Meksykańskie abc: pico de gallo

Oprócz nas i sąsiadów na górze w naszym domu mieszka jeszcze jeden lokator.  Nazywa się Carlos i od kilkunastu lat zajmuje małe mieszkanko mieszczące się za garażem, pod schodami pożarowymi. Kiedy przychodzi weekend, Carlos otwiera drzwi od swojej kanciapy i puszcza głośno meksykańską muzykę. Nie trwa to długo, może godzinkę i naprawdę uwielbiam te momenty. Czasami słyszę, jak śmieje się na głos, a ja razem z nim, tyle że w duchu. Krzątanie Carlosa to pierwsze ranne dźwięki, a wieczorem, kiedy przykładam głowę do poduszki, czasami słyszę jak chrapie. Pewnie śpimy dokładnie nad nim.

Carlos to prawdziwy król podwórka. Zna wszystkich i wie o wszystkim, co się dzieje na dzielni. Informacje donoszą mu latynoscy koledzy, z którymi często debatuje przy naszych schodach. Schody to zresztą ulubione miejsce Carlosa. Kiedy akurat nie pracuje, mości się na nich i  jak to mówię, wygrzewa kolana na słońcu. A przy okazji zagada tu z tym, tu z tamtym. Kiedy wychodzę z domu, często go spotykam. I wtedy rozpoczyna się najlepsze. Bo Carlos nie mówi za dobrze po angielsku, nie musi. Zawsze mu mówię dokąd idę, albo co zamierzam zrobić, a wtedy Carlos coś mi opowiada w swoim angielsko – hiszpańskim, w którym co trzecie słowo to diferente. Często go nie rozumiem,ale jednak rozumiem, fenomenalne! Parę razy wypsnęło mi się coś po hiszpańsku, jakieś pojedyncze słówka. Carlos to bardzo podłapał i teraz zawsze jak mnie widzi, to nie pyta mnie po angielsku, tylko po hiszpańsku. A ja mu odpowiadam, dukam jak umiem, a Carlos mnie poprawia. Bardzo spodobała mi się ta zabawa, więc postanowiłam poszerzyć swój zasób słownictwa (żebyśmy się zrozumieli, po hiszpańsku znam 10 wyrazów z czego 7 to nazwy jedzenia ;) ). Zwłaszcza, że Carlos każde nowe słówka wita gromkim śmiechem, więc widzę wzajemną korzyść w mojej nauce ;)

I tak jak postanowiłam się podszkolić w podstawach hiszpańskiego, tak samo chcę zrobić z meksykańską kuchnią. Jestem w tej dziedzinie kompletnie verde, więc będzie to nauka u podstaw. Warunki mam idealne ku nauce, a czasu coraz mniej ;) To jak? Uczymy się razem?

Dzisiaj będzie więc bardzo prosty przepis na popularną salsę, którą w meksykańskiej kuchni można podawać do wszystkiego. Na pico de gallo przepisów jest bez liku, choć podstawowa wersja to pomidory, cebula i zielona, ostra papryka. Ja swoją salsę zrobiłam na wzór etykiety z gotowej, którą kupiliśmy na ostatnich zakupach w meksykańskim sklepie Mi Pueblo (pisałam o nim niedawno przy okazji domowej quesadillas (link)). Podamy ją na kukurydzianej tortilli, którą posmarujemy pastą z czarnej fasoli. Zrobiłam ją co prawda bez przepisu, mając jednak nadzieję, że mieszczę się w meksykańskiej konwencji ;)

pico de galloPico de gallo aka salsa fresca (1 duża szklanka)

3 średnie, dojrzałe pomidory

1/2 czerwonej cebuli

1/2 pęczka kolendry

1 papryczka jalapeno (częściowo lub zupełnie pozbawiona pestek)

1 limonka

sól

Wszystkie składniki posiekaj drobno, przełóż do miski, wciśnij sok z limonki, dopraw solą i dobrze wymieszaj. Schowaj do lodówki, aby aromaty mogły się przeniknąć.Przed podaniem doprowadź do temperatury pokojowej.

pico de gallo

Pasta z czarnej fasoli

1 puszka lub szklanka ugotowanej czarnej fasoli, odsączonej

1 ząbek czosnku

1 łyżka oliwy

1/2 pęczka kolendry

1/2 łyżeczki mielonego kuminu

Wszystkie składniki umieść w blenderze i zmiksuj na gładką masę. Gdyby masa była zbyt sucha, dolej troszkę wody. Zmieloną pastę wstaw na chwilę do lodówki, aby smaki się przegryzły.

Kukurydzianą tortillę zrumień na patelni z dwóch stron. Posmaruj ją pastą czarnej fasoli, posyp czarną fasolą, ułóż pokrojoną połowę avocado, posyp odsączonym na łyżce pico de gallo. Całość zwieńcz kleksem kwaśnej śmietany.

Smacznego!

pico de gallo

pico de gallo

Jalapeño

3 thoughts on “Meksykańskie abc: pico de gallo

  1. To jest niesamowite, że najprostsze potrawy smakują najlepiej. Salsę o takim składzie jadłam w NY z meksykańskiego straganu pod kościołem, w którym odbywają się msze hiszpańskojęzyczne. Jako niedoświadczona blanquita nie wiedziałam, co z czym (obowiązywała częściowa samoobsługa), więc współkolejkowicze chętnie mi pomogli ponakładać wszystkie składniki w odpowiedniej kolejności :) Spontaniczność, życzliwość i pyszne jedzenie. Twoje opowieści przenoszą mnie w te multi-kulti amerykańskie klimaty. Dziękuję :)

    • Marta, no właśnie, te dodatki to fajna sprawa – wielkie michy różnych sosów i sals. Również jestem fanką Meksykanów, uważam że mamy z nimi jako naród wiele wspólnego! Cieszę się, że jakoś udaje się oddać, to co się dzieje do okoła. Marna ze mnie pisarka, ale staram się jak mogę ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>