajka. Potem tylko 15 minut w maksymalnie nagrzanym piekarniku i pyszne śniadanie gotowe.

Z drugą pizzą jest niewiele więcej zachodu, a efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku. W przypadku tej pizzy musimy uzbroić się w dwie łyżki sera ricotta i dwa średniej wielkości ziemniaki. Ciasto na smarujemy serem, a na nim dość ciasto układamy plasterki surowego ziemniaka, pokrojone możliwie jak najcieniej. Ziemniaki delikatnie solimy, pizzę wkładamy do maksymalnie nagrzanego piekarnika na 15 minut. A potem dekorujemy kawałeczkami masła czosnkowo – ziołowego, które zawsze przygotowuję na przyjście gości do świeżego chleba. To bardzo prosty przepis – siekasz drobno ulubione zioła – ja daję najczęściej pietruszkę, koperek i szczypior (po dwie garście każdego) razem z jednym dużym ząbkiem czosnku. Mieszasz je dokładnie z kostką miękkiego masła, doprawiając szczyptą soli.  Takie masełko wkładasz do lodówki, aby stężało. A potem umieszczasz drobne kawałki na gorącej pizzy odczekując chwilę, aby gorące ziemniaczki roztopiły masło. I gotowe.

Udanego i smacznego weekendu!

Warszawskie rytuały i pizze z ricottą

Przyjazdy do Warszawy pełne są drobnych rytuałów. Drożdżówka z makiem z cukierni w podziemiach Metra Arsenał a do niej, zamiast kawy, najnowszy numer miesięcznika KINO. Tatar z łososia w Sushi Zushi, kebab z baraniną przy kinie Femina, czy w końcu towarzyskie śniadanie, jak zwykle w Charlotte. I te wszystkie spotkania – przypadkowo nieprzypadkowe, sprowokowane czy spontaniczne, z kim tylko się da w tym wąskim zazwyczaj czasie. Praga ma wiele atutów, jedyne czego mi w niej brakuje to tych ludzi, ukochanych przez lata.

Najważniejsze ze spotkań – z najlepszą przyjaciółką -  musiało mieć odpowiednią oprawę. Razowe ciasto na pizzę wydało mi się doskonałą bazą do tego, aby wylądowało na nim wszystko to, co Ela lubi najbardziej: rukola, bazylia, pomidorki z czosnkiem. Zamiast mozzarelli tym razem ricotta. Smarowałam nią podpłomyki z upieczonego już ciasta, ale przy trzecim (bardzo cieniutkim ;) ) placku wpadłam na inny pomysł. Surowe ciasto posmarowałam ricottą, a na nią wybiłam dwa surowe jaja, po jednym na łebka :) Całość udekorowałam kiełkami słonecznika i plasterkami pomidorów. Skromnie, ale kolorowe. Jakież to było dobre! A że z naszego wczorajszego spotkania zostało mi w lodówce trochę ciasta (wcale nie przez przypadek ;) dziś rano powtórzyłam ten patent umieszczając na pizzy cieniutkie plasterki cukinii. W lodówce została jeszcze jedna porcja ciasta, a pomysłów tyle, że chyba będę musiała dognieść :)

 

2/3 szklanki mąki żytniej razowej

2/3 szklanki mąki pszennej

2 łyżki oliwy

2/3 szklanki letniej wody

15 g świeżych drożdży

1 łyżeczka cukru

1 łyżeczka soli

ricotta

jajka

cukinia

W misce zmieszaj obydwie mąki, cukier dodaj pokruszone drożdże i dokładnie je rozetrzyj z mąką. Zrób wgłębienie w mące, dodaj sól, oliwę i zagarniając mąkę do środka wyrób gładkie i elastyczne ciasto. Uformuj je w kulę, włóż do miski, przykryj ściereczką lub folią i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 90 minut.

Podziel ciasto na 5 porcji, z każdej z nich uformuj kuleczkę. Ciasto, którego nie wykorzystasz od razu możesz ułożyć na talerzyku, owinąć folią i schować do lodówki. Będziesz musiał je wykorzystać w przeciągu najbliższych dwóch dni.

