Niezły pasztet.

To chodziło za mną od pewnego czasu. Paczka soczewicy stała w szafce, czekając na znak sygnał. Jakoś nie mogłam się zmobilizować, ale ostatnio wertując stare numery kuchni natknęłam się na przepis. Alleluja! I do przodu.

pasztet 1


200 g zielonej soczewicy

2 cebule

3 ząbki czosnku

6 suszonych pomidorów

2 duże marchewki

1 jajko

1 pęczek pietruszki

1 op. pestek z dyni

przyprawy: gałka muszkatułowa, listek laurowy, sól, pieprz

 

Soczewicę zalewamy wodą i moczymy przez godzinę. Po tym czasie wstawiamy ją na ogień, dorzucamy 3 listki laurowe i gotujemy około 25 minut – aż będzie miękka. Gotową odcedzamy i dorzucamy do niej zeszklone uprzednio na patelni cebulę i czosnek, uszone pomidory oraz pęczek lekko posiekanej pietruchy. Wszystko miksujemy na jednolitą masę.

Do masy dodajemy 1 jajko i pokrojone na plasterki marchewki. Wszystko dokłądnie mieszamy i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatułową

Całość masy przekładamy do formy wyłożonej natłuszczoną folią aluminiową i wysypanej pestkami z dyni. Wygładzamy masę i pokrywamy ją pestkami. Tak przygotowany pasztet wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 40 minut.

I po sprawie.

Złota rada Emilki: pasztet zostaw na noc w lodówce, smaki się przegryzą i  pasztet będzie lepszy.

Moje spostrzeżenie – dobra rzecz. Chociaż następnym razem marchewki zmielę razem z soczewicą.

wege pasztet

http://kulinarnie.blogspot.com/2007/10/ciasteczka-chawowe.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>