My own Master Chef

Będąc ostatnio w Warszawie pewnej niedzieli, kiedy to nie miałam siły na nic więcej niż tępe wpatrywanie w ekran komputera, obejrzałam wszystkie odcinki kontrowersyjnego show Master Chef Polska. Ponieważ jestem bardzo podatna na wszelką manipulację emocjonalną przez cały pierwszy odcinek szloch wzruszenia radością i historiami uczestników przeplatał się nawzajem z salwami śmiechu z zabawnych bohaterów, nieudanych potraw i komentarzy jury. Po całej burzy, która rozszarpała program na strzępy zanim jeszcze trafił na ekranie muszę stwierdzić, że moim zdaniem Master Chef wyszedł całkiem obronną ręką. Jest parę słabych elementów, ale gdy najmłodsza z jury nie wygłasza teatralnie scenariuszowych komentarzy program ogląda się całkiem przyjemnie. Zaskoczona jestem tym, jak naturalnie wysunął się na prowadzenie Michael Morand, dominując niespodziewanie Panią Przewodniczącą Magdę Gessler. Wielką sympatię wzbudzają niemal wszyscy uczestnicy. Cieszę się, że nie widać po nich zauważalnego w innych edycjach wyścigu szczurów i żadna postać nie wydaje się na tyle antypatyczna, aby trzymać kciuki za to, żeby wyleciała jak najszybciej. Bez względu na to, kto wygra, kibicuję wszystkim pozostałym uczestnikom i cieszę się, że mogą przeżyć taką przygodę.

Niedawno w domu przeżyłam swoją prywatną edycję Master Chefa, kiedy oczyszczona rano lodówka do wymyślenia dania obiadowego dała mi następujące składniki: mozzarellę buffalę na granicy terminu przydatności, jednego bakłażana, pięć pomidorków koktajlowych,jedną figę, kawałek pora i główkę czosnku. W lodówce stał cały słoik tahiny, ale tym razem bakłażana postanowiłam przygotować w stylu włoskim. Co z tego wyszło, widzicie na zdjęciach. Wydaje mi się, że w tym odcinku mogę się czuć całkiem bezpieczna ;)

1 duży bakłażan

2 ząbki czosnku

1 duża kula mozzarella buffala

15 cm kawałek pora

1 figa

kilka pomidorków koktajlowych

oliwa

4 łyżki octu balsamicznego

1 łyżka cukru

Bakłażana natnij głęboko w kratkę uważając, by nie przeciąć skóry. W nacięcia powkładaj ząbki czosnku. Posmaruj go oliwą, ułóż na blaszce i zapiekaj przez 40 minut w 200 stopniach. W międzyczasie rozgrzej na patelni 3 łyżki oliwy i podsmaż na niej przepołowione pomidorki koktajlowe. Dorzuć po chwili pora, delikatnie posól i smaż tylko chwilę, aż nieco zmięknie. Zdejmij z ognia i odstaw na bok. W garnuszku umieść ocet i cukier. Doprowadź do wrzenia i redukuj ocet do uzyskania gęstego syropu.

Na upieczonym bakłażanie ułóż kawałki mozzarelli buffala, całość dopełnij porem, pomidorkami, porem i świeżą figą. Tak przygotowanego bakłażana wstaw na pięć minut do piekarnika aby mozzarella lekko się podtopiła, a składniki ociepliły. Gotowego bakłażana skrop redukcją balsamiczną. Całość możesz posypać świeżym porem i skropić delikatnie oliwą. Podawaj natychmiast. Smacznego!

 

 

 

 

4 thoughts on “My own Master Chef

  1. a co proponujesz zamiast figi? :)

  2. Moniko,
    Poczucie sprawiedliwości każe mi zasygnalizować Ci, że ten przepis (z minimalnymi zmianami) krąży masowo po pintereście z odniesieniem do innego źródła niż Twój blog, a mianowicie http://www.gfreefoodie.com/recipes/detail/1059/. Zdjęcie też jest ewidentnie Twoje, bo nawet nie wygląda jak pozostałe zdjęcia na tamtym blogu (ciekawe, że jako photo credit wskazano „The Prague Blog” :)).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>