Pomarańczowe ciasto z semoliną i orzeszkami pinii

pomarańczowe ciasto z semoliną

No to mamy następny, dwa tysiące piętnasty. Wg numerologicznych obliczeń mojej przyjaciółki po prostu nie ma opcji, żeby to był kiepski rok. Bo jak się nie doda i jak nie odejmie, wychodzą same liczby sprzyjające dobrej fortunie. Czego sobie i Wam życzę, oczywiście :) Nie mogę narzekać na poprzedni rok. Choć nie był najłatwiejszy, był szalenie ciekawy. Gdybym miała mu przytknąć jakąś etykietkę, dostałby karteczkę z dumnym napisem „rok samopoznania i samorozwoju”. Realizowanie ambitnych marzeń nie zawsze idzie jak po maśle, ale czego się nauczymy w trakcie o sobie i innych zostaje z nami na zawsze. To był dla mnie wyjątkowo kreatywny czas, poznałam całkiem sporo ciekawych ludzi, zrobiłam tysiące zdjęc i chyba troszkę zapuściłam korzonki w tym San Francisco, bo delikatnie robi mi się smutno na myśl o tym, że kiedyś stąd wyjedziemy. Ale to raczej jeszcze nie w tym roku. Tymczasem mam nadzieję zebrać dorodne plony z nasion, które zasiałam w ubiegłym sezonie ;)

Lubię te początki nowego, głównie chyba za tę energię, którą w nas tchają. W tym roku postanowiłam sobie jedno: chcieć jeszcze więcej. We wszystkim, co się tyczy strefy być, której jeść jest dość dużym podzbiorem. Od dawna gotuję spontanicznie, z tego co mam pod ręką, jak szef kuchni, lubię sobie myśleć. Zauważyłam jednak, że wpadłam w pewien schemat, który bardzo chciałabym przerwać. Dla tego powzięłam, że przez chwilę oddam się w ręce innych, znowu pogotuję z książkowych przepisów, nauczę się nowych technik i połączeń, a wszystko co przyjdzie mi do głowy w międzyczasie zanotuję skrzątnie w notesiku i zachowam na potem, ku pamięci ;) Nieustannie fascynuje mnie kuchnia bliskiego wschodu i wszystkie wariacje na jej temat. Chciałabym ugotować prawdziwy ramen, taki na glonach kombu, nie na sosie rybnym. Poznać kuchnię meksykańską bardziej niż poprzez tacos. Zrobić skomplikowane ravioli. Utemperować czekoladę. Pofermentować co nieco. Udoskonalić croissanty i nauczyć się piec bagietki. I chyba tyle wystarczy. Przynajmniej na razie.

A więc zaczynamy, z bliskowschodnim przytupem. Od pomarańczowego ciasta zrobionego z mąki semoliny. Semolinie bliżej do kaszki niż mąki, więc użycie tylko jej samej w cieście może się wydać podejrzane. Semolinowe ciasto zaraz po upieczeniu jest dość zbite, bo płyny w trakcie pieczenia zostały łapczywie pochłonięte przez mąke. Dla tego zaraz po upieczeniu, kiedy ciasto jest jeszcze rozgrzane i chłonne zalewa się je ciepłym syropem, który drenuje poprzez skórke i nawilża środek. Ciasto, które otrzymujemy ma cudowną, niespotykaną teksturę, piękny złocisty kolor oraz dosłownie oszałamia aromatami cytrusów, wody różanej i kardamonu. Mój przepis powstał na bazie przepisu z mojej ukochanej libańskiej książki wydawnictwa Phaidon, kilku filmików w internecie i inwencji własnej. Ja, aby uczcić początek sezonu cytrusowego zrobiłam go w wariancie pomarańczowym, ale można tutaj użyć cytryn, mandarynek, może nawet kumkwatów. Orzeszki piniowe można zastąpić migdałami. A zaniepokojonych niedostępnością semoliny w sklepie osiedlowym uczulam, że występuje ona czasami pod pseudonimem „kasza manna”. Jeżeli na opakowaniu napisane jest, że została zrobiona z pszenicy duurum, macie moje zielone światło ;)

pomarańczowe ciasto z semoliną

Pomarańczowe ciasto z semoliną i orzeszkami pinii (forma o średnicy 20cm)

