Stambuł na talerzu – Sultanahmet

Stambuł jest raczej jak cebula. Warstwa po warstwie odkrywa kolejne powłoki, ginące w mgle historii. To wielkie miasto, zamieszkałe przez miliony istnień, tysiące rzeczywistości. Każdy rejon miasta odsłania inny fragment życia – kawałek kulturowego tortu. Sevin Delin

Bez wątpienia Stambuł to miasto, które ciągle zaskakuje. Każda dzielnica to inny gatunek doznań. Krajobraz miasta zmienia się dość zaskakująco. Raz plądrujemy stare meczety i monumentalne budowle, by za chwilę brodzić w gąszczu przepięknych małych uliczek i  drewnianych domków pamiętających czasy otomańskie. Nie ma w nim czasu na nudę. Dookoła ciągle coś się dzieje, ktoś coś sprzedaje, ktoś zachęca do odwiedzin lokalu, ktoś śmieje się na głos, to znowu muezin o zachodzie słońca nawołuje do modlitwy z pobliskiego meczetu. Bez wątpienia – Stambuł to barwne miasto, bardzo pozytywne. I smaczne. Od jedzenia nie sposób tam uciec, a różnorodne przysmaki czają się na każdym kroku. Każda dzielnica ma do zaoferowania coś innego i o tym chciałabym Wam napisać. Zacznę od najstarszej części miasta – Sultanahmetu, czyli stambulskiego starego miasta. To właśnie tam mapa przewodnika wskazuje najwięcej miejsc do odwiedzenia. Wszystkie można je obejść spacerem przez jeden dzień. Ale lepiej chodzić powoli. Bo to co najciekawsze mieści się w ciasnych uliczkach pomiędzy nimi. Gdzie nie ma zbyt wielu turystów, a życie toczy się swoim codziennym, leniwym rytmem.

Pierwsze kroki skieruj na bazar

a dokładnie Spice Bazar zwany Bazarem Egipskim. Odpuść sobie wizytę na Grand Bazarze, to jakby olbrzymie KDT w historycznych murach – zalew tandety w luksusowych cenach. Czy naprawdę po to przyjechałeś do Stambułu? To na bazarze Egipskim znajdziesz wszystko, co chciałbyś przywieźć workami jako pamiątki z podróży – niespotykane przyprawy, bakalie, sery, oliwki… Stragany śmieją się do Ciebie i prowokują, a tylko strach o nadbagaż powstrzymuje przed kupieniem wszystkiego. Obkup się w cynamon, sery, przyjrzyj się dobrze szafranowi, czy aby na pewno jest tym za kogo się podaje. Między straganami daj się poprowadzić intuicji, a także swojemu nosowi. Czy poczułeś ten obezwładniający aromat kawy? Jeżeli widzisz kolejkę, to właśnie trafiłeś do sklepiku z najlepszą kawą w mieście. Gdzie kolejka nigdy się nie kończy, a sprzedawcy przyjmują pieniądze i wydają towar tak szybko, że cieżko się w tym połapać. Gdy wyjdziesz z bazaru idź pod nowy meczet. Tam w małym budynku przy kupisz pijawki, drzewka granatów, zobaczysz najbarwniejsze nasiona świata. A może w drewnianej klatce jednego ze sklepów ze zwierzętami uda Ci się dostrzec białego pawia…

Gdy poziom cukru we krwi nieco opadnie

Hafiz Mustafa powstał w 1864 roku, Altan Sekerleme tylko rok później. Pierwsze to popularna sieciówka, w której poznacie wszystkie możliwe smaki baklavy i słodyczy z ciasta kadafi. Oblepionych słodkim miodowym syropem, obficie utkanych bakaliami. Druga to tradycyjny lokal, w którym na piętrze produkuje się od lat te same tureckie przysmaki. W olbrzymich słojach zamkniętych zostało tysiące cukierków, gabloty wypełnione są po brzegi różnymi rodzajami lokum, a na oknie leżą potężne bloki chałwy. Naprawdę można oszaleć, bo chciałoby się spróbować wszystkiego. Może to być ciężkie, więc spróbuj tradycyjnej chałwy z pistacjami, lokum o smaku różanym i garści jakichkolwiek cukierków…

Buła i spóła

Nie pytać co to, tylko zamówić i spróbować napisał mi czytelnik na stronie fb gotujebolubi. Niech nie zmyli Was niewinny wygląd kanapki na pierwszym zdjęciu. Kokorec to przepyszna turecka bułka skrywająca w sobie grillowane baranie jelita. Flaki nawija się na szpikulec, a następnie piecze na ogniu. Gdy pada zamówienie odcina się porcję z kokona, sieka drobniuteńko. Przesmaża raz jeszcze z pomidorem a następnie posypuje obficie oregano i innymi przyprawami. Maskują one niezbyt smrodliwy barani fetorek czyniąc kanapkę jedyną w swoim rodzaju kulinarną przygodą.

 

Jeżeli kokorec to dla Was zbyt wielkie wyzwanie zejdźcie do mostu Galata. Po jego lewej stronie prosto z łódek sprzedają balik ekmek. Też bułę, tylko z grillowaną makrelą w towarzystwie sałaty i cebuli. Wydawanie kanapki z rozbujanej łódki to niemała ceremonia. Kiedy dostaniecie ten very fast slow food do ręki, usiądźcie pośród tłumów przy malutkich stołeczkach i zwróćcie swój wzrok ku Nowemu Meczetowi. Patrzenie na na łódki w trakcie konsumpcji może skończyć się chorobą morską :))

W porze obiadu

Sultanahmet mami milionem restauracji. Tak naprawdę nie wiadomo którą wybrać, żeby dobrze trafić. W tym wypadku dobrze zaufać starej mądrości ludowej: idź tam, gdzie widzisz najwięcej miejscowych. Dzięki takiemu podejściu trafiliśmy do miejsc z pyszną, autentyczną i nie taką znowu drogą kuchnią. W menu głównie grillowane mięsa podawane z pitą, ryżem lub wspaniałym pilafem z kaszy burgul. A na początek meze – szybkie przekąski, które tak naprawdę wystarczyłyby same za pyszny posiłek. Zupełnie przez przypadek zjedliśmy kiedyś w knajpie Kasap Osman, w której serwuje się najbardziej autentyczny z fałszywych iskender kebab  (to zarejestrowana specjalność pewnej restauracji w Bursie), czyli kebab z jogurtem. Pocięte kawałki mięsa układa się w naczyniu żeliwnym na chlebie polanym sosem pomidorowym. Polewa się je masłem, a obok daje się solidną porcję jogurtu. Pycha.

Street food

W przejściu pomiędzy jedną restauracją a drugą natrafimy na milion straganów, które oferują coś szybkiego do przegryzienia. Różnorodność tych przekąsek jest ogromna. Koniecznie trzeba spróbować małży faszerowanych ryżem, pieczonych kasztanów, lub migdałów leżących na bryle lodu. Wielbiciele lekkich przekąsek odnajdą niejeden stragan z warzywami, gotowaną kukurydzą lub po prostu z kawałkami świeżego ogórka, którego można schrupać naprędce…

I w tym miejscu kończymy kulinarny spacer po Sultanahmet. Pokazałam Wam dużo, ale z pewnością nie wszystko. To chyba niemożliwe. W następnym odcinku przeniesiemy się na drugą stronę mostu Galata. Tam poznacie inną, nowoczesną stronę Stambułu…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>