Pieczony bakłażan z sosem jogurtowo – sezamowo – miętowym

Układanie menu w restauracji to żmudna praca. Zanim danie trafi do karty przechodzi szereg prób smaku, kreatywnych burzy mózgów niekiedy idących w dziesiątki. Choć można w sedno trafić od razu, w profesjonalnych kuchniach testuje się możliwości produktów i smaków, aby danie smakowało za każdym razem tak samo dobrze, a Klient na talerzu otrzymał to co najlepsze. Ta praca nad przepisem nigdy się nie kończy, bo jak mówi słynny kucharz Joel Roubuchon – zawsze można ugotować lepiej.

To podejście jakże bardzo różni się od gotowania domowego, impresyjnego, w którym jeżeli smakuje, to znaczy, że wyszło. Gotujemy coś raz i zapominamy o tym, pędząc do następnych przepisów i nowych smaków. I nie ma nic w tym złego, w końcu jesteśmy we własnej kuchni i po co się stresować.  Czasami jednak i w nas odzywa się chef restauracji, który mówi nam – tym razem możesz zrobić to lepiej. Zastanówcie się nad tym – czy nie macie takiego dania, którego udoskonalenie zabrało Wam tygodnie, a nawet i lata? Zawsze przypomina mi się moja przyjaciółka Sylwia, która z podstawowej hiszpańskiej kanapki (bagietki natartej pomidorem) uczyniła dzieło sztuki. Stostowana bagietka (pocięta na trzy plastry), natarta czosnkiem a potem lekko podduszonym pomidorem (aby kanapka wciąż była ciepła), posypana poszarpaną rukolą i szynką jamon (aby się dobrze gryzła). Zajęło jej to kilka prób, ale smak tej kanapki przemyślanej w każdym detalu pamiętam do dziś.

Bakłażana w sosie miętowym podawanego z kaszą bulgur robię od kilku dobrych lat. Zazwyczaj po prostu smażyłam bakłażana pociętego na kawałki na patelni, a potem mieszałam z jogurtem i całą resztą. Danie było smaczne, nawet bardzo, ale zawsze coś mnie powstrzymywało, przed publikacją przepisu na blogu, najprawdopodobniej jego, mówiąc najoględniej, mało fotogeniczny widok. Ostatnio jednak doznałam olśnienia. Zainspirowana pięknymi pieczonymi bakłażanami Ottolenghiego postanowiłam zadać bakłażanowi nowego szyku, a przez to i smaku. Dziś dzielę się z Wami dopracowaną wersją mojego bakłażana, którego z pewnością serwowałabym w swojej małej restauracyjce, gdybym ją tylko miała ;)

pieczony bakłażan z sosem

Pieczony bakłażan z sosem jogurtowo – sezamowo – miętowym (2 porcje)

2 bakłażany

4 łyżki jogurtu greckiego

2 łyżeczki tahiny

1 łyżeczka soku z cytryny

1 ząbek czosnku

2 łyżki posiekanej świeżej mięty

sól, pieprz

1 szklanka ugotowanej soczewicy i/lub bulguru, orzeszki piniowe

Jednego bakłażana przekrój wzdłuż na pół, a następnie natnij miąższ w kratkę uważając, aby nie przekroić skóry. Drugiego bakłażana ponakłuwaj widelcem z każdej strony. Obydwa bakłażany ułóż na blaszce do pieczenia i włóż na możliwie najwyższą półkę (najbliżej grzałki) piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piecz przez ok 45 – 60 minut co dwadzieścia minut możesz odwrócić bakłażana na drugą stronę, aby upiekł się z każdej strony.

W międzyczasie w miseczce zmieszaj jogurt, zmiażdżony czosnek,  pastę sezamową, sok z cytryny i miętę. Dopraw wszystko do smaku odrobiną soli i pieprzu, odstaw na bok. Upieczone połówki bakłażana przełóż na talerz. Bakłażana upieczonego w całości rozkrój na pół i wybierz jego miąższ. Posiekaj go delikatnie a następnie dodaj do sosu jogurtowego i dobrze zamieszaj.

Sos rozdziel pomiędzy dwie połówki bakłażana. Posyp je ugotowaną soczewicą (i/lub kaszą bulgur) oraz prażonymi orzeszkami piniowymi. Podawaj z łyżeczką, dobrze upieczony bakłażan ma kremową konsystencję, nabiera się go na łyżeczkę równie łatwo, co jadłoby się lody.

Smacznego!

14 thoughts on “Pieczony bakłażan z sosem jogurtowo – sezamowo – miętowym

  1. wygląda ślicznie :) u mnie z tym doskonaleniem potraw jest tak, że postanawiam spróbować jednak czegoś innego ;) prędzej ciasta dostają kolejną szansę ode mnie :)

    pozdrawiam
    zapraszam również do siebie na http://kuchniaczarow.blogspot.com

  2. Bakłażany prezentują się znakomicie z takim nadzieniem. Zapraszam do dodania przepisu do mojej akcji Warzywa psiankowate 2014 :)

  3. Nie rozumiem przepisu, gdzieś ucieka drugi bakłażan, ten nacięty w kostkę…

  4. Witam, mam pytanie odnosnie przepisu na raviolo :) Czy ciasto mozna przygotowac wczesniej i przetrzymac w lodowce czy to nie za bardzo i musi byc na świezo?

  5. Pychota! Dziś zrobiłam i na pewno nie raz jeszcze powtórzę! Dziękuję za ten i inne przepisy :)

  6. Bardzo smaczne! Zamiast bulguru /soczewicy wykorzystałam kuskus, bo akurat miałam pod ręką, a całość „wykończyłam” za’atarem, bo nie mogłam się powstrzymać, ale reszta zgodnie z przepisem. To danie na pewno jeszcze u nas zagości. Dziękujemy!

  7. Pyszne. Zwłaszcza połączenie z sezamem i miętą. Będę robić często. Warto było czekać :)

  8. A soczewicę najlepiej jaki kolor? :) bo nie mam bulgura, a soczewicy każdy rodzaj właśnie.. :)

  9. […] bønneburger.  grilla aubergine med grønne linser. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>