Nocny sherstone loaf

Facebook nie cichnie dziś od komentarzy po wczorajszej konferencji Food Blogger Fest. I ja tam byłam, nawet prezentację wygłosiłam. Na przykładzie swojej osoby mówiłam o tym, jakich innych korzyści poza tymi finansowymi może dostarczać blogowanie. Miałam przygotowanych dużo zabawnych tekstów, ale w zderzeniu z tremą, która dopadła mnie w momencie wezwania mnie na parkiet połowa anegdot wyleciała mi z pamięci. To jednak nie ważne. Zaliczone, odstawione. Jeżeli chociaż parę osób poczuło się zainspirowanych/ośmielonych do spróbowania lub zmienienia czegoś, a wiem, że tak, było warto się chwilę podenerwować :)

Plan konferencji podobał mi się szalenie, a najbardziej luźna forma, jaką przybrały kolejne prelekcje. Profesjonalną i bardzo pożyteczną prezentację przestawili Paulina i Michał z kotlet.tv. Ale już potem, rzutnik został odstawiony na bok i Pani Anna Wrońska czy Aga Kozak zasypywały nas anegdotami i wskazówkami dotyczących pisania o jedzeniu. Niezobowiązująco i na luzie.  Z prezentacji o fotografii Marcina Urbana wyciągnęłam kilka wniosków, postaram się je wcielić w zdjęcia przy najbliższej sesji. Niestety, z przerwy kawowej nie wróciłam już na salę główną, bo jak to zwykle bywa przy tego typu spotkaniach, chęć integracji wzięła górę nad poszerzeniem wiedzy. Trochę może żałuję, bo usłyszałam wiele dobrego odnośnie prezentacji z drugiej części konferencji. Ale, mówi się trudno. Inwestycja w spotkanie zakuluarowe zaowocowała bardzo przyjemnym popołudniem, które wyszło poza gmach Agory i skończyło się w Magiel Cafe, gdzie biesiadowaliśmy miło i tylko odjeżdżające pociągi zmusiły nas do rozstania.

Oprócz osób, które poznałam przy wcześniejszych okazjach, udało mi się spotkać kilka nowych osób, których blogi bardzo lubię i cenię. Byli to na przykład połowa duetu jedzeniadorzeczy.pl  czy Margotka z bloga illucucina.blogspot.com. Z Margotką ucięłam sobie dłuższą pogawędkę. Pośród różnych tematów zeszło na chleby, skarżyłam się że te na samym zakwasie średnio mi ostatnio wychodzą. Mam plan, aby w Pradze przejść przez całą książkę Hammelmana, może moce zakwasowe znowu mnie nawiedzą.

A tymczasem będę sobie robić chleby drożdżowe. Ostatnio kupiłam dużo książek o pieczeniu chleba, więc inspiracji mi nie brakuje. Z jednej z nich The Fabulous Baker Brothers upiekłam ostatnio przepyszny chleb – Sherstone Loaf. Ma bardzo bogaty smak, a kiedy się go zgrilluje smakuje wręcz odlotowo. Jego przygotowanie jest banalnie proste, trzeba na niego trochę poczekać. Podczas gdy my będziemy smacznie spać, drożdże w lodówce będą pracować nad niepowtarzalnym smakiem tego chleba. A potem już tylko piekarnik. I jest.

 

560 g mąki typ 550

10 g soli

10 g cukru

4 g świeżych drożdży

20 g masła (lub smalcu)

100 ml mleka

200 ml zimnej wody

Wszystkie składniki zmieszaj w misce i wyrób z nich gładkie i elastyczne ciasto. Pozostaw je w chłodnym miejscu na dwie godziny. Ciasto przełóż do wysmarowanej tłuszczem foremki, przykryj ściereczką lub folią i wstaw do lodówki na całą noc. Rano wyjmij go z niej i umieść w ciepłym miejscu. Pozostaw do wyrośnięcia na 1-3 godziny. Wyrośnięty chleb posyp mąką i natnij w kilku miejscach. Wstaw do naparowanego piekarnika nagrzanego do 240 stopni. Po 10 minutach obniż temperaturę do 210 stopni. Piecz przez kolejne 30 minut. Upieczony chleb lekko ostudź, następnie wyjmij z foremki i dokończ studzenie na kratce. Chleb smakuje genialnie po upieczeniu, ale też ze względu na małą ilość użytych drożdży także przez następne dni. Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>