Sernik czarnoleski.

Czyli inaczej black forest, albo szwarcwaldzki. Jak kto woli. Znalazłam go na blogu Dorotus, kiedy rozpaczliwie poszukiwałam czegoś wyjątkowego na przyjazd Mamy. Rzeczywistość zrewidowała przepis oryginaly kiedy okazało się, że w ostatnim miejscu, w którym o godzinie 22 mogłam kupić ser stoi na półce tylko jedno wiaderko serka kremowego. Szybki rachunek sumienia i ulga na myśl o posiadanym pudełeczku ricotty. Wiśnie mrożone na szczęście były, czekolada też. Wyszło coś takiego (Mamie bardzo smakował):

500 g serka kremowego

250 g ricotty

2 jajka

3 żółtka

2 łyżki mąki ziemniaczanej

300 g cukru

2 łyżki esencji waniliowej

1 tabliczka czekolady

1/2 opakowania wiśni mrożonych

1 op. ciasteczek digestive w czekoladzie

70 g masła

Ciasteczka digestive mielimy w mikserze i wlewamy do nich rozpuszczone masło. Powstałą masą wykłądamy okrągłą formę do pieczenia (użyłam 20cm).

W misce ucieramy serki z cukrem. Dodajemy kolejno jajka, żółtka, mąkę, esencję waniliową. Wszystko dokładnie miksujemy na gładko.

Na spód tortownicy wylewamy chochelkę masy serowej, układamy na niej wiśnie (w niedużych odstępach), które posypujemy startą czekoladą. Zalewamy wszystko kolejnymi dwoma chochelkami masy i powtarzamy warstwę wiśniową i czekoladową. Ponawiamy czyności dopóty mamy wsztstkie składniki (jak pisze Dorotus – warstwa czekoladowa nie powinna być ostatnia, ale wiśniowa już może).

Dorotus piekła swój sernik po prostu. Ja jednak, ponieważ użyłam serków kremowych wymyśliłam, że sernik upiekę w kąpieli wodnej, żeby nie stracił wilgoci. Umieściłam więc tortownicę na blasze i wlałam do niej (blachy, nie tortownicy) wrzątku, który sięgał mniej więcej połowy przyszłego sernika. Całość piekłam przez 30 minut w górym i dolym termoobiegu, potem wyłączyłam nawiew, przykryłam wierzch sernika folią aluminiową i dopiekałam na górej i dolnej grzałce przez następną godzinę.

Po upieczeniu i ostygnięciu sernik powędrował do lodówki a całą noc i prawie cały dzień. Ale kiedy trafił na talerzyk, uprzednio posypany startą czekoladą, okrzykom zachwytu nie było końca :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>