Piknik pod wiszącą magnolią

Kiedy pogoda piękniejsza już być nie może pakuje do plecaka ulubioną książkę, aparat, coś do przegryzienia i opuszczam swoje ciasne, ale własne. Maksymalnie pół godziny i mogę nurzać się w naturze bez konieczności słuchania odgłosów tramwajów i silników samochodów.       Przełom kwietnia i maja to czas magnolii. A jeżeli magnolie, to tylko w Powsinie. Kilkadziesiąt odmian skupionych w magnoliowym zagajniku przyprawia o zawrót głowy. Te piękne kwiaty w odcieniach bieli i fioletu, mięsiste płatki, upajające wonie. To miejsce uzależnia, a natura naprawdę potrafi rzucić na kolana.     Choć magnolie coraz chętniej zrzucają swoje kwiaty, ciągle można nimi nacieszyć oko. Ludzie przybywają tłumnie, ale jeżeli macie trochę szczęścia, i pojedziecie popołudniową porą to może się wam udać dostąpić przywileju pobycia sam na sam z tymi pięknymi drzewami. Umościcie się wtedy na kobiercu z liliowych kwiatów, wyjmijcie termosik z plecaka. W takich okolicznościach przyrody nawet zwykły makaron razowy z domowym pesto smakuje jak najlepsza potrawa świata…

O tej porze w Powsinie zachwycają nie tylko magnolie. Kwitnie pierwsza partia rododendronów i kilkadziesiąt odmian kolorowych tulipanów. Przyroda bujnie budzi się do życia, za miesiąc będzie jeszcze piękniej i jeszcze zieleniej. Cudnie można obcować z naturą w zaledwie 30 minut od zakorkowanego centrum.