Obłędne bułeczki – weekendowa piekarnia #79.

Pierwszy raz biorę udział w internetowej akcji. Trochę się boję i nie wiem trochę jak to się je, ale kiedyś trzeba przetrzeć szlak. Jeżeli chodzi o robienie chleba, to opanowawszy dwa patenty na najprostsze i najsmaczniejsze chleby trochę się rozleniwiłam i zaprzestałam testowania nowych przepisów. Do tego kompletnie zakochałam się w drożdżowym chlebie pain rustique, więc mój zakwas trochę poszedł na bok. Weekendowa piekarnia pomoże mi wrócić na eksperymentalne tory. W tymtygodniowym odcinku na warsztat zostały wzięte dwa przepisy – bułeczki czosnkowo – bazyliowe oraz chleb rosyjski. Chleb za chwilę, teraz bułeczki. To nie jest mój pierwszy raz z nimi. Wychaczyłam je kiedyś na blogu Dorotus. Ujęło mnie to połączenie masła, mnóstwa czosnku i pietruszki. Właśnie ten wariant upiekłam, gdyż tak się skłąda że mam w domu całą torbę suszonej pietruchy. Bułeczki te smakują najlepiej na świeżo, są słodko-słone i wystarczy odrobinka masła, żeby doznać stanu, który w filozfii byddyjskiej nazywa się nirwaną :) A żebyście wiedzieli jak smakowały ze świeżym pasztetem autorstwa Emilki P. !!

 

bułeczki


400 g mąki pszennej

20 g cukru

1/2 łyżeczki soli

1 łyżeczka drożdży suchych

250 g mleka

30 g roztopionego masła

pół kostki masła

8 ząbków czosnku

1 opakowanie suszonej pietruszki

 

Mąkę przesiewamy przez sitko, dosypujemy do niej drożdże, sól i cukier. Mieszamy. W garnku lekko podgrzewamy mleko i roztapiamy w nim masło. Kiedy masło się roztopi, a płyn lekko ostygnie (nie może być zbyt gorący, żeby nie sparzył drożdży – wtedy nie urosną) dolewamy go do mąki. Mieszamy wszystko i wyrabiamy ciasto. Powinno być gładkie, miękkie i sprężyste.

Kiedy ciasto jest gotowe odstawiamy je do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość. Teraz kiedy jest ciepło, powinno to zająć około godziny, ale w sumie to nigdy nie wiadomo :)

Zanim przystąpimy do lepienia bułeczek musimy przygotować nadzienie. Masło dokładnie rozcieramy z rozdrobnionym czosnkiem i mnóstwem pietruszki. Bądźcie nieprzyzwoici, to wasze 5 minut dzięki którym przejdziecie do historii :) Im bardziej intensywne nadzienie, tym lepsze tak naprawdę bułeczki.

Z wyrośniętego ciasta formujemy podłużne bułeczki. Pamiętajcie, oderwanie kawałka ciasta i zrolowanie go w ręku nie załatwi sprawy. Bułeczki będą nieregularne i popękają. Najlepiej zrobić z każdego kawałka placuszek i wywinąć go w dół (wyobraźcie sobie, że macie nadzienie), żeby ładnie napiąć górną część bułeczki. Tak uformowane ciasto ponownie układamy na blasze wyłożonej pergaminem do wyrośnięcia numer dwa. Trwa to mniej więcej pół godziny. O ile bułeczki stoją w ciepłym miejscu.

Kiedy widzimy, że bułeczki urosły nacinamy każdą  wzdłuż i umieszczamy w środku nacięcia pietruszkowo – czosnkowe masło. Wkładamy je do piekranika nagrzanego do 180 stopni i zostawiamy na 15-20 minut.

Teraz pozostaje tylko napawać się zapachem dochodzącym z piekarnika i czekać na te przepyszne maleństwa. Najlepsze są jeszcze ciepłe, chociaż wystudzone tego samego dnia dają radę. Nie będę pisałą o dniu następnym bo nie ma szansy, żeby dotrwała choć jedna :)

weekendowa piekarnia

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>