Na początek: kalafior masala

Pierwsze dni na nowym minęły w zawrotnym tempie. Pośród dźwięków taśmy zdzieranej z kartonów, strzelania folii bąbelkowej, stukotu młotka i szurania przestawianych mebli. Było intensywnie i męcząco, ale w trzy dni urządziliśmy się na nowo, uwiliśmy nowe gniazdko. Z najtańszych, białych mebli ze szwedzkiego sklepu.

Do szczęścia nie potrzeba wiele. Mamy  siebie, mamy swoje rzeczy, mamy też w końcu internet. Mam też kuchnię, przy której ta z której przybyłam wydaje się być ziarnkiem grochu. Duża, z białymi meblami, mnóstwem szuflad, przegródek, które mieszczą wszystko to, co z uporem zbierałam przez lata. Kanapą i stoliczkiem, przy których czas oczekiwania na wyrośnięcie chleba umilam sobie odcinkami ulubionych seriali.

Z okna widzę pociągi u kresu podróży, na szczęście przestałam je już słyszeć. Wszędzie mamy blisko. Z górki i pod górkę. Najbliżej pakistańska knajpa z pysznym jedzeniem i z wzorcowym kelnerem, z którym pozdrawiamy się gdy przechodzimy obok. Troszkę dalej warzywniak ze świeżą kolendrą. Chwilę dalej bar z burgerami. A potem cały labirynt małych uliczek z milionem kawiarni i sklepów z kuchniami wszystkich państw świata.

Tak, podoba mi się tu. Jest spokojnie, życie toczy się leniwie. Czuję się jak na wakacjach, ciągle chodzę w japonkach. Pierwszego dnia samotnego spacerowania od razu i przez przypadek trafiłam na bazarek, na którym sprzedaje się warzywa, chleby  i ryby. W środy, piątki i soboty. A potem przez pół dnia siedziałam we francuskiej knajpie zaległości w internecie przepijając jednym kieliszkiem wina. A potem raz jeszcze wróciłam na bazarek i spośród skrzynek wypełnionych po brzegi wszystkim co sezonowe wybrałam kalafior.

Kiedy mam jakieś warzywo, a chcę z nim zrobić coś nowego sięgam po India: The cookbook. Kuchnia hinduska zna milion sposobów żonglowania smakami. W trzy przepisy można uzbierać kolekcję przypraw, którą będziemy czarować kolejne i kolejne dania. W tym kalafior został solidnie przyprawiony i lekko podduszony. Niby nic, a smakowało tak, że nie można się było oderwać od patelni. Bardzo udana inauguracja nowej kuchni.

1 duży kalafior

100 ml oliwy

szczypta asafetydy

2 łyżeczki kuminu

1 łyżka mielonego kuminu

1 łyżka nasion kozieradki

2,5 cm kawałek imbiru

1 łyżeczka zmielonego imbiru

1/2 łyżeczki chilli

1 łyżeczka garam masali

1 łyżeczka cukru

1 łyżeczka kurkumy

sól

1 pęczek kolendry

Na patelni rozgrzej olej. Dodaj asafetydę, kumin, kozieradkę, drobno posiekany oraz zmielony imbir. Zmieszaj przyprawy z oliwą, następnie dodaj kalafior oraz pozostałe składniki, oprócz kolendry. Dodaj 1,5 szklanki wody i duś kalafior przez kilka minut, do momentu aż zmięknie, ale pozostanie jędrny. Lekko przestudź, zmieszaj z posiekaną kolendrą. Możesz podać z ryżem basmatii. Smacznego!



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>