Nakládaný hermelín

Opinie odnośnie tego, gdzie podają najlepszego nakládanego hermelína w Pradze są podzielone. Jedni mówią, że najlepszy podają U Fleka, jeszcze inni, że Pod Slavinem albo w młynie nieopodal Kampy. Ja hermelin jadłam i tam, i U Parlamentu, i w paru innych hospodach i powiadam Wam: nie ma lepszego hermelina nad ten, który możecie zrobić sobie w domu.

Nakládanego hermelína, czyli zamarynowanego w oleju i przyprawach rozmaitych sera typu camembert nie mógł wymyślić nikt inny niż Czesi, których umiłowanie do podbijania zawartości tłuszczu w tłuszczu nie ma sobie równych. To jeden z najsłynniejszych klasyków czeskich hospod, równie kontrowersyjny co utopence – marynowane w occie parówki, na widok których mam ochotę krzyczeć i uciekać. Nakládaný hermelín można spotkać w dwóch odmianach – jedna to cały krążek sera, który przeleżał trochę w oleju z dodatkiem cebuli, listków laurowych i ziela angielskiego. Druga, nieco rzadziej spotykana, to przekrojony na pół krążek przemazany pastą z czosnku, papryki i bóg wie czego. Domyślam się, że wiele osób z Was zastanowi się po co to całe zalewanie oliwą. Otóż tutaj należy Czechom oddać honor, że nie jest to tylko pusta fanaberia, a sprytny myk. Otóż hermelin zalany olejem, mniej więcej po czterech dnia leżakowania zaczyna się lekko topić i nabiera niezwykłej, wiotko – kremowej konsystencji. Jest to stan skupienia, którego hermeliny z czeskich hospod doświadczają niezwykle rzadko – tłumy turystów skutecznie utrudniają osiągnięcie stanu idelanego, więc na talerzu najczęściej ląduje jednodniowy twardawy krążek oblany oliwą. Co innego z tym, który miał okazję zażywać oliwnej kąpieli dłużej niż cztery dni. Położony na świeżej kromce chleba bez kminku, lekko do niej dociśnięty, tłuściutki, stanowi niezwykle przyjemną przekąskę, po której spokojnie można chłonąć kolejne i kolejne piwa.

Mój Nakládaný hermelín poszedł w bardzo ziemiste klimaty. Nadziałam go bowiem pastą, której jak spróbowałam, to myślałam że zapadnę się wprost do samego piekła. Powstała ona z utarcia czosnku, wędzonej papryki, szałwii, tymianku i orzechów piniowych, czyli jak sami widzicie, ziemistych i tajemniczych smaków, które w starciu bezpośrednim wypalają język, ale w połączeniu z hermelinem stają się łagodne jak baranek, a samemu delikatnemu serowi nadają charakterku. Sery hojnie zalałam olejem lnianym, bynajmniej ze względu na jego dobroczynne właściwości ;) Olej lniany jest jednym z tych składników, które bardzo mnie w kuchni stresują. Bo wymaga specjalnego przetrzymywania, a do tego nigdy nie wiem kiedy kończy mu się krótki termin ważności. Więc tym chętniej zalałam nim sery, bez złudzeń że szlachetne kwasy tłuszczowe w nim zawarte w jakikolwiek sposób zneutralizują te złe z sera ;) Co do samego sera – najlepszy będzie oryginalny Hermelin z Czech, ale jeżeli nie macie sposobności go zdobyć, kupcie w sklepie twardawy ser typu camembert. Na pewno spełni swoje zadanie.

6 dużych ząbków czosnku

1/2 łyżeczki wędzonej papryki

1/2 łyżeczki soli

2 łyżki oliwy

2 łyżki świeżego tymianku

10 listków szałwi

2 łyżki podprażonych orzeszków piniowych

2 gałązki szałwii, 3 gałązki tymianku

5 kuleczek ziela angielskiego

3 listki laurowe

1/2 łyżeczki nasion kolendry

4 krążki sera hermelin lub camembert

olej lub oliwa

 W misce umieść czosnek, paprykę, sól, tymianek, szałwię, oliwę i orzeszki piniowe. Przy pomocy blendera zmiel wszytko na gładką pastę. Krążki sera przekrój wzdłuż na pół i posmaruj grubą warstwą przygotowanej wcześniej pasty. Złóż ser hermelin jak kanapkę i potnij na ćwiartki (będzie się go lepiej wyciągało ze słoika).

Na patelni umieść listki laurowe, nasiona kolendry i ziele angielskie. Podpraż przyprawy na małym ogniu, aby zaczęły wydzielać delikatny zapach. Przełóż je do słoika, w którym będzie się marynował ser. Dodaj gałązki tymianku i szałwii, ułóż przygotowany ser a następnie zalej go oliwą. Słoik zamknij szczelnie i schowaj do lodówki na przynajmniej 5 dni, choć wg znawców najlepiej smakuje po dwóch tygodniach. Niestety tym razem nie było szansy, aby się o tym przekonać. Może następnym razem.

Smacznego!

2 thoughts on “Nakládaný hermelín

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>