Będzie płacz: konfitura cebulowa.

konfitura cebulowa

Otworzyłam kuchenne okno na oścież, włączyłam kuchenny wentylator, otarłam z policzka ostatnią łzę. Teraz pozostało siedzieć cicho i cierpliwie  czekać. Trzy… dwa…. je… Do kuchni wpada rozjuszony małżonek. Co tu tak pachnie, aż w oczy gryzie? Pokazałam mu. Spojrzał niechętnie w stronę patelni.  Musisz to robić akurat dzisiaj, może przestaniesz?? Ale z tej drogi nie było już odwrotu, sprawy zaszły za daleko, by móc teraz ot tak przestać. Za kilka godzin mieliśmy witać nowy rok, a tymczasem nasze mieszkanie pogrążone było w cebulowym zapachu. Sąsiad przemykający przez schody pożarowe obudził tylko wątpliwości, czy aby liche ściany naszego drewnianego domu powstrzymały ekspansywną woń, którą kreacje sylwestrowe wciągnęłyby jak gąbka…

_MG_9898

Droga do otrzymania dorodnego słoja konfitury cebulowej okupiona jest łzami. Najpierw cebulę trzeba pokroić, a potem przez dobre trzydzieści minut mrużyć oczy od szczypiącego dymu uwalniającego się z patelni. Jeżeli macie kuchnie bez okna,jest to misja niemal samobójcza. Szykujcie się na długie godziny wietrzenia, pranie ubrań i dodatkowe mycie włosów. Jeżeli jednak przebrniecie przez tę mękę, nagroda będzie ogromna, a łzy rozpaczy zamienią się w łzy radości. Konfitura cebulowa to niezwykły przysmak, warty całego tego zachodu. Świeża chrupiąca bagietka lekko pociągnięta masłem, na to konfitura a do niej plastry sera brie, który zdążył już swoje odstać po pobycie w lodówce. To kanapka mojego sylwestra. Możecie też nią wypełnić kruche ciasto na tartę, jak w tym tu przepisie (klik). Upiec z nią scones (przepis). Albo dodać do domowych burgerów, które od razu wskoczą na pułap gourmet. Możecie po prostu wyjadać ją ze słoika, i zagryzać sylimarolem. Możecie z nią zrobić wszystko, ale jeżeli to dla Was wciąż mało, to poczekajcie do jutra na przepis, któremu na pewno nie będziecie się w stanie oprzeć ;)

konfitura cebulowa

Konfitura cebulowa (duży słoik)

8 dużych czerwonych cebul

8 łyżek cukru

5 łyżek octu balsamicznego

3 liście laurowe, 4 kulki ziela angielskiego (opcjonalnie)

2 łyżki oliwy

Każdą z cebul obierz ze skóry, przekrój na pół i pokrój w cienkie paski. Patelnie postaw na ogniu, wsyp cukier i za ruszając patelnią rozprowadź go, aby równomiernie pokrył powierzchnię patelni. Kiedy cukier się stopi, a po chwili zamieni w ciemny karmel wrzuć cebulę i dokładnie wszystko zamieszaj. Dodaj ocet balsamiczny i przyprawy i na średnim ogniu zacznij smażyć cebulę raz po raz mieszając. Po około pół godziny cebula powinna zmięknąć i nabrać ładnego, ciemnego koloru. Dodaj wtedy oliwę, dobrze przemieszaj i przełóż do słoika. Trzymana w lodówce, bez pasteryzacji, konfitura może przeleżeć nawet 2 tygodnie.

Smacznego!

konfitura cebulowa

Grahamowe scones z serem pleśniowym i komfiturą cebulową

Bezpłatna wysyłka z amazon.co.uk sprawiła, że zaopatrzyłam się ostatnimi czasy w parę bardzo fajnych książek kucharskich. Jedna z nich o tytule „GOOD to the GRAIN” autorstwa Kim Boyce to zbiór przepisów z zastosowaniem przeróżnych mąk pełnoziarnistych. Oprócz receptur z tymi bardziej popularnymi – owsianą, czy żytnią znajdziemy w książce fajne sposoby na wykorzystanie mąk z orkiszu, amarantusa czy quinoa. Przepisy są bardzo dokładnie rozpisane, podane niestety w uncjach i kubkach (na szczeście mam filiżankę, która posiada odpowiedni litraż -250 ml oraz aplikację w telefonie, która pozwala wszystko przeliczyć), a niektóre przepięknie, choć dość minimalistycznie sfotografowane. Na prawdę – książka jest warta każdego funta (swoją drogą – ustrzeliłam ją na promocji, więc kosztowała mnie ok. 50zł – w takiej cenie na polskich półkach trudno szukać tak świetnie wydanych pozycji). Do tego zabierając się za każdy jeden przepis mamy przeświadczenie, że robimy rzecz ekstremalnie wręcz zdrową. Ale, dość reklamy ;) Poniżej przepis na scones – brytyjskie bułeczki śniadaniowe – z mąką graham, niebieskim serem i konfiturą cebulową. Robi się je szybko i łatwo, największym problemem jest chyba konfitura cebulowa – kiedy się dusi – strasznie szczypią oczy, a jej zapach czuje na ubraniach jeszcze następnego dnia. Ale… może Wy macie lepszy wyciąg niż ja :)

 

1,5 kubka mąki pszennej graham (typ 1850)

1,25 kubka mąki pszennej

130 g masła

130 g sera lazur

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody

3/4  łyżeczki soli

1/2 kubka konfitury ceulowej*

1 kubek maślanki

1/4 kubka miodu

 

Do dużej miski wsypujemy: obydwa rodzaje mąki, proszek do pieczenia, sodę i sól. Masło kroimy na małe kostki i dodajemy do sypkich składników. Kawałki masła dokładnie rocieramy palcami z mąką – nie powinno być większych grudek. Do sypkiej masy wkruszamy ser, całość mieszamy.

W garnuszki mieszamy razem: konfiturę, maślankę i miód. Wlewamy wszystko do miski z suchymi składnikami i dokładnie łączymy. Ciasto wyrzucamy na obficie wysypany mąką blat i i krótko wyrabiamy. Ciasto nie powinno być suche, ale nie powinno też przyklejać się do blatu.

Z ciasta formujemy kwadrat, który rozwałkowujemy na grubość ok. 2-2,5 cm. Tniemy go na 16 małych kwadratów, które umieszczamy na blasze wyściełanej papierem do pieczenia. Bułeczki pieczemy przez 22-24 minuty w piekarniku nagrzanym do 190 stopni. Zajadając jeszcze lekko ciepłe zastanawiamy się, czy aby otrzymać mąkę z quinoa wystarczyć zmielić jego ziarna w blenderze.

 

*konfiturę cebulową otrzymujemy w wyniku powolnego smażenia cebuli lekko posypanej cukrem z dodatkiem octu balsamicznego lub winnego. Z kilograma cebuli powstaje około 300 g konfitury