McHome aka Homak

Pamiętam, że kiedyś na łamach czasopisma Kuchnia któryś albo Marek Bieńczyk albo Tadeusz Pióro zwierzył się ze swojej wizyty w McDonalds. Opis doznań związanych z konsumpcją fastfoodowej kanapki został zawarty w określeniu „przeżuta dętka” lub czymś równie podobnym. Mój stosunek do McDonalds nie jest tak kategorycznie źle, powiem więcej czasami lubię. Jednak absolutnie jestem w stanie uznać wyższość domowego kotleta, ze świeżej wołowiny tatarowej (o polędwicy wołowej nawet nie wspomnę) doprawionego, soczystego i pełnego naturalnego smaku, bez żadnych sztucznych dymów, glutaminianów i innych tego typu. A jak się ma przepis na takie bułeczki, to już w ogóle można się śmiać fastfoodom w twarz. Bułeczki znalazłam na blogu Agaty. W przyszłym tygodniu robię je jeszcze raz i mrożę.

 

Bułeczki:

500 g mąki pszennej

300 ml mleka

10 g świeżych drożdży

1/4 kostki masła

2 łyżki cukru

1 łyżeczka miodu

1 lyżeczka soli

sezam

Drożdże rozpuszczamy z 2 łyżkami mleka, łyżeczką cukru i łyżeczką mąki. Odstawiamy na 15 minut w ciepłe miejsce, żeby drożdże zaczęły pracować. Do miski wsypujemy mąkę i wszystkie pozostałe składniki, łacznie z drożdżami. Tylko sezam zostawiamy :) Na małych obrotach miksujemy wszystko przez 15 minut. To bardzo ważne, 10 g drożdży to dość mało i muszą zostać dokładnie rozprowadzone po całym cieście. Miksując ciasto tak długo wtłaczamy w niego mnóstwo powietrza, rośnie nieprawdopodobnie i jest tak gładkie, że nie trzeba go podsypywać potem mąką. Miskę z wyrobionym ciastem wkładamy do reklamówki i odkładamy do wyrośnięcia na 1,5 – 2 h. Agata pisze, żeby w trakcie wyrastania ciasto złożyć dwukrotnie, ale ja przyznaje szczerze, że kompletnie o tym zapomniałam :) Następnym razem się przypilnuję.

Wyrośnięte ciasto przebijamy i dzielimy na 9-12 porcji. Ja zrobiłam 9 dość dużych bułek. Układamy je na blacie w dość dużych odstępach i lekko spłaszczamy, aby kształtem jak najbardziej przypominały klasyczne „hamburgerówki”. Odstawiamy do wyrośnięcia na kolejną godzinę. Wyrośnięte ciasto smarujemy mlekiem i posypujemy sezamem. Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach.

Kotlety:

500 g mięsa wołowego (tatarowego)

1 cebulka

1 jajko

2 łyżeczki sake

2 łyżeczki sosu sojowego

sól, pieprz

Cebulkę siekamy bardzo drobniutko. Dodajemy do mięsa razem z innymi składnikami.  Dodajemy zaledwie szczyptę soli i trochę więcej pieprzu. Miskę owijamy szczelnie folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na conajmniej godzinę. Po godzinie formujemy z mięsa dość duże, ale i płaskie kotlety i smażymy na patelni bez tłuszczu. Po kilka minut z każdej strony „na oko”.

Wkładamy w nasze jeszcze ciepłe bułeczki, stroimy ważywami i sosami i po chwili wiemy, że nasza noga nieprędko postanie w fastfoodzie na literę m lub b :)

* podziękowania i wyrazy uznania dla talentu kopirajterskiego wędrują do Mateusza Waligórskiego i Jakuba Sobuckiego. Chłopaki, w najbliższych dniach powienien z Wami skontaktować się ZAIKS :)))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>