Pieczone brukselki z anyżowym pomelo

_MG_8893

_MG_8903
Ciekawość to uczucie, które w życiu towarzyszy mi na okrągło. W kuchni zaś szczególnie. Jestem bardzo ciekawa nowych smaków, ale chyba jeszcze bardziej lubię odkrywać znane sobie składniki w niezwykłych połączeniach. Dawno temu usłyszałam, że osoby gotujące, smakosze mają tak rozbudowaną wyobraźnię kulinarną, że czasami nie muszą dania próbować. Znając składniki lub czytając recepturę są sobie w stanie zbudować wyobrażenie tego smaku.

_MG_8913

Ale czasami jest ciężko. Bo jak na przykład wyobrazić sobie połączenie anyżku z pomelo i brukselką. Kiedy znalazłam ten przepis w książce Plenty More przeczytałam go przynajmniej trzy razy. Mniej więcej od ponad roku przekonuję się, że brukselki są ekstra. Zrobiłam już z nimi tartę tatin, nadziewałąm duszonymi gryczane naleśniki, mozolnie rozdrabniałąm na listki do jesiennej sałatki. A teraz czytam, że pieczone brukselki można połączyć pomelo zamarynowanym w syropie z anyżu i w głowie mi się to nie mieści. Więc robię sałatkę czem prędzej, żeby zaspokoić ciekawość, bo na takie eksperymenty dwa razy nie trzeba mnie namawiać.Wy też jej spróbujcie. Warto poszerzać swoje horyzonty, a ta sałatka z pewnością należy do potraw, których smak każe nam na chwilę przystanąć i zastanowić się nad nim. To bardzo odważne połączenie, ale wierzcie mi, wciąga.


_MG_9008

Pieczone brukselki z anyżowym pomelo (4 porcje)

100 g cukru

2 laski cynamonu

5 gwiazdek anyżu

3 łyżki soku z cytryny

1 duże pomelo

600 g brukselek

250 g szalotek (lub czerwonej cebuli)

5 łyżek oliwy

1/2 pęczka kolendry

sól, pieprz

W małym garnuszku umieść cukier, 100 ml wody, cynamon i anyż. Postaw na gazie i doprowadź do lekkiego wrzenia. Gotuj minutę do momentu, aż cukier się rozpuści. Dodaj wówczas 1 łyżeczkę soku z cytryny i odstaw zawartość garnuszka do wystudzenia.

Pomelo obierz ze skóry. Oddziel różowy miąższ od białej błony owocu i rozdrobnij go na drobne cząstki. Umieść je w miseczce i zalej przygotowanym wcześniej syropem. Delikatnie wszystko wymieszaj i odstaw przynajmniej na godzinę.

Brukselki oczyść z brudnych listków i podetnij ich twarde końcówki. Zagotuj garnek z wodą i wrzuć je na wrzątek na dwie minuty. Przepłucz pod zimną wodą i przekrój każdą na pół. Umieść na blasze, dodaj lekko rozdrobnione szalotki lub kawałki czerwonej cebuli. Polej wszystko oliwą, spryskaj solą i czarnym pieprzem. Piecz w piekarniku nagrzanm do 220 stopni, aż brukselki delkiatnie się zezłocą, około 20 minut.

Na chwilę przed podaniem odsącz pomelo z syropu (wyciągnij także kawalki anyżu i cynamonu). Nie wylewaj syropu. W misce umieść przestudzone brukselki, dodaj pomelo, cebulę, lekko rozdrobnione listki kolendry. Dodaj 2 łyżki oliwy, 2 łyżki soku cytrynowego i 1 łyżkę marynaty pomelo (choć ja sugeruję dać jej trochę więcej). Delikatnie wszystko wymieszaj i podawaj natychmiast, choć brukselki doskonale smakują również kilka godzin później, kiedy zdążą nasiąknąć wszystkimi sokami sałątki.

Smacznego!

_MG_9001

_MG_9050

Czarna sałatka z bakłażana i fasoli

czarna sałatka z bakłażana i fasoli

Miniony długi weekend był cudowny i to nie tylko dla tego, że temperatura w słońcu wynosiła dwadzieścia kilka stopni. Mówiono mi wcześniej o tej styczniowej anomalii, ale czegoś takiego się nie spodziewałam. Zresztą nie tylko ja – tak suchej zimy nie pamiętają nawet najstarsi kalifornijczycy, co z jednej strony wprawia wszystkich w ekstazę, z drugiej strony budzi niepokój. Ja zdecydowanie nie należę do tej grupy. Zimno i śnieg to dwie rzeczy, za którymi absolutnie nie tęsknię, więc przyjmuję na siebie tyle słońca ile tylko się da, ze stoickim wręcz spokojem.

