Cieciorkowe placuszki przekładane hummusem

_MG_6222

Plany zmieniają się u mnie bardzo szybko, a co ustalę sobie rano często ulega zmianie pięć minut po wypowiedzeniu planu na głos. W mojej głowie myśli galopują w dość szybkim tempie, bombardowane wszystkimi bodźcami którymi się otaczam. Ale w tym całym szaleństwie jest całkiem sporo małych rytuałów, zwłaszcza w kulinarnej strefie mego życia. Powroty rządzą się zawsze tymi samymi prawami i nie wiem zupełnie dla czego, ale zawsze jak po dłuższej nieobecności wracam do domu, muszę ukręcić hummus.

Hummusów było tutaj co nie miara był buraczkowy, szparagowy, z pieczoną pietruszką i kurkami. I choć uwielbiam te sezonowe odmiany najczęściej robię jednak klasyczny, łagodny hummus, na który przepis wypracowałam sobie metodą prób i błędów. Zrobiłam go dużo za dużo, bo zapomniałam, że sól którą niedawno kupiłam zawiera dużo wyższą zawartość soli w soli. Ugotowana cieciorka była tak słona, że musiałam dogotować drugie tyle, aby zrównoważyć jakoś smak. Tym samym skazałam samą siebie na wielką michę pasty, bo szanowny małżonek jeszcze do konsumpcji hummusu nie dojrzał. Czekam cierpliwie na ten dzień, kiedy rozkocha się w nim równie co ja. Jakieś szanse są, jeszcze dwa lata temu nawet nie patrzył w stronę pesto, a dziś twierdzi, że to najpiękniejszy zapach świata.

_MG_6242

Bajgle z humusem, kanapki z humusem, humus z jajkiem, blt z humusem, wszystko z humusem. I kiedy kolejnego dnia patrzyłam na tę resztkę w misce z pewnym niesmakiem, postanowiłam ukryć go między placuszkami. Z cieciorki ;) Możecie do nich użyć cieciorki ugotowanej w domu, ale tym razem chyba lepiej udać się do sklepu i zakupić puszkę. Ta ugotowana wcześniej ma tę miękką konsystencję, którą w domowych warunkach można osiągnąć dopiero po długich godzinach trzymania cieciorki na ogniu. Placuszki robi się błyskawicznie – cieciorkę gnieciemy widelcem i dodajemy resztę składników. Smażymy placuszki, którym bardziej z wyglądu do kotlecików, mają też jędrną konsystencję. Ciasta nie musicie zagęszczać mąka pszenną, bo nada się również ta bezglutenowa. Potem smarujecie placuszki humusem, obkładacie lekką sałatką i plastrami avocado. I znowu ciepło myślicie o tym humusie, choć dopiero co mieliście go serdecznie dosyć ;)

_MG_6349

Cieciorkowe placuszki przekładane hummusem (ok 6 sztuk)

1 puszka cieciorki (400 g)

2 jajka

3 łyżki mąki pszennej lub cieciorkowej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia lub 1/4 łyżeczki sody spożywczej

3 łyżki posiekanego szczypiorku

1/2 łyżeczki nasionek kuminu

1/3 łyżeczki soli

olej do smażenia

hummus, awokado, świeże kiełki (do dekoracji)

Cieciorke odsącz na sitku a następnie przenieś do miski. Rozdrobnij ją widelcem, nie musi być bardzo dokładnie, ale postara się aby w tym puree nie było całych ziaren cieciorki. Dodaj jajko, szczypiorek, kumin i sól, bardzo dobrze wymieszaj. Następnie dodaj mąkę i proszek do pieczenia i wymieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji (ciasto będzie dość gęste).

Na rozgrzanym oleju smaż porcje ciasta o wielkości jednej łyżki stołowej. Smaż na złoto z obu stron. Po usmażeniu odsącz placuszki z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym. Ułóż na talerzu, posmaruj hummusem, obłóż avocado i świeżymi kiełkami. Podawaj natychmiast.

Smacznego!

_MG_6323

_MG_6200

 

Hummus z oliwkami, chorizo i jajkiem w koszulce

Na śniadanie zjadłam bezę, obejrzałam dobry film, dużo wypoczywałam, nie wysunęłam nawet nosa za drzwi. Mówią, że jaki nowy rok, taki cały rok, więc nie ma co igrać z fortuną i trzeba przeżyć ten dzień modelowo. Ubiegły rok był wyjątkowo intensywny, aż czasami nie mogę uwierzyć, że pomieścił w sobie tyle rzeczy. Było w nim miejsce na podróże, bujne życie towarzyskie, nowe przyjaźnie, ciekawe projekty, przeprowadzkę i wiele, wiele innych rzeczy. Czasami tylko zdjęcia przypominają mi o niektórych momentach, które rozmyły się w tym wartkim strumieniu wydarzeń. Piękne chwile biorę głęboko do serca, złe wylewam do zlewu. Było dobrze, oby gorzej nie było. W tym roku liczę na większy spokój. Nie będzie to trudne, wszyscy są tak daleko. Ale znam też siebie i wiem, że siedzenie w jednym miejscu nie jest w moim stylu. Zobaczymy co to będzie, czas pokaże. Jestem dobrej myśli.

