O granoli o 4ej nad ranem.

Czas, kiedy wciąż go za mało. Poszukuję solidnego i niedrogiego przedłużacza doby, który doda kilka godzin gdy dnieje. Z pracy prędko na coś. Codziennie, a końca nie widać.  W tym niedoczasie spotkania smakują najlepiej. Choć na godzinę, dwie, by nie samą pracą człowiek żył.  Z koleżanko – sąsiadką wysiadamy z taksówki i nim każda rozejdzie się do swoich mieszkań gawędzimy przeciągle pod blokiem, na wietrze. Ale rozstanie się nie klei i po krótkiej decyzji przenosi się na kanapę blok dalej. Opróżniona butelka po cavie i nadszarpnięty creme de casis kupione na jutro przypomną rozmowy o wszystkim, ale przede wszystkim o niczym.  Teraz najważniejsze, by nie zasnąć. Mam w domu dwa rozładowane telefony i ani jednej ładowarki. A o 06:30 muszę być na Wierzbnie. Trzy godziny snu, czy jedna to naprawdę żadna różnica. Uprzątnę rozrzucone na podłodze rzeczy, schowam naczynia do zmywarki. Będę słuchać muzyki co rozgoni sen, zimny prysznic uwieńczy dzieła.  Napiszę o tym, jak za półtorej godziny nasypię do miseczki trochę granoli. Dołożę dwie łyżki jogurtu, wkroję trochę dojrzałego mango. Granola jest pyszna – bogata i wytrawna. Jakże inna od tej, którą robiłam ostatnio. Wiem, że robienie jej sprowadza się do kompozycji swoich ulubionych składników i zalania ich miodowo – oleistym sosem. Zanim jednak odkryję skład swojej mieszanki idealnej sprawdzę kilka przepisów. Granola z książki Flour jest chrupiąca od orzechów i nasion, umiarkowanie słodka  i wyraźnie słonawa. Podoba mi się to, dla odmiany.  Mam nadzieję, że doda mi na tyle energii, abym możliwie lekko przetrwała poranek po bardzo, w zasadzie w całości, nadszarpniętej nocy.

 

 

2 szklanki płatków owsianych

1,5 szklanki zarodków pszennych

1/2 szklanki wiórków kokosowych

1/3 szklanki pestek słonecznika

3 łyżki siemienia lnianego

1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich

1/2 szklanki suszonej żurawiny

1/2 płatków migdałowych

2 łyżeczki cynamonu

1 łyżeczka soli

3/4 szklanki oleju

3/4 szklanki miodu

2 łyżki esencji waniliowej

 

Do garnuszka wlej olej, miód i esencję waniliową. Do dużej miski wsyp wszystkie składniki sypkie: płatki, wiórki, pestki, orzechy oraz cynamon. Przemieszaj składniki płynne i zalej nimi zawartość drugiej miski. Wymieszaj wszystko dokładnie – płatki powinny dokładnie się zwilżyć. Następnie wysyp je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piecz je w 175 stopniach przez 40 minut, mieszając płatki (chodzi o to, aby miały szansę równomiernie się podpiec) co 10 minut. Jeśli zobaczysz, że zezłociły się jednakowo wyjmij blachę z piekarnika i daj granoli ostygnąć. Dodaj żurawinę, przemieszaj. Potem przesyp ją do szczelnego słoika i przez przynajmniej następne dwa tygodnie ciesz się zdrowym, pożywnym śniadaniem.

 


 

 

One thought on “O granoli o 4ej nad ranem.

  1. Zrobiłam i spaliła mi się… Nie wiem czy następnym razem powinnam zmniejszyć temperaturę, czy skrócić czas pieczenia?…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>