W sobotę podziwialiśmy panoramę San Francisco z dość wysokiej góry Tamalpais. Dopiero droga powrotna uświadomiła mi, jak stroma była nasza trasa. Wróciwszy do domu padłam jak kawka, obudziłam się dopiero na wieczór, by usmażyć pączki, które rosły w lodówce wtedy, kiedy my wspinaliśmy się na górski szczyt. Robiłam je z myślą o niedzielnym spotkaniu z mieszkającą w San Jose koleżanką Agatą i jej mężem, o których z pewnością nie raz jeszcze tutaj usłyszycie. Z Agatą spotkałyśmy się po raz pierwszy dwa miesiące temu i jeszcze tego samego wieczora wylądowałyśmy ze sobą w łóżku. Umieścił nas tam mój małżonek, po tym, jak dostał cynk, że należy nas odebrać z wieczorka polonijnego ;) Agata jest super pozytywną osobą, pięknie maluje, wypieka chleby i nie znam nikogo, kto piękniej potrafiłby udekorować pierniczki. No i ma jeszcze jedną cechę, która strasznie mi imponuje – zna się na lokalnym jedzeniu jak mało kto. To z jej polecenia trafiłam do wielu bardzo ciekawych i wyjątkowych miejsc, bo Agacie wystarczy tylko rzucić hasło, a wysypie z rękawa milion propozycji. Ponieważ idę za nią jak ślepa, potulnie przyjęłam propozycję spotkania się w małym miasteczku o nazwie Pescadero, które leży w połowie drogi między San Francisco a San Jose.  Zaczęliśmy na koziej farmie, gdzie kupiliśmy różne sery, do nich słynny lokalny chleb z karczochami, a w międzyczasie wstąpiliśmy na taco, które New York Times umieściło swego czasu na liście najlepszych tacos w kraju! Uposażeni w tak zacne zakupy udaliśmy się na przepiękną plażę, gdzie na kamieniach wyżłobionych przez wyjątkowo pobudzony tego dnia ocean, piknikowaliśmy niemal do zachodu słońca.

Po takiej dawce wrażeń lubię się zaszyć w domu i nie wyściubiać z niego nosa nawet na centymetr. Dla tego wolny poniedziałek przeznaczyliśmy na sprawy domowe, które nie wymagają wychodzenia na zewnątrz. Zagrożenie opuszczenia pieleszy pojawiło się w porze obiadu, na szczęście szybko minęło. Bo podwiędniętego bakłażana z koszyka postanowiłam usmażyć a następnie połączyć z czarną fasolą z puszki. Pomostem do tych różnych smaków miała być kolendra i limonka, którą zarówno bakłażan jak i fasola kochają. A ja z marszu pokochałam tę sałatkę. Zjadłam ją z przyjemnością i z lekko opieczoną tortillą,  po czym szybko wróciłam na kanapę, aby móc się oddać reszcie poniedziałkowego lenistwa.

czarna sałatka z bakłażana i fasoli

Czarna sałatka z bakłażana i fasoli

1 średni bakłażan

1 puszka czarnej fasoli

1/2 czerwonej cebuli

1 limonka

1/2 pęczka kolendry

3 łyżki oliwy

1.2 łyżki oleju sezamowego (opcjonalnie)

sól, pieprz

Fasolę odsącz na sicie i przepłucz wodą. Na patelnię wlej oliwę (oraz olej sezamowy), a kiedy tłuszcz się rozgrzeje dodaj pokrojonego w drobną kostkę bakłażana. Smaż go na dużym ogniu, raz po raz mieszając, aby zmiękł i ładnie się zezłocił

Usmażonego bakłażana dodaj do fasoli. Wciśnij sok z limonki, drobno posiekaną cebulę i kolendrę. Wszystko dobrze wymieszaj i dopraw solą i pieprzem wg smaku. Podawaj ze świeżym chlebem, lub lekko opieczoną tortillą.

Smacznego!

czarna sałatka z bakłażana i fasoli

Sałatka z czerwonymi pomarańczami i kolendrą

Tej zimy poznaję różne oblicza cytrusów. W tym momencie smakują najlepiej, prosto z sadu, bardzo słodkie i soczyste. W moim ulubionym Bi – Rite sprzedają skrzętnie opisane owoce: od kogo, do czego, jak smakują i jak im na imię. Próbuję sobie różnych odmian i mam już nawet swoich faworytów.

Mayer lemon to cytryna, która została skrzyżowana z pomarańczą. Efektem tej fuzji jest owoc o niesamowitym aromacie, który mi automatycznie przywodzi na myśl lemoniadę z amerykańskich filmów. Ma nieco ostrzejszy zapach i smak od zwykłych cytryn, który pogłębia się wraz z dojrzewaniem owoców. Tak samo jest z kolorem – zerwane wcześniej są idealnie żółte, ale kiedy poleżą trochę ich barwa przechodzi w niemal fluorescencyjny żółtawy  pomarańcz.  Ich skórka jest cienka, delikatna i ma po prostu upajający zapach.

Drugim ulubionym gatunkiem są pomarańcze cara cara. Odkryłam je dosyć niedawno, na lokalnym bazarku u sprzedawcy o niepokojącej aparycji. Cara cara po obraniu wyglądają trochę jak czerwone grapefruity. Mają piękny, blado różowy kolor, są umiarkowanie słodkie, ale za to bardzo aromatyczne. No i bardzo łatwo się obierają. Na stoisku wszystkie owoce kosztują po 3 dolary za funt, można więc dowolnie mieszać i próbować nowych odmian, które pojawiają się i znikają z kolejnymi tygodniami zimy.