Sylwestra spędziliśmy w kameralnym gronie. Przygotowałam małe co nieco, żelazną klasykę. Tak już mam, że na hasło domówka kupuję czerwoną cebulę i worek z cieciorką. Z cebuli robię konfiturę, z cieciorki wielki słój hummusu. Bo choćbym chciała, to nigdy nie udaje mi się go zrobić mało.  Nawet jeśli zaczynam od jednej szklanki ugotowanej cieciorki, to i tak kończę z wielką michą, którą trzeba potem jeść przez tydzień. Bo na początku wychodzi za rzadki, potem znowuż za gęsty. I tak dolewając wody, oliwy na przemian z dosypywaniem cieciorki kończę z ilością hummusu godną imprezy masowej, nie zaś kameralnej.

Na szczęście od nadmiaru hummusu głowa mnie nie boli. Bo ja hummus kocham szalenie. Dawno wyrosłam z poziomu łyżki rozsmarowanej na kanapce i wkroczyłam w etap spożywania hummusu w ilościach miseczkowych. Kiedy mogę go czymś posypać i jeść niczym puree. Do hummusowej kolekcji trafia dzisiaj nowy wariant: z oliwkami, chorizo i jajkiem w koszulce. Czyli wszystkim tym, co zostało z posylwestrowego stołu i co razem utworzyło zaskakująco zgraną całość.

Zanim podam Wam przepis, chciałabym Wam życzyć udanego 2014. Żeby wiodło się Wam pomyślnie i żeby w ostatecznym rozrachunku minusy nigdy nie przesłoniły plusów. Żebyście byli romantyczni i w całym szaleństwie, które dzieje się dookoła nas znajdowali czas na chwile wytchnienia i zadumy, tylko dla siebie. Żebyście brali sprawy w swoje ręce i realizowali marzenia. Bo tak naprawdę to, jak potoczy się ten rok, zależy tylko od nas samych.

Hummus z oliwkami, chorizo i jajkiem w koszulce

Hummus z oliwkami, chorizo i jajkiem w koszulce

1 porcja hummusu (przepis)

5 cm kawałek chorizo

4 łyżki mieszanych oliwek

1 ząbek czosnku

1 łyżka oliwy

2 łyżki natki z pietruszki

1 jajko

Hummus umieść w miseczce i zrób w nim wgłębienie. Chorizo pokrój w drobną kostkę, oliwki i czosnek posiekaj drobno. Na patelni rozgrzej łyżkę oliwy. Dodaj chorizo i smaż przez chwilę. Kiedy z kiełbasy wytopi się trochę tłuszczu, dodaj posiekane oliwki i czosnek. Smaż jeszcze chwilę, pod sam koniec dodaj drobno posiekaną natkę,  a następnie przełóż na wcześniej przygotowany hummus.

W garnku zagotuj wodę, wlej 2 łyżeczki octu winnego. Jajko wbij do szklanki. Zamieszaj wodę w garnku i kiedy powstanie wirek wlej delikatnie do garnka jajko ze szklanki. Gotuj 1,5 minuty. Wyjmij łyżką cedzakową, i ułóż na oliwkach. Posyp świeżym pieprzem. Podawaj natychmiast, z kromką świeżego pieczywa.

Smacznego!

Hummus z oliwkami, chorizo i jajkiem w koszulce

 

Szałwiowe kurki z korzennym humusem

Wypuściłam się wczoraj na pierwszy rekonesans mojej nowej dzielni. Western Addition nie cieszy się najlepszą sławą, ale jest tutaj naprawdę kolorowo i ciekawie. Zaledwie pięć minut w kapciach ode mnie znajduje się piekarnia z fajnym chlebem, która inauguruje cały korowód knajpek, barów i restauracyjek. Co trzy budynki wyrasta jakiś sklep z super zdrową żywnością, włącznie z delikatesami Bi – Rite, które pod swoją marką sprzedają również najlepsze lody w mieście San Francisco. Jeszcze nie próbowałam.

