O tarcie pomarańczowo – migdałowej i nienawiści do kruchego ciasta

Nienawidzę ciasta kruchego. Ciasto kruche mnie stresuje. Zawsze jak doń przystępuję oblewają mnie zimne poty. W myślach już widzę tę bitwę z czasem i ciepłem. Nigdy nie pojmę jak udaje się ludziom zagnieść ciasto i uformować je w kulę przy pomocy jednego żółtka. Ja zawsze kapituluję i dodaję wody, ale ta co leci z kranu nigdy nie jest lodowata – kolejny powód do zmartwienia. Potem zagniatanie – nie ma mowy o  gładkiej masie – moja kula to zawsze zbiór mnieszych lub większych okruchów, które bezskutecznie maltretuje (na pewno zbyt długo jak na standardy kruchego ciasta) swoimi rozgrzanymi nerwem dłońmi. Przez pół godziny ciasto studzi się w lodówce, studzę się i ja. Potem wałkowanie – nigdy, ale to nigdy nie udało mi się rozwałkować ciasta na spójny płat, który nawinęłabym na wałek i elegancko wyściełała nim tartownicę. Kiedy wałkuję swoje ciasto już po dwóch razach widzę jak pięknie pęka i idzie w swoją stronę. Rwę je wtedy na strzępy i wyklejam nimi tortownice. Łatam dziury palcem i po raz kolejny poprzysięgam sobie, że to ostatni raz, kiedy biorę się za to ciasto. Ale potem widzę przepis na taką tartę migdałowo – pomarańczową ( w książce Around my french table, aut. Dorie Greenspan) i wiem, że znowu będę musiała przejść przez to piekło. Ale czego się nie robi by zrealizować taki przepis. Ta tarta to coś pysznego – wyrazista w smaku – podpieczone migdały i skarmelizowane kwaskowate pomarańcze, gdzieś z tyłu to upiorne maślane kruche ciasto. Chrupiąca z zewnątrz, kremowa w środku. Cudeńko. Poważny kandydat do detronizacji mazurka.

Ciasto*:

150 g mąki

50 g cukru

1 łyżeczka soli

1 żółtko

1/2 kostki masła

3 łyżki zimnej wody

Wypełnienie:

1/2 kostki masła

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki zmielonych migałów

1 duże jajko

1 łyżka mąki

1 łyżka ekstraktu waniliowego

1 łyżka skrobi kukurydzianej/ziemniaczanej

3 duże pomarańcze

 

Na conajmniej godzinę przed przystąpieniem do robienia ciasta (a najlepiej kilkanaście godzin przed) filetujemy pomarańcze jak na załączonym filmiku. Pomarańczowe segmenty osuszamy na ręczniku kuchennym.

Mąkę przesiewamy na blat, dodajemy do niej cukier, sól i masło, które siekamy na drobne kawałeczki. Dodajemy żółtko i zimną wodę. Zagniatamy ciasto i formujemy w kulę. Wkładamy do lodówki na conajmniej 30 minut. Ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim formę na tartę uprzednio posmarowaną masłem. Ciasto podpiekamy w 180 stopniach przez 20 minut. Aby ciasto się nie wybrzuszyło kładziemy nań kawałek papieru do pieczenia, na który wysypujemy groch lub fasolę.

W misce ucieramy miserem masło z cukrem na gładką i puszystą masę. Dodajemy kolejno migdały, mąkę pszenną i kukurydzianą nieustannie mieszając.  Na sam koniec wbijamy jajko i dodajemy esencję waniliową. Jeszcze raz mieszamy.

Na przestudzony kruchym spodzie umieszczamy masę migdałową. Na niej układamy pomarańcze. Dobrze zostawić między nimi nieco miejsca na masę migdałową, która w trakcie pieczenia urośnie i utworzy kruchą skorupkę. Ciasto pieczemy w 175 stopniach przez 50 – 60 minut.

Tartę podajemy lekko opruszoną cukrem pudrem, jak pisze autorka, łyżka lekko ubitej śmietany także jest mile widziana. Jedząc tartę nie myślimy o trudach związanych z przygotowaniem kruchego ciasta.

* to jest jedynie propozycja, każdy na pewno ma swój ulubiony przepis na słodkie ciasto kruche

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>