Gdzie jestem jak mnie nie ma + owoce pod owsiano – migdałową kruszonką

Kiedy w trzy minuty po tym jak wsiadłam do taksówki z lotniska usłyszałam: „o pewnie jakiegoś złodzieja wiozą na sygnale” aż przyklasnęłam z radości. Witamy w Polsce, pomyślałam, ale te narzekania od których pewnie kiedyś skuliłabym uszy tego dnia były dla mnie czystą melodią. Od dwóch tygodni stąpam po Polskiej ziemi i cieszy mnie tu wszystko. Od deszczu, którego nie widziałam ponad rok, kolory jesieni na straganach, po szczerą obojętność ludzi dookoła, w końcu nie trzeba odgrywać szopki pod tytułem „jak się masz” ;).

Pierwsze kilka dni spędziłam z rodzicami w wiejskim domu, gdzie dochodziłam do siebie po zmianie czasu, doświadczając uroków wiejskiego życia, o których opowiem Wam w swoim czasie, bo naprawdę jest o czym. Drugi tydzień był prawdziwym szaleństwem, bo w 8 dni zdążyłam odwiedzić Kraków, Pragę, Warszawę a nawet zdążyłam wyskoczyć do Poznania na kawę i zupę pho. Podróżując po nocach, ze skoliozą w kształcie siedzenia w polskim busie zgotowałam sobie niezły roller coaster, ale wyszłam z założenia, że skoro jestem już na miejscu, chcę wycisnąć ze swojego pobytu jak najwięcej się da i oprócz starych kątów odwiedzić też nowe miejsca. Tak chętnie zwiedzamy będąc za granicą podczas gdy nie zdajemy sobie sprawy jak wiele mamy pod nosem. O swoich wojażach również Wam napiszę, mój komputer pęka od zdjęć, część z nich możecie obejrzeć na moim instagramie, gdzie dosyć na bieżąco wrzucam wybrane kadry ze swoich przygód.

Teraz znowu jestem u rodziców i niecierpliwie wyglądam przyjazdu mojego męża. Moja podróż jest już w połowie, ale zacznie się na nowo wraz z przyjazdem Bartka. Przed nami wciąż jeszcze dużo przystanków a im bliżej końca, tym będzie bardziej ekscytująco. Jak zapewne się domyślacie, ciężko mi teraz zebrać myśli i regularnie pisać na blogu, bo każda minuta czasu spędzonego tutaj jest zbyt cenna. Dziękuję, że tu ciągle zaglądacie i obiecuje nadrobić wszystko z nawiązką jak już wrócę do siebie. Ale żeby osłodzić tę rozłąkę zaserwuję Wam dzisiaj owoce pod kruszonką.

Owoce pod kruszonką, czyli tzw. crumble to temat zdarty niczym moje kuboty po miesiącu zwiedzania. Mimo wszystko nie znam lepszego, szybszego i bardziej kojącego deseru, zwłaszcza jesienią, kiedy nasz organizm domaga się ciepła przy każdej możliwej okazji. Dzisiejsza kruszonka nie zawiera mąki – zrobiłam ją na bazie płatków owsianych i mąki migdałowej. Nieco zdrowiej, równie pysznie co z użyciem mąki pszennej. Jeżeli macie blender, jej zrobienie zajmie wam nie więcej niż 15 sekund, serio. Najlepiej przygotować jej trochę więcej, zużyć tyle ile nam trzeba, a resztę umieścić w zamrażarce, zaraz obok paczki mrożonych owoców, czekających na naszą jesienną zachciankę.

_MG_6077

25 g masła

2 łyżki brązowego cukru

1/2 szklanki płatków owsianych

1/2 szklanki mąki migdałowej

2 łyżki płatków migdałowych

1 paczka mrożonych owoców (lub 4 jabłka) + 1 łyżka mąki kukurydzianej + 2 łyżki cukru

Masło, płatki owsiane, mąkę migdałową umieszczamy w blenderze. Mielimy przez kilka sekund, aż płatki rozdrobnią się i zmieszają z masłem. Kruszonkę formujemy w kulę i wkładamy do zamrażarki na kilka minut. W międzyczasie owoce mieszamy z cukrem i mąką i umieszczamy w naczyniu żaroodpornym. Posypujemy kruszonką oraz płatkami migdałowymi. Pieczemy na złoty kolor, przez ok 30 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. Podajemy natychmiast, z łyżką jogurtu, lodów lub niesłodkiej bitej śmietany.

_MG_6052

 

8 thoughts on “Gdzie jestem jak mnie nie ma + owoce pod owsiano – migdałową kruszonką

  1. niezwykle miło jest tutaj być, czytać, oglądać.. czekamy na więcej :)

  2. Zrobiłam! Z tą małą modyfikacją, że użyłam pół na pół masła zwykłego i orzechowego. Pycha:)

  3. It’s amazing in support of me to have a website, which is helpful in favor of my experience.
    thanks admin

  4. Wakacje w Polsce potrafią być równie ekscytujące co te za granicą, wiem coś o tym :)
    A taka kruszonka to obowiązkowy jesienny deser u mnie w domu :)

  5. Pani Moniko, moglaby Pani podac gdzie istnieje Paradise w Poznaniu ze smaczna zupa wietnamska? Szukalam na internecie ale zadnych informacji nie moglam znalezc. Bede niedlugo w Poznaniu i chcialabym odwiedzic to miejsce. Dziekuje z gory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>