Mississippi Mud Pie – podejście numer dwa, czyli najlepsze ciasto bez pieczenia.

W poprzednim odcinku: Monika chce zrobić Mississippi Mud Pie z książki „Baked: Explorations”. Niestety, kupuje za małą ilość ciasteczek, którymi wykłada za małą tortownice. Kiedy przystępuje do wlewania czekoladowych warstw okazuje się, że warstwa która miała stanowić połowę ciasta sięga samego brzegu tortownicy. Monika ścina wierzch ciasta i wlewa do formy czekoladowy pudding. Cienkie ścianki ciasteczek nie wytrzymują jednak ciężaru masy i przy otworzeniu tortownicy cała konstrukcja spektakularnie załamuje się. Smakuje doskonale, ale musi być spożywana w kubeczku. Monika robi drugie podejście, tym razem jednak na warsztat bierze inny, mrożony wariant ciasta. Czy podświadomie znowu boi się porażki? Czy tym razem wszystko się uda? O tym dowiecie się już po przerwie.

Spód:

30 czekoladowych wafelków, ok 170 g*

1 łyżeczka cukru (pominęłam)

75 g stopionego masła

Nauczona poprzednimi doświadczeniami postanowiłam nie oszukiwać na spodzie do ciasta. A 170 g wydało mi się troszkę mało w porównaniu do grubej pierwszej warstwy, która widniała na zdjęciu. Kupiłam więc dwie paczki kakaowych wafelków „Familijnych” (chociaż teraz sobie myślę, że fajniejsze byłyby jakieś w czekoladzie). Zmieliłam je w blenderze, dodałam roztopione masło i dokładnie wymieszałam. Masa była bardzo rzadka, więc schowałam ją na chwilę do lodówki, aby stężała. Po tym czasie wyłożyłam nią spód i boki tartownicy i schowałam do lodówki.

Warstwa nr 1:

115 g dobrej gorzkiej czekolady

65 g śmietany kremówki (ew. 4 łyżki stołowe + 1 do herbaty)

3 łyżki masła

2 łyżki syropu kukurydzianego (użyłam golden sirup)

1 kubek przesianego cukru pudru (pominęłam)

1 łyżeczka burbona (pominęłam)

W garnuszku zagotowujemy śmietanę, masło i golden sirup. Płynem zalewamy pokruszoną na małe kawałki czekoladę. Odstawiamy na minutę aby czekolada mogła się podtopić i dopiero mieszamy na gładką masę. Na końcu dodajemy cukier, który ja sobie darowałam i nic się ciastu nie stało i burbona. Też nie dałam, bo nie miałam :) Masę wylewamy na wafelkowy spód ciasta i wkładamy do lodówki na dwie godziny.

Warstwa nr 2:

500 g dobrych lodów kawowych

150 g uprażonych orzechów pekan

Lody możemy włożyć na parę sekund do mikrofali, aby trochę się zmiękczyły. Ponieważ nie mam mikrofali, więc wyjęłam je kilkanaście minut wcześniej z lodówki. Lody rozsmarowujemy na czekoladowej masie. Posypujemy orzechami. Ja użyłam pekanów (z ciekawości), ale one smakują prawie tak samo jak włoskie, przy czym są 3 razy droższe. Następnym razem postąpię patriotycznie, zwłaszcza, że stałam się szczęśliwą posiadaczką kilograma włoskich. Tortownica wędruje do zamrażarki na kolejne 1,5 godziny.

Warstwa nr 3:

2 łyżeczki śmietany kremówki

2 łyżeczki masła

1 łyżeczka syropu kukurydzianego (użyłam miodu)

80 g dobrej, gorzkiej czekolady

1 łyżeczka burbona (pominęłam)

Powtarzamy czynności znane nam z przygotowań warstwy nr 1. W garnuszku doprowadzamy do wrzenia śmietanę, masło oraz miód. Zalewamy nimi czekoladę. Czekamy chwilę i mieszamy wszystko na gładką masę. Wylewamy ją nieregularnie na resztę ciasta. Posypujemy resztką orzechów. Wstawiamy do zamrażarki aby masa stężała (ok.20min). To koniec.

A teraz będzie posłowie. Długie. Bo to ciasto jest niezwykłe. Nigdy nie jadłam ciast mrożonych, więc było to dla mnie nie lada odkrycie. Zderzenie trzech faktur – delikatnych, pyłkowych wafelków, czekoladowej „fudge” (to jedno z tych nieprzetłumaczalnych słów, którego brzmienie oddaje całą kleistość i ciągliwość) i kremowych lodów. Ciężko się to kroi, ale jak ciasto chwilę odstanie, to naprawdę nie można się odniego odczepić. Przypomina mi trochę lodowe wersje popularnych batonów, ale jest o niebo lepsze! Jest tak bardzo wyraziste, przyjemnie chłodne, czekoladowe, kawowe,orzechowe, wafelkowe. Naprawdę jestem wstrząśnięta i zmieszana. Następnym razem orzechy posypię solą, smaki zostaną dodatkowo podkręcone. Naprawdę, jest to najbardziej oryginalne i z pewnością najlepsze ciasto jakiego dane było mi kiedyś spróbować. A fakt, że nawet nie przechodzi obok piekarnika…  Totalny odlot!!!

 

 

 

 

4 thoughts on “Mississippi Mud Pie – podejście numer dwa, czyli najlepsze ciasto bez pieczenia.

  1. A jak wielka ma być ta tortownica? To ciasto musi być genialne w smaku, niedługo z pewnością zrobię!

    • Aleksandro – tortownica ok 22 cm. Przypomniałaś mi o tym przepisie, może też go w końcu powtórzę :)

      • Dziękuję bardzo za odpowiedź, muszę koniecznie zrobić ten deser :)

        • No cóż, po tak długich obiecankach, że deser wykonam, wreszcie nadarzyła się okazja, by go zrobić. Pierwszy raz spróbowałam go jeszcze przed oficjalną ‚premierą’(jako ze jestem łasa na słodycze) po zjedzeniu kawała innego pysznego czekoladowego ciasta. Przez to też missisipi wydawało mi się niezwykle przesłodzone-tak że aż mnie zemdliło. Byłam zawiedziona tą słodkością, ponieważ desery wolę mniej słodkie co jest jednak odwrotnie proporcjonalne do moich możliwości ilości zjadanych bardzo słodkich ciast(ale masło maślane). No ale przyszedł drugi dzień i co? Zjadłam przeczuciem, że to przecież nie może być takie słodkie i faktycznie, nie było! Bylo wspaniałe, idealnie zimne na te upały, dobrze kawowo-czekoladowe czyli tak jak lubię. Deser pyszny, szybki do zrobienia, nie licząc czasu chłodzenia i pięknie się prezentujący w formie (na talerzu już niekoniecznie, bo krojenie zamrozonych na kamień wafelków to armagedon).
          Jeśli zrobię go następnym razem to tak jak Pani mówi, użyję wafelków w jakieś polewie czekoladowej albo zrobię spód z innych ciastek. Pominelam również szklankę cukru, co jest przesadą-szanujmy chociaż do pewnego stopnia nasze zdrowie.
          Dziękuję ślicznie za przepis, uwielbiam pani bloga. Następnym razem zrobię tort kokosowo-kajmakowy. Mam tylko nadzieję że biszkopt wyjdzie. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>