Świąteczne last minute: pasztet grzybowy

To chyba jeden z najbardziej pracowitych weekendów w roku. Widzę już te czerwone światełka, które płoną w kuchniach, ostrzegając domowników przed gospodyniami w świątecznym amoku, miotającymi się w wirze świątecznych przygotowań między piekarnikiem a lodówką. Jak co roku żałuję, że nie jestem jedną z nich i że karb gotowania nie spoczywa na mojej głowie, ale trudno, co zrobić.

Na pewno menu świąteczne macie już obmyślone, ale jeżeli po wigilijnym barszczu zostało Wam trochę suszonych grzybów, a w kuchennej szafce macie trochę soczewicy, to może będzie Wam się chciało wysłać kogoś do sklepu po pieczarki i mleko w proszku. Mam dla Was przepis na świetny wegetariański pasztet, który dostałam od mojej serdecznej koleżanki Justyny. Justynka – mistrzyni ciasta marchewkowego, bloku czekoladowego (tak tak, te dwa przepisy też planuję od niej wycyganić) przyniosła go kiedyś na jedną z naszych posiadówek. Jak go spróbowałam, to nie mogłam się a/ nadziwić, że nie ma w nim grama mięsa; b/ poprzestać na dwóch kawałkach, taki był dobry. Przepis przeleżał trochę w mojej skrzynce, ale czy jest lepszy moment na pieczenie pasztetów niż właśnie teraz? Pisownię zachowuję oryginalną, jako że nie ma nic fajniejszego jak przepisy, które przesyłają sobie między sobą koleżaneczki :)

1 szklanka zielonej soczewicy

7 łyżek sosu sojowego

1 szklanka suszonych grzybów

17 średnich pieczarek

1 duża cebula

1 szklanka sypkiego mleka w proszku

olej słonecznikowy

masło


przyprawy:

7 ziarenek jałowca

2 łyżki suszonych warzyw

1 łyżka suszonego tymianku

1 łyżeczka mielonego imbiru

2 liście laurowe

2 łyżki majeranku

1 łyżka lubczyku

3 ziarenka ziela angielskiego

½ łyżki galki muszkatołowej

10 ziarenek czarnego pieprzu

Wszystkie te przyprawy trzeba ze soba zmielic w młynku ( lub utrzeć w moździerzu). Jak robiłam pierwszy raz ten pasztet dodałam całość zmielonych przypraw i pasztet wyszedl tak aromatyczny, że był az paskudny i nie szło go jesc. Teraz owszem mielę wszystkie przyprawy tylko dodaję ich po szczypcie do już przygotowanej masy pasztetowej i próbuję czy jest ok. Ale to zależy od Was. Do ostatniego pasztetu dodałam może łyżeczkę zmielonych przypraw (ja dodałam dwie i pół – przypis redakcji :) ) .

To tak: piszą, że trzeba przez 6 godzin moczyć soczewicę. Ja raz to robię, raz nie. Tak naprawdę to wszystko jedno (też tak uważam, nigdy nie moczę – przyp. red.) . Soczewicę gotujemy w 3 szklankach wody. Suszone grzyby zalewamy wrzątkiem. Drobno pokrojoną cebulę dusimy na ¼ szklanki oleju i łyżce masła. Jak się cebula trochę poddusi to dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki, namoczone grzyby i dusimy przez 15 minut. Później do soczewicy dodajemy te uduszone pieczarki, grzyby i cebulę, szklankę mleka w proszku, 7 łyżek sosu sojowego i wszystko bzzzzzyyyy w blenderze. Jak już mamy taką masę, to dodajemy te sproszkowane przyprawy- TYLKO OSTROŻNIE! Trzeba powoli, powoli i cały czas próbować czy masa jest ok,czy nie.

Blaszkę (keksówkę -przyp. red.) smarujemy masłem, posypujemy bułką tarta (lub pestkami dyni lub słonecznika – przyp. red.) przekładamy masę i do piekarnika. 200 stopni na ok. 40 minut. Tak tez na oko pieczcie. Smacznego!



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>