Detoks sałatka z pęczakiem i jarmużem

detoks sałatka z pęczaku i jarmużu

Pozostając w bazarkowym klimacie chciałabym Wam przedstawić jeszcze jeden przepis na sałatkę w typie moich ulubionych „śmieciówek”. To sałatka do której trafiły wszystkie ostatnie owoce i warzywa po to, aby zrobić miejsce nowym. Zagęścił je pęczak ugotowany w lekkim bulionie drobiowym, chrupkości dodały orzechy, smak lekko zaostrzył ser kozi. Jadłam ją przez dwa dni na śniadanie i obiadokolację, ale tak naprawdę, to mogłabym jeszcze dłużej, bo jej smak nie znudził mi się ani przez chwilę.

Jakiś czas temu jadłam na obiad sałatkę o nazwie detoks: jej lista zawierała chyba 10 składników. Najważniejszym był jarmuż (zwany tutaj kale), seler naciowy, jabłka i quinoa. Plus cała masa innych drobiazgów, które przyjemnie wpływały na ogólny smak. Podobnie jest u mnie: zamiast quinoa nasz swojski pęczak, dużo jarmużu, trochę mangoldu (buraka liściastego zwanego w Polsce również boćwiną), świeże jabłko, granat, persymona i orzechy. Całość lekka, oczyszczająca i orzeźwiająca. Idealny zastrzyk energii w pochmurno – deszczowe dni.

detoks sałatka z pęczaku i jarmużu

 

1,5 szklanki pęczaku ugotowanego na sypko w bulionie

2 upieczone złote buraki

1 jabłko

1 persymona

ziarna z połowy granatu

4 liście jarmużu

3 liście mangoldu

ser kozi,

2 garści orzechów lub pestek

3 łyżki oliwy + sok z 1/2 cytryny + 1 łyżka miodu

Pęczak wsyp do miski. Jabłka potnij w drobną kostkę, tak samo zrób z persymoną. Jarmuż i mangold pokrój w cienkie paseczki, buraka na cienkie plastry. Dodaj do miski razem z pestkami granata. Orzechy podpraż na suchej patelni, lekko posiekaj, dodaj do sałatki. Oliwę zmieszaj z cytryną i miodem. Tak przygotowanym sosem zalej sałatkę. Wszystko dobrze wymieszaj. Wierz posyp pokruszonym serem kozim i pestkami granata.

Podawaj natychmiast. Sałatkę możesz przechowywać w lodówce, w naczyniu szczelnie owiniętym folią aluminiową nawet przez 3 dni. Najlepiej smakuje jednak w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

 detoks sałatka z pęczaku i jarmużu

detoks sałatka z pęczaku i jarmużu  detoks sałatka z pęczaku i jarmużu

Cytrusowy pęczak z pieczoną marchewką i dynią

Podczas wizyty w Warszawie zostałam poproszona przez znajomych o pomoc w przygotowaniu kilku potraw na śniadanie z okazji pierwszych urodziny ich córeczki. Jedną z nich był ten pęczak. Wymyśliłam go sobie dawno temu i stwierdziłam, że będzie to świetna okazja, żeby wypróbować przepis. Kiedy próbowaliśmy go nocą, smakował przedziwnie. Jeszcze ciepłe warzywa i nieprzegryzione smaki bardzo intrygowały. Bardzo byłam ciekawa, co z tego wyjdzie po nocy w lodówce, ale przekonać się o tym miałam dopiero po powrocie do Pragi, bo na śniadanie urodzinowe z nadmiaru obowiązków niestety nie dotarłam (robiłam wtedy inne smaczne rzeczy, które pokażę Wam z końcem listopada ;) ).

Po powrocie do Pragi niemal prosto z drogi pobiegłam na bazarek i zakupiłam ten sam zestaw produktów. Oprócz boćwiny, bo w Pradze nie ma niestety takiego Pana Ziółko, który sprzedawałby aż takie cuda. Kiedy po raz kolejny zapakowałam wszystko do lodówki pogrążyłam się w oczekiwaniu. Rano wyjęłam miskę z lodówki i po godzinie przystąpiłam do testów.

Myślę, że Yotam Ottolenghi byłby ze mnie dumny. Pęczak faktycznie wyszedł przedziwny ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Dwie główne nuty – kolendra i cytrusy skomponowały się idealnie, a pieczona marchewka i dynia doskonale je osłodziły, a dymka zaostrzyła. I ta różnorodność faktur – chrupkie marchewki, kremowa dynia, tryskające sokiem cząstki owoców i pęczak, który mimo tego że pochłonął wszystkie aromaty nadal zatrzymał fason.

Niestety nie wiem jak moja propozycja spodobała się uczestnikom imprezy. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to sałatka dla wszystkich. Wymaga bowiem odwagi i otwartości. W jednej łyżce znajdziecie w niej eksplozję wyrazistych smaków z różnych biegunów. Ja jestem nią zachwycona. Może ktoś z Was też będzie.

1 szklanka pęczaku

1/2 pęczka kolendry

4 łyżki oliwy

2 marchewki

150 g dyni hokkaido

1 duża marchewka (lub 2 małe)

1 pomarańcza

1 grejpfrut

sok z 1 cytryny

1 cebula dymka

Obierz marchewkę i pokrój ją na dość cienkie plastry. Dynię obierz ze skóry i również pokrój w kostkę. Ułóż warzywa na blaszce i piecz w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 30 – 40 minut. Wyjmij i pozostaw do ostygnięcia.