Na szczęście wciąż obecne są jeszcze i mam nadzieję, że nieprędko znikną krwiste pomarańcze. Te które kupuję są już bardzo dojrzałe i kiedy je obieram wprost ociekają sokiem. Zrobiłam z nich dzisiaj pyszną i prostą sałatkę w oparciu o to, co miałam w domu: słodką czerwoną cebulę, kolendrę, grzanki z domowego chleba, płatki migdałowe i mieszankę różnych liści (jarmuż, mangold i inne nieznane mi strzępki), które po prostu zastąpcie miksem sałat. Całość zalałam ulubionym sosem balsamicznym z czosnkiem, który może się Wam przydać nie tylko do tej sałaty.

 _MG_0736

Sałatka z czerwonymi pomarańczami i kolendrą (porcja na jedną bardzo głodną osobę)

2 krwiste pomarańcze

2 garście mieszanych sałat

1/2 średniej czerwonej cebuli

2 łyżki płatków migdałowych

listki z 6 gałązek kolendry

1 gruba kromka chleba + 1 łyżka oliwy lub masła

3 łyżki oliwy

1 łyżka octu balsamicznego

1 łyżeczka miodu

1 zmiażdżony ząbek czosnku

sól, pieprz

Chleb pokrój w drobną kostkę. Na patelni rozgrzej oliwę (lub masło), podsmaż grzanki na złoty kolor i pozostaw do ostygnięcia. W miseczce zmieszaj ze sobą miód, ocet balsamiczny i ząbek czosnku. Nie przerywając mieszania cienkim strumieniem wlej oliwę. Dopraw sos odrobiną pieprzu i soli.

Pomarańcze obierz ze skórki i pokrój w plastry, cebulę w piórka. W misce zmieszaj sałaty, pomarańcze, cebulę, listki kolendry i płatki migdałowe. Zalej wszystko wcześniej przygotowanym sosem i dobrze wymieszaj. Ułóż na talerzu, posyp grzankami.

Smacznego!

  _MG_0752

Sałatka oczyszczająca. Lodówkę i szafki.

Brukselkowa tarta tatin spełniła swoje zadanie i w tym roku na nowo zakochałam się w brukselkach. Jutro, jak tylko stan zdrowia pozwoli mi opuścić mieszkanie, wyskoczę do sklepu po kolejną ich porcję. Mam kilka pomysłów na to, jak ożywić świat brukselkowej nudy i dzisiaj kolejny z nich.

_MG_7651

To kolejna z jarzynowych śmieciówek, które tak bardzo upodobałam sobie ostatnimi czasy. Tym razem w misce wylądowała upieczona dynia, podduszone brukselki, cały pęk kolendry. Do nich pęczak i quinoa, którego resztka aż prosiła się o wykorzystanie. I w zasadzie mogłabym powiedzieć stop, ale dodałam jeszcze troszkę zalegającej mieszanki sałat i kilka pestek granatu, dla koloru. Nie są one absolutnie niezbędne, dla tego przemilczę je w przepisie ;)

_MG_7632

1/3 szklanki pęczaku

1/4 szklanki quinoa

1/2 dyni piżmowej

ok 300 g brukselek

1/2 pęczka kolendry

2 ząbki czosnku

2 łyżki oliwy

1/2 łyżeczki płatków chilli

sól, pieprz

oliwa

sok z 1 cytryny

oliwa

ser feta

Dynię obierz ze skóry i pokrój w drobną kostkę. Skrop oliwą i posyp chilli, ułóż na blasze i piecz przez ok 25 minut w 200 stopniach. Brukselki potnij w poprzek na cztery kawałki. Jeżeli Ci się chce, możesz oddzielić liście od głąba. Na patelni podgrzej 3 łyżki oliwy i dodaj posiekany czosnek. Smaż chwilę, po czym dodaj brukselkę. Smaż przez kilka minut, a następnie zalej brukselki szklanką wody. Duś bez przykrycia aż cała woda odparuje, a brukselka zmięknie. Pozostaw do przestygnięcia.

Quinoa i pęczak wsyp do szklanki, a następnie do garnka. Wlej do niego nieco ponad dwa razy tyle wody, ile kasze zajmowały w szklance. Dodaj łyżkę soli, doprowadź do wrzenia, zmniejsz gaz do połowy i gotuj ok. 15 minut, raz na jakiś czas mieszając. Zestaw garnek z ognia, przykryj pokrywką i pozostaw na 10 minut, aby kasze wchłonęły całą wodę. Poluzuj je widelcem i pozostaw do lekkiego przestygnięcia.

W misce umieść dynię, uduszoną brukselkę i ugotowaną kaszę. Dodaj niedbale posiekaną kolendrę, wciśnij sok z cytryny i wlej 3 łyżki oliwy. Wymieszaj wszystko dobrze. Podawaj natychmiast, w temperaturze pokojowej, z grubym plastrem sera feta.

Smacznego!

_MG_7640

_MG_7681