W sklepach tego typu dostaję szału. Wszystkiego jest dużo, wszystko jest zdrowe i do tego pięknie opakowane. Zawsze muszę sobie tłumaczyć, jak dziecku, że pomalutku, nie wszystko na raz, że w każdej chwili mogę tu wrócić. Ale kurkom nie mogłam się oprzeć, zwłaszcza po weekendzie, gdzie na facebooku byłam dosłownie bombardowana zdjęciami znajomych z wypełnionymi po brzegi koszykami. Jakby się wszyscy na raz zmówili. Tutaj grzyby podobno są całkiem niezłe i oprócz wtajemniczonych zbieraczy niewielu osobom chce się fatygować do lasu. Ja tam bym pojechała, ale dostałam od mamy zakaz łażenia po kniejach, bo amerykańskie kleszcze serwują podobno jedną z najgorszych odmian boreliozy…

Dla świętego spokoju mamy kupuję więc sobie dwie garście chanterelles (ładna nazwa) w sklepie. Przyjechały z okolic Portland, są ogromne i dokładnie oczyszczone (ha!). Do koszyka wrzucam też szałwię. Kurki przesmażam na maśle z trzema ząbkami czosnku i posiekaną szałwią. Połowę odkładam dla mojego męża. Wieczorem, kiedy wróci do domu ugotuję do nich makaron, który zmieszam z grzybami i dużą ilością świeżego parmezanu. A sobie kręcę humus. Chodził za mną ostatnio, taki domowy. Tym razem dorzucam do niego pieczony korzeń pietruszki, która dodaje mu korzennej słodyczy. Jeszcze ciepły hummus posypany kurkami z patelni i polany brązowym masłem wyjadam łyżką prosto z miseczki, zagryzając kromką pierwszego upieczonego w nowym domu chleba. Luksus.

1 szklanka ugotowanej cieciorki

1/3 szklanki wody z gotowania cieciorki

2 łyżki oliwy

1 upieczona pietruszka

2 ząbki czosnku

2 łyżeczki tahiny

sok z 1/2 cytryny

Wszystkie składniki oprócz wody umieść w misce lub misie blendera. Dodaj część wody z gotowania cieciorki i zmiksuj wszystko na gładką masę. Pozostałą wodą możesz wyregulować gęstość humusu, w zależności od  Twoich upodobań. Ja lubię, kiedy ten przypomina ziemniaczane puree lub lekko zmiękczone lody. Jest aksamitny, ale nie wodnisty. Przygotuj kurki:

2 łyżki masła + 2 łyżki masła

2 garści kurek

2 ząbki czosnku

6 listków szałwii

Masło rozpuść na patelni, dodaj niedbale posiekane kurki. Smaż chwilę, po czym dodaj czosnek pokrojony w drobne plasterki, oraz drobno posiekaną szałwię. Smaż jeszcze chwilę, aż kurki nabiorą złotego koloru.

Kurkami posyp wcześniej przygotowany humus. Możesz polać go jeszcze dodatkowymi łyżeczkami lekko przypalonego masła. Jeżeli chcesz chcesz nieco ożywić smak, posyp całość małą ilością drobniutko posiekanej pietruszki.

Smacznego!

 

Hummus

Wbrew pozorom hummus nie jest aż takim prostym daniem. Niby to tylko cztery składniki, ale tu naprawdę liczy się każde pół łyżeczki, aby osiągnąć idealną równowagę pomiędzy słodyczą cieciorki, kwaśnością cytryny i orzechową goryczą sezamu. I tak naprawdę ile ludzi, tyle przepisów, jak ze wszystkim. Zwłaszcza na bliskim wschodzie, gdzie cieciorkowa wojna toczy się równie zażarcie co konflikt zbrojny. 

Hummus można robić pod siebie – z papryką, z pietruszką z kminem rzymskim, gęstszy, rzadszy. Idealnie, jeżeli przed jego robieniem nasionka cieciorki pozbawi się skórki. Ale ktokolwiek kiedykolwiek się za to zabierał wie, jak żmudne jest to zadanie. We współczesnej wersji kopciuszka zamiast kazać mu oddzielać ziarenka maku, dałabym mu do łuskania ugotowaną cieciorkę. Więc jestem wstanie przecierpieć mniej jedwabistą konsystencję na rzecz kilku zaoszczędzonych godzin. Ale wracając do hummusu. Mój jest średnio gęsty i bardzo łagodny. W wojnie na najlepszy hummus świata myślę, że gdzieś tam jest hummusem środka :)

1 szklanka ugotowanej cieciorki

1/2 szklanki wody z gotowania cieciorki

1 ząbek czosnku

2 łyżki tahiny

1/2 dużej cytryny

1/3 szklanki oliwy

Cieciorkę, czosnek, tahinę, sok z cytrny umieść w misie blendera. Wlej oliwę i 3 łyżki wody z gotowanej cieciorki i zacznij miksować. Po mału dolewaj pozostałej wody z ugotowanej cieciorki do otrzymania ulubionej konsystencji. Hummus możesz podawać od razu, ale najlepiej smakuje po nocy w lodówce. Rozsmaruj go po talerzu, skrop oliwą. Podawaj z chlebem pita. Ewentualnie posmaruj nim bajgla, do którego dorzuć dwa plastry sera halloumi, rukolę i kawałki pieczonej dyni. Będziesz na pewno zadowolony :)