W międzyczasie ugotuj pęczak wg instrukcji na opakowaniu. Pozostaw do ostygnięcia. Kolendrę zmiksuj w blenderze z oliwą. Powstały sos wlej do pęczaku i dobrze zamieszaj. Wyfiletuj pomarańczę i grejpfruta (na tym filmiku możesz zobaczysz jak to się robi). Cząstki owoców oraz sok wyciśnięty z tego co zostało po ich oddzieleniu dodaj do kaszy. Dodaj także upieczoną dynię, marchewkę i cieniutko posiekaną dymkę. Delikatnie wszystko wymieszaj. Miskę owiń folią i schowaj na całą noc do lodówki, aby smaki się przegryzły. Na przynajmniej godzinę przed jedzeniem wyciągnij sałatkę, aby doszła do temperatury pokojowej. Smacznego!

Aglio, olio, pęczak

Zaraz po gryczanej, pęczak to moja ulubiona kasza. Pamiętam z jaką nadzieją wyglądałam go na spodzie talerza ze znienawidzonym krupnikiem. W pęczaku lubię to, że nikt go po drodze nie rozdrobnił i jęczmień uchował się niemal w całości. Przez to po ugotowaniu jest jędrny, wyraźny i przyjemnie strzela w zębach w trakcie jedzenia.

Wiemy, że pęczakiem możemy zastępować ryż. Zalewamy go bulionem i robimy alla risotto. Ja dziś pęczak daję zamiast makaronu. W klasycznej kompozycji czosnku, oliwy i papryczki pepperoni. Z drobniutko posiekanymi pomidorkami, rucolą i parmezanem. Na jesienne chłody obiad idealnie pożywny i rozgrzewający.

1 szklanka pęczaku

5 ząbków czosnku

1 duże pepperoni

10 suszonych pomidorów

50 g parmezanu

6 łyżek oliwy

rucola

Pęczak ugotuj wg instrukcji na opakowaniu. Na patelni rozgrzej oliwę, podsmaż grubo pokrojone ząbki czosnku i papryczkę pepperoni. Kiedy czosnek zacznie brązowieć, zdejmij patelnię z ognia.

Do czosnku dodaj ugotowany pęczak, drobniutko posiekane suszone pomidory oraz rukolę. Zetrzyj parmezan i dokładnie wszystko wymieszaj. Podawaj niezwłocznie ze świeża rukolą.



 

Pęczakotto* z grzybami i kiszoną kapustą

O magicznych właściwościach pęczaku usłyszałam dawno temu od mojej koleżanki Małgosi w trakcie drogi na grzybobranie . Zasady są proste – postępujesz z pęczakiem tak jak ryżem na risotto – powoli podlewasz go bulionem i dodajesz ulubione składniki. Nieco później, odwiedzając bardzo sympatyczną miejscówkę Solec 44 znajoma zamówiła pęczak przyrządzany w taki właśnie sposób. Myśl o tej potrawie dojrzewała w mojej głowie, a podsycał ją widok zawiniątka z pęczakiem w słoju z kaszami rozmaitemi. A że grzybów suszonych Ci u mnie pod dostatkiem, a z kiszoną kapustą z lodówki coś prędzej czy później musiałam zrobić…


200 g kiszonej kapusty

1 szklanka pęczaku

ok. 2 l ulubionego bulionu

1 garść suszonych grzybów

1 cebula

1 ząbek czosnku

ser kozi

sól, pieprz, tymianek

świeża pietruszka

masło, śmietana kremówka

oliwa


Grzyby zalewamy na noc wodą. Rano zlewamy płyn, zalewamy grzyby ponownie i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy przez kilka minut i odcedzamy.

Na patelni podgrzewamy oliwę (2 łyżki stołowe). Szklimy na niej cebulkę i drobniutko posiekany ząbek czosnku. Kapuste dokładnie wyciskamy, siekamy drobniuteńko i wrzucamy na patelnie. Smażymy kilka minut raz na jakiś czas mieszając. Dodajemy grzyby, ponownie wszystko mieszamy i smażymy parę minut.

Na patelnie wsypujemy pęczak – mieszamy go dokładnie z pozostałymi składnikami i smażymy doputy, dopóki lekko się nie zarumieni. Kaszę zaczynamy podlewać gorącym bulionem. Wlewamy dwie chochelki i czekamy aż wszystko się wchłonie..Mieszamy co chwila, aby bulion dotarł do każdego ziarenka. Powtarzamy czynność do momentu, w którym pęczak będzie miękki, ale jednocześnie jędrny (al dente). Trochę nam to zajmie – warowałam przy swojej patelni dobrą godzinę. W połowie można risotto posypać tymiankiem, pod sam koniec dodajemy sól i pieprz. Kiedy czujemy że risotto jest gotowe dodajemy do niego ze 3 łyżki masła i 2 łyżki śmietany kremowej. Mieszamy dokładnie i odstawiamy pod przykryciem na 10 minut.

Ciepłe, kremowe pęczakotto posypujemy pokruszonym kozim serem i natką z pietruszki. Jedząc myślimy o tym, że ta pozornie wielka patelnia wypełniona po brzegi naszym dziełem to wcale nie tak dużo.

* za nazwę „pęczakotto” ZAIKS wędruje do mojej koleżanki Małosi H. :)