Trzy literki: blt

_MG_5434‚  _MG_5445

W weekendy budzimy się rano i ruszamy przed siebie. Czasami wyjeżdżamy za miasto, czasami wsiadamy w miejski autobus i jedziemy gdzieś, gdzie jeszcze nas nie było. Ponieważ zazwyczaj opuszczamy dom na czczo wstępujemy gdzieś po drodze by śniadaniu stało się za dość. I kiedy menu oferuje dużo dziwnych pozycji, zazwyczaj na ratunek przychodzą trzy literki: blt.

blt

Bacon. Tomatoe. Lettuce. Boczek, pomidor, sałata. Trochę majonezu, świeży chleb i tyle. Dość bezpieczny wybór w kawiarni o nieznanej renomie, bo nie wiele można tu zepsuć. W domu smakuje jeszcze lepiej. Na świeżo upieczonym chlebie, z tyloma plastrami boczku ile tylko chcecie. Z ekstra avocado, za które nie trzeba dopłacać. To bez dwóch zdań moja weekendowa kanapka i póki co nie mam jej dosyć. Zaopatrz się w składniki dzień wcześniej i zrób ją na sobotnie śniadanie. Zwłaszcza po szaleństwach piątkowej nocy,  na które blt jest idealnym porannym lekarstwem.

_MG_5533