Rumem płynąca, jak wulkan gorąca. Kuba.

Pierwszego dnia naszego pobytu na Kubie człowiek, który pomógł nam w znalezieniu miejsca z kawą został aresztowany. Stacjonującemu nieopodal patrolowi chyba nie spodobało się, że za bardzo na ulicy afiszował się z walutą, którą chciał rozmienić aby wydać nam resztę. Następnie pół pierwszej nocy spędziłyśmy na komisariacie zaraz po tym, jak jednej z nas wyrwali z rąk torebkę. Potem było już tylko lepiej…

Przez trzy tygodnie naszej wyprawy zwiedziłyśmy połowę wyspy. Najwięcej czasu spędziłyśmy w Havanie – żywej ruinie. Niszczejące budynki o obdrapanych ścianach tworzą niespotykanie malowniczy krajobraz, a wielkie, pięćdziesięcioletnie amerykańskie samochody na ulicach wprawiają na przemian to w osłupienie, to w zachwyt. W położonym na zachód od Havany Viñales napawałyśmy wzrok przepięknym, górskim krajobrazem. Z perspektywy siodła oglądałyśmy doliny, w których uprawia się tytoń, z którego potem ręcznie skręca się cygara. Gościłyśmy na rajskiej plaży – Cayo Jutias, która podjęła nas świeżo złowioną, lekko grillowaną langustą. Potem skierowałyśmy się na wschód -  do Cienfuegos i Trynidadu – przecudnej urody kolonialnego miasteczka o brukowanych ulicach, w którym nocne życie toczy się na schodach oblężonych przez tańczące salsę pary. Na koniec znów wróciłyśmy do Havany dzieląc czas między podmiejską plażą, a spacery po starej części miasta…

Odpowiedź na pytanie Jak jest na Kubie? nie jest wcale prosta. Z jednej strony to kraj przepięknych krajobrazów, ostrego słońca, nabrzmiałych słodyczą i nieprzyzwoicie tanich owoców. Z drugiej strony to państwo, w którym człowieka wystawia się na ciągłą próbę, a rewolucyjne ideały na przestrzeni lat zmieniły obywateli w poddanych, którzy nieustannie muszą iść pod wiatr reżimowi. Bo jak godnie żyć, kiedy za uczciwą i ciężką pracę dostaje się pensję w wysokości 25 dolarów?

Dla tego dla mnie na Kubie najbardziej niezwykli są ludzie. Którzy mimo ciągłej walki o byt nie stracili hartu ducha i przede wszystkim – uśmiechu na twarzy. Nie chcę ich idealizować, tym bardziej że w starciu z turystą mało kto przepuści szansę na ugranie paru groszy… Bardzo łatwo można podejrzeć ich życie, toczące się głównie na ulicy. Przez uchylone okna można zaglądać do domów, czasami urządzonych bardzo skromnie, wyposażonych w najpotrzebniejsze meble, czasami z rozczulającym przepychem pełnym wszelkich możliwych bibelotów. Patrzeć, jak wypełniają czas rozmowami, grą w domino, czy po prostu zwykłym siedzeniem na murku i obserwowaniem życia ulicy. Mówią, że tam gdzie mało pieniędzy, jest dużo czasu. Na Kubie czas jakby stoi w miejscu…

Wyprawa na Kubę była dla mnie bardzo wartościową wycieczką. To jakby podróż do czasów, o których czytałam tylko w podręcznikach historii i słyszałam w opowieściach rodziców. Zetknięcie się z komunizmem w jego, myślę, ekstremalnej formie to doświadczenie niezapomniane, choć dość niewygodne. Z rzeczy pięknych na zawsze w sercu będę nosić smak mango i avocado, obrazy bujnej przyrody, błękitu morza i ciasnych uliczek starej Havany. I rozpamiętywać wspaniałe trzy tygodnie spędzone w świetnym babskim, zaufanym i wesołym, nie tylko dzięki rumowi, gronie.  Dziewczyny, jeżeli nie dziękowałam – robię to teraz :)

Z podróży nie przywiozłam wiele – trochę rumu, magnes na lodówkę z baru, w którym Hemingway pijał namiętnie mojito. To co dla mnie najcenniejsze – mam na karcie pamięci. Mój kolega, który przez trochę mieszkał w Havanie mówi, że wszystkie zdjęcia tam zrobione wyglądają tak samo. Faktycznie trudno oprzeć urokowi samochodów i pięknych, choć zaniedbanych budynków. Ja tym razem skupiłam się na fotografowaniu ludzi. Patrzę na swoje zdjęcia i przypominam sobie smutną refleksję przeczytaną gdzieś przed wyjazdem, że jedyna podróż, którą może odbyć Kubańczyk, to ta na kliszy fotograficznej…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>