Ciasto rozwałkuj możliwie najcieniej. Posmaruj dwoma łyżkami ricotty, wybij na nią dwa surowe jaja. Piecz w piekarniku nagrzanym do 230 stopni przez ok 15 – 20 minut (w takim wypadku jajka zetną się całkowicie, jeżeli zależy Ci na ich bardziej płynnej konsystencji wbij je na ciasto podpieczone przez 7 minut. Możesz dodać cukinię, lub pomidorki. Podawaj natychmiast udekorowane rukolą, roszponką, świeżymi kiełkami lub czymkolwiek na co masz ochotę.

Smacznego!





 



Psychologia zakwasu i ciasto na pizzę.

To, że nie traktuje swoich zakwasów jako mąki z wodą, dzięki której chleb rośnie wiadomo nie od dziś. Badawczo im się przyglądam, odnotowuję prawidłowości lub odstępstwa od normy. Wiem, kiedy są szczęśliwe, a kiedy niemrawe, kiedy zaowocują chlebem puszystym, a kiedy zakalcem. Bawi mnie ta psychologia, ale jak na żywy organizm przystało zakwas ma do niej pełne prawo.

Jakiś czas temu, kiedy na świecie pojawił się mój zakwas pszenny, mój trzyletni rozpieszczony żytni jedynak zareagował zazdrością. Obrażony za to, że więcej uwagi poświęcam nie jemu dawał chleby o strukturze mniej więcej cegłówki. Dostrzegłam ten żal i teraz traktuje obydwóch po równo. Raz piekę na pszennym, raz na żytnim. Ten cykl wydaje się właściwy, że żaden z zakwasów nie rości sobie żadnych pretensji ;)

Aktywny zakwas warto mieć pod ręką i wcale nie trzeba go przeznaczać na chleby. Uwielbiam dodawać szklaneczkę do różnych wypieków – bułek, bajgli czy ciasta na pizzę. Cząstka ukwaszonego ciasta zmienia tak wiele przy tak niewielkim wysiłku. W tym układzie każdy jest zadowolony – Ty, bo Twoje wypieki szlachetnieją w smaku. Zakwas, bo czuje się potrzebny.

Ciasto na pizzę z dodatkiem zakwasu różni się od tego na samych drożdżach. Ma wyraźnie głębszy smak, lekko chlebowy charakter i wyjątkową chrupkość. Doskonale smakuje samo w sobie, więc wyjątkowo dobrze sprawdza się super przy różnego rodzaju focacciach. Tę, którą proponuję Wam dzisiaj można oczywiście zrobić na tradycyjnym cieście na pizzę. Ale jeżeli nie macie zakwasu, to może jest to właśnie ten moment, w którym podejmiecie decyzję żeby w końcu go wyhodować :)

1/2 szklanki aktywnego zakwasu żytniego

2/3  szklanki letniej wody

2 szklanki mąki typu 550

12 g świeżych drożdży

1 łyżeczka soli

1 łyżka oliwy

Do miski wsyp mąkę, dodaj świeże drożdże i opuszkami palców rozetrzyj je z mąką. Dodaj wodę, zakwas, oliwę i sól. Mikserem wyrób gładkie ciasto, odchodzące od ścianek miski. Gdyby było za mokre – dodaj troszeczkę wody, gdyby za suche – mąki.

Gotowe ciasto przełóż do naoliwionej miski. Przykryj ją folią spożywczą lub wilgotną ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość odgazuj je i podziel na trzy części. Dwie, z których nie będziesz korzystał możesz przełożyć do lodówki, będą się nadawały do pieczenia jeszcze następnego dnia. Zamiast robić pizzę dziś zrobimy focaccie, przygotuj:

1/2 czerwonej cebuli

1 ząbek czosnku

2 garście świeżego szpinaku

1 łyżka oliwy

1 jajko

1 łyżkę orzeszków piniowych

Cebulę pokrój w cienkie plastry. Na patelni rozgrzej oliwę, dodaj cebulę i posiekany czosnek. Smaż do momentu, aż cebula stanie się miękka. Dodaj szpinak i smaż wszystko jeszcze chwilę, aż szpinak skurczy się o prawię połowę.

Z ciasta na pizzę uformuj placek wielkości talerzyka deserowego. Rozłóż na wierzchu cebulę i szpinak. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 230 stopni i piecz przez 15 minut. Wyjmij focaccię i szybko umieść na jej wierzchu surowe jajko. Wstaw do piekarnika i piecz przez 10 minut do momentu, aż jajko lekko się zetnie. Przed podaniem posyp ją prażonymi orzeszkami piniowymi. Smacznego!