Maślankowe pankejki takie jak z dinera.

_MG_2665

Czasami ciężko nadążyć mi za samą sobą. Ledwo co zdążyłam odchorować swój szalony wypad do Polski, ponownie spakowałam swój plecak i ruszyłam na przód. Odwiedzili nas dobrzy znajomi, z którymi najpierw przejechałam zachodnie wybrzeże w kierunku Portland, a parę dni potem przefrunęliśmy na wschód, aby przez kilka dni cieszyć się urokami nowojorskiego lata. Po przygodowej podroży powrotnej (na lotnisku Newark okazało się, że odlatuję z La Guardia, a na La Guardii okazało się że bilet powrotny mam na 4 października) nie minęło kilka dni, a ponownie ruszyłam przed siebie. Tym razem z ukochanym mężem u boku zwiedzaliśmy północno wschodnią Kalifornię zahaczając o miasto hazardu Reno.

I tak jak lubię, naprawdę lubię być w ciągłym ruchu, tak bardzo się cieszę że w końcu posiedzę w domu dłużej niż przez tydzień. Wakacje zapowiadają się spokojnie (nie mylić z leniwie ;) ),  choć już czuję jak w kieszeni pulsuje mi ten bilet do Wietnamu, którego ciągle nie kliknęłam, ale wydarzy się na dniach, więc aby do września.

Jako zacięta dokumentalistka swojej urozmaiconej kulinarnie rzeczywistości muszę stwierdzić, że ostatnie tygodnie były nadzwyczaj godne pod względem kulinarnym. Ciąg foodpornowych zdjęć w light roomie nie kłamie, przyciasne spodenki niestety też. Pokornie nałożyłam buty do biegania starając się omijać wszystkie ulubione piekarnie. I póki co karmię się wspomnieniami, a jest czym, oj jest.

Mieszkanie w tętniącym smakami San Francisco usypia czujność. I kiedy człowiek wynurzy nos poza granice miasta, dopada go wysokokaloryczna amerykańska rzeczywistość. Stany Zjednoczone stoją dinerami, z ogromnymi porcjami jedzenia zrobionego ze składników trzeciej jakości o wartości kalorycznej milion na kęs. I choć fajnie na wakacjach zjeść na śniadanie cheeseburgera z frytkami zapijając go szejkiem z oreo, to po powrocie do domu nie marzy się o niczym innym jak o żywieniu się sałatą przez przynajmniej miesiąc. Aby jednak nie popadać ze skrajności w skrajność ten jeden ostatni raz zjemy na śniadanie pankejki. Takie klasyczne, amerykańskie, wielkości talerza, na maślance. Zeby przypadkiem nie zapaść na syndrom odstawienia. Bo jedno z nas ma urodziny. I jest na diecie paleo. Dla tego na pankejkach wyląduje boczek. To wszystko zapijemy szampanem. A jutro wszyscy pójdziemy na detoks…

_MG_2672-2

Maślankowe pancakes jak z dinera (10 sztuk wielkości głowy)

3 szklanki mąki

3 łyżki cukru

3 łyżeczki proszku do pieczenia

1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

3/4 łyżki soli

3 szklanki maślanki

1/2 szklanki mleka

3 jajka

1/3 szklanki roztopionego masła

olej (do smażenia)

W misce zmieszaj składniki sypkie: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i sól. W oddzielnym naczyniu zmieszaj maślankę, mleko, jajka i roztopione masło. Połącz składniki sypkie z mokrymi, ale nie mieszaj zbyt długo. Na patelni rozgrzej tłuszcz. Smaż małe placuszki lub duże na złoto z obu stron. Podawaj natychmiast. Na wytrawnie – z jajkami i bekonem. Na słodko – z bekonem i syropem klonowym. Na specjalne okazje w towarzystwie szampana ;)

_MG_2649-3

9 thoughts on “Maślankowe pankejki takie jak z dinera.

  1. Zmieszane w osobnych miskach płynne i sypkie należy pewnie połączyć ;) sposób jest istotny? ;)
    Pozdrawiam serdecznie.
    Happy Birthday! (dla męża?) Spełnienia marzeń! (dla Was)

    • O rety, tak mi było spieszno, że nie zmieszałam składników. Już poprawione, dzięki za czujność. Życzenia ślemy do kolegi Marcina, ale spełnienia marzeń biorę zawsze ;)

  2. nie mogę z tym bekonem do pankejków ;-) U mnie dzisiaj był z jagodami!

  3. Ale cudowne śniadanie. Jeszcze dodać syropu i będzie najlepiej !:)

  4. Nie przepadam za pankejkami, ale muszę przyznać, że w amerykańskiej obiadowni bym zamówiła raz, żeby się nimi zapchać raz a dobrze :D
    Twoje wyglądają znakomicie i jestem pewna, że dzięki maślance są miękkie i dość puszyste, a nie tak jak czasami w polskich śniadaniowniach widzi się twarde i zupełnie nieelastyczne podeszwy naleśnikowe.
    Także rozumiem, że śniadanie to węglowodany i konkret, więc u mnie na blogu konkretna granola!
    Pozdrowienia z zimnej ostatnio Polsky

  5. Wyglądają bardzo apetycznie.

  6. hej, a jak dostałas się do USA?? Wiza? zielona karta?

  7. Uwielbiam wszelkiego rodzaju naleśniki, omlety, pankejki! Ten przepis polecam dla każdego, robiłam kilka razy i zawsze się udaje.

  8. Śniadanie musiały być przepyszne :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>