Śniadanie mistrzów w Charlotte na Pl. Zbawiciela

Wszyscy piszą o Charlotte, wszyscy lajkują Charlotte. Mi wystarczą dwa słowa: wino i chleb. Więc jadę czem prędzej na Pl. Zbawiciela jeszcze przed 9rano. Jest dość pusto, bardzo jasno. Wielki stół do biesiady, tulipany, konfitury, gazety, książki o pieczeniu chleba. miły uszom jazzgot ekspresu do kawy na zmianę z dźwiękam chrupiącego pieczywa. Na półkach to, co w zagranicznych książkach nazywają „artisan bread”. Biorę krłasą i kanapkę na ciepło z szynką, pesto i serem. Mąż talerzyk serów. Do tego kawę, a jakże i zieloną herbatę różano jakąśtam. Śniadanie mistrzów czas zacząć.     Charlotte to miejsce jak z zagranicznych książek wydanych przez małe, niezależne piekarnie. Jeżeli wejdzie się tam raz, przepada się na zawsze. Smak plus klimat na każdą kieszeń. Uśmiechnięta załoga i Plac Zbawiciela za szybą. I ten duży stół przy którym można razem, a jednak osobno. Coś czuję, że często będę smakować tego miejsca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>