2 szklanki semoliny (szklanka o objętości 250 ml)

100 g cukru + 2 łyżki (do posypania tortownicy)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej + szczypta soli

120 ml mleka

3 jajka

1 duża pomarańcza

2 łyżki podprażonych orzeszków piniowych

1 łyżka esencji waniliowej

 75 g rozpuszczonego masła, 50 ml oliwy

Zetrzyj skórkę pomarańczy, a owoc pokrój w plastry. Spód tortownicy wyłóż papierem do pieczenia, posyp dwoma łyżkami cukru i ułuż na nim plastry pomarańczy, aby przykryły całe dno. W mikserze utrzyj masło z cukrem, dodaj kolejno jajka, oliwę, mleko, skórkę pomarańczową i esencję waniliową. Wsyp semolinę, proszek do pieczenia, sodę i sól, orzeszki piniowe i zmiksuj wszystko. Masę przełóż do tortownicy na pomarańcze, wyrównaj i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piecz przez godzinę (po ok 40 minutach możesz je przykryć folią aluminiową, aby wierzch się nie przypalił). Ciasto jest upieczone, jeżeli jego wierzch jest spreżysty, a patyczek zanużony w środku wychodzi z niego suchy. Na kilkanaście minut przed końcem pieczenia przygotuj syrop:

120 g cukru

120 g wody

sok z 1 cytryny

1 łyżka wody różanej

2 łuski kardamonu

Do garnka wlej wodę, wsyp cukier i rozgniecione łuski kardamonu. Doprowadź miksturę do wrzenia, pogotuj chwilę aż zacznie bulgotać. Zdejmij syrop z ognia, wmieszaj sok z cytryny i wodę różaną. Pozostaw do lekkiego przestygnięcia.

Upieczone, gorące ciasto ponakłuwaj w kilku miejscach przy pomocy patyczka. Wylej na niego syrop, starając się równomiernie go rozdrystrybuować. Pozostaw ciasto do ostygnięcia w formie (najlepiej kilka godzin). Obkrój je, i wyłóż na talerz tak, aby pomarańcze znalazły się na górze. Posyp orzeszkami piniowymi. Podawaj od razu, choć to jedno z tych ciast, które z wiekiem stają się jeszcze lepsze.

Smacznego!

pomarańczowe ciasto z semoliną

pomarańczowe ciasto z semoliną

 

 

 

 

 

8 thoughts on “Pomarańczowe ciasto z semoliną i orzeszkami pinii

  1. bardzo ciekawy wstęp! mam nadzieję, że wszystko pójdzie pomyślnie i że czeka Cię wspaniały rok – oraz że podzielisz się co jakiś czas osiągnięciami, bo bardzo mnie inspiruje to, co robisz, z radością uczę się ja od Ciebie :)

    trzymam kciuki za ambitne projekty! mnie też korci zrobienie kiszonej kapusty i pseudo-jogurtów w domu, wyhodowanie czegoś na balkonie, a przede wszystkim, zamierzam podszkolić się w wegańskim pieczeniu. jakże łatwo by było, gdyby jajka rosły na krzakach!

    pozdrawiam, jeszcze raz wszystkiego dobrego w nowym roku!
    d

  2. Wygląda wspaniale, tak słonecznie i optymistycznie :)
    Oby wszystkie plany i marzenia udało Ci się spełnić, powodzenia :)

  3. wspaniale się prezentuje szczególnie ozdobione pomarańczami i orzeszkami, ciekawe jak będzie smakować z mąki bezglutenowej?

  4. kupiłam semolinę specjalnie na to ciasto a przez pomyłkę użyłam kaszę manna :) wyszło, ale ciekawa jestem jakie by było z semolina

  5. pięknie napisane, wszystkiego dobrego w nowym roku, niech będzie pełen odkryć i uśmiechu.
    Ciasto prezentuje się wspaniale. W zimowej porze ciasta z dodatkiem cytrusów mogę robić bez końca;)
    ps. jeżeli chodzi o croissanty to nie wiem czy jeszcze potrzebują udoskonalania:)

  6. Ciasto jest wspaniałe! Zresztą wszystkie twoje przepisy :) i chętnie poznam twoje przygody z kuchniami świata!
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

Odpowiedz na „NataliaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>