Słodka strona Gdańska cz.1 – Pellowski

Podczas gdy inni uczestnicy konferencji Blog Forum Gdańsk dyskutowali m.in. o motywacji ja spałam. Spałam z pełną premedytacją, przeciągle i niespiesznie, odsypiając sobotnią noc, która była tylko kolejną w szeregu tych zadartych od ponad tygodnia. Kiedy od głosu doszła świadomość, tłumiłam ją przez dwie godziny rozkoszując się każdą minutą przeleżaną pod kołdrą. Bez żalu rezygnowałam z hotelowego śniadania. Odkąd Anna Maria podczas wieczornego powrotu z imprezy integracyjnej pokazała mi podobno najlepsze śniadaniowe miejsce w Gdańsku wiedziałam, że to tam rozpocznę swój dzień. Grzecznie wymeldowałam się z hotelu, uregulowałam skandaliczny rachunek za pokojowy mini bar ;) i ruszyłam przed siebie. Po pięciu minutach dotarłam do piekarni Pellowski.

 

 

 

 

Z tego co powiedziała mi Anna Maria, Pellowski swego czasu był prawdziwą gwiazdą pośród gdańskich cukierni, a śniadania wydawane w kawiarni przy starym młynie uchodziły za najlepsze w mieście.

Moje śniadanie z założenia miało być symboliczne. Punktem kulminacyjnym miała być wizyta w Pikawie, więc nie chciałam za bardzo popłynąć. Spośród śniadaniowego menu wybrałam musli z jogurtem i ciastko francuskie z morelami. Tak na dwie łyżki i dwa gryzy. Szkoda, że dopiero dzisiaj dowiedziałam się o gdańskich brukowcach, które podobno Pellowskiemu wychodzą najlepiej. Ale też Pani w cukierni nie pomogła mi zbytnio odpowiadając opryskliwie „Wszystko!” na pytanie odnośnie tego, co spośród dziesiątek ciastek w gablotach smakuje najlepiej.

 

 

 

I choć w cieście francuskim trudno się było doszukać smaku masła, to siedziało mi się w Pellowskim bardzo miło. Do stolików co chwila dosiadały się wielopokoleniowe rodziny, które przyszły celebrować śniadanie, a przez przeszklone ściany do środka sączyło się piękne przedpołudniowe światło. Trwaj chwilo!!

 

 



 

 

 

Pokrzepiona śniadaniem udałam się na dalszy spacer. Nie uszłam jednak daleko. Zaraz po skręceniu w jedną z bocznych uliczek moim oczom ukazał się szyld Cafe Factotum. Charles Bukowski w kawiarni? Hmmm, sprawdźmy. Zajrzałam do środka i … przepadłam na wieki. Ale o tym w kolejnym odcinku :)

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>