… i po świętach.

Fajne to było Boże Narodzenie. Zupełnie inne niż to do którego przywykłam przez lata, ale dzięki temu ciekawsze. Zawsze marzyły mi się święta nieortodoksyjne, takie na opak, wolne od utartych schematów i te trochę takie były. W zasadzie świąteczna była tylko wigilia. Oprócz nas uczestniczyło w niej dwóch naszych zaproszonych kolegów, jeden francuskojęzyczny. Przesiedzieliśmy przy stole (nakrytym pogniecionym obrusem ;) ) siedem godzin (!!), jedząc, śmiejąc się i rozmawiając. Boże Narodzenie spędziliśmy poza domem, podróżując na południe w kierunku Big Sur, zatrzymując się co chwila na podziwianie pięknej scenerii kamienistych zatok, podwieszanych mostów i wielorybów płynących niedaleko brzegu, niechętnych do pokazania się w całości, ale dających znaki życia za pomocą wodnych fontann. A drugiego dnia świat nie było, bo się go tutaj nie obchodzi.

Podczas świąt zdarzył się też mały wigilijny cud. Przekładając na talerzyk śledzie zamarynowane uprzednio przez moją mamę w oliwie, cebuli i soku z cytryny, pod wpływem nagłego impulsu postanowiłam ich spróbować. W kuchni kręciła się akurat moja mama i mąż, więc uznałam że to dobry moment, aby w końcu im udowodnić, czemu przez 31 nie brałam ich do ust. Wybrałam najmniejszy kawałeczek, który podzieliłam na cztery części. Włożyłam do ust, przełknęłam i już szykowałam się do odstawienia miny nr 7 będącej mieszanką wstrętu i zniesmaczenia… Ale nic takiego nie nastąpiło. Nie myślcie sobie. To nie było objawienie, nie zagrały fanfary, a przez ciało nie przebiegł mi dreszcz rozkoszy. Po prostu ten demonizowany przez lata śledź okazał się czymś do przełknięcia. I choć na kolacji wigilijnej nie znalazł się na moim talerzu, to widzę dla nas szansę. Pewnie zajmie to trochę czasu, ale przecież nie ma pośpiechu. Następna w kolejce: sałatka jarzynowa ;)

Te święta były też inne ze względu na okoliczności pogody. Było ciepło, świeciło słońce, które zaszło na chwilę przed rozpoczęciem kolacji wigilijnej. Z tego też powodu, w trakcie nakrywania do stołu udało mi się zrobić kilka zdjęć naszych wigilijnych dań. Nie było może dwunastu potraw, ale nikt domu głodny nie opuścił. Na zdjęciach zabrakło smażonych w ostatniej chwili karpia i pierogów. Oraz sałatki dziadówki, którą wciąż uważam za najmniej fotogeniczną potrawę świata. Jeżeli kogoś dziwi obecność pączków spieszę z wyjaśnieniem, że moja mama co roku smaży klika sztuk zamiast racuchów ;)

_MG_9025

_MG_9026

_MG_9045

_MG_9070

_MG_9088

_MG_9116

12 thoughts on “… i po świętach.

  1. też czasami marzą mi się takie święta inne od tych co roku ..

  2. Pączki? :) Rzeczywiście widzę po raz peirwzy na swięta, ale podoba mi się taki zwyczaj ;)
    Kurczę, MOnika, dla mnie nieco za duże te zdjecia na blogu, nie widzę nigdy całego kadru i to mnie boli – muszę przewijać.

    BUziaki poświąteczne!

  3. Na wsi w Łowickim pączki piecze się na święta.
    Taka tradycja.
    A Twoje świętowanie bardzo mi się podoba.
    Pogoda w Polsce wiosenna,więc bez zimy się obywamy.
    Pozdrowienia!

    • Aniu, o pieczonych pączkach nie słyszałam, ale zaraz zarzucę hasło w google! No słyszałam, że wiśnie kwitną, podgrzybki rosną. Aby tylko przez tę wiosnę w maju sniegiem nie sypało :) Również pozdrawiam!!

  4. czy mi się wydaje, czy zmieniłaś wystrój bloga?
    pączki na święta też są dla mnie niezłą nowością, a zarazem nową inspiracją :] jakby je tak makiem nadziać..?
    pozdrawiam!

  5. Moja Mama nie jadła śledzi przez całe życie, brzydziły ją, a w te Święta nastąpiła analogiczna do powyżej przedstawionej sytuacja- po 46 latach spróbowała, przełknęła i uznała, że niezłe :D

  6. My też lubimy nieortodoksyjnie spędzać święta.Wigilia owszem-rybka (ale nie karp) i te sprawy,ale potem żadnego siedzenia przy stole,tylko startujemy w pierwszy lub drugi dzień świąt na wędrówki.Fajnie jest,ludzi mało bo wszyscy siedzą przy świątecznym indyku i mince pies (mieszkamy w UK)…Taka nasza mała prywatna tradycja ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>