Malinowy eton mess

_MG_7856[1]

maliny[1]

Maliny w tym roku skończyły się wyjątkowo szybko. W ubiegłych latach można je było jeść do pierwszych mrozów, w tym roku ledwo doczekały października. Mimo to te ostatnie owoce na gęstych krzakach potrafią zapełnić filiżanki za każdym razem, kiedy zajrzy się do chruśniaka. Poskrywane pod liśćmi, przytulone do ziemi, niektóre przejrzałe, niektóre ledwo różowe. Będą tymi najostatniejszymi, do zjedzenia prosto z krzaka. Zawzięcie bronią ich komary, malinowa armia rzucająca się na każdego, kto tylko ośmieli się zbliżyć się do owoców.

_MG_0504[1]

Było ciasto drożdżowe, soki, kompoty. Były też kolacje pod krzakiem, gdy do domu wracaliśmy z różowymi dłońmi. A gdy w lodówce odkryłam bitą śmietanę, a na talerzyku leżała beza, która miała być pavlovą, ale pianę ubijałyśmy nieco zbyt krótko. Wyszła cudownie krucha i ciągnąca w środku, lecz niestety zbyt płaska. Idealna zaś do tego, aby pokruszyć ją w dłoniach i wymieszać z ubitą kremową śmietaną i świeżymi malinami zgniecionymi z cukrem.

_MG_0726[1]

Malinowy Eton Mess (4 porcje)

1,5 szklanki pokruszonych bezików

200 ml śmietany kremówki + 1 łyżka esencji waniliowej + 2 łyżki cukru

1,5 szklanki malin + 1 łyżka cukru

Śmietanę ubij na sztywno z esencją waniliową i cukrem. Szklankę malin rozgnieć niedbale widelcem z cukrem. Nie rozgniataj owoców na miazgę, pozwól pozostać malinom w większych kawałkach,

W szklaneczkach umieść po dwie łyżki ubitej śmietany, obsyp ją pokruszoną bezą, dodaj łyżkę rozgniecionych malin i kilka świeżych. Powtarzaj do wyczerpania składników. Wierzch deseru posyp bezikami i świeżymi malinami. Ewentualnie możesz wszystkie składniki umieścić w misce i przemieszać je delikatnie dosłownie dwoma ruchami. Schłodź deser w lodówce przez przynajmniej godzinę.

Smacznego!

Ps. Za piękne pozowanie pełne poświęcenia wobec chmary komarów dziękuję cudnej urody Dominice :)

_MG_0810[1]

        _MG_0737[1]     _MG_0774[1]          _MG_0725[1]

13 thoughts on “Malinowy eton mess

  1. Och Monia…… dzięki za news’y…. dzięki za chruśniak malinowy… dzięki za piękną Dominikę… dzięki za komary… dzięki za fotki … to są totalne delicje dla oka… powalają całkowicie…. dzięki za to krzesło w ogrodzie…..dzięki za deser, który zawsze wychodzi gdy beza nas zawodzi… malinowy czy inny „ETON” zawsze uda się jak beton…haha… zaś Ty masz niezły „MESS” czasowy i cudowne konfiguracje wycieczkowe….. nareszcie godziny mi się z Tobą chwilowo zgadzają…. hihi…..aż czekam z niecierpliwością czym nas uraczysz później…
    pozdrawiam mocno, Ursa, kapsztad.

    • Urso moja droga, no taka mi się wycieczka zrobiła, cieszę się tą Polską ile się da, za SF o dziwo nie tęsknię nic a nic :) Będzie coś jeszcze, obiecuję, na deser ;))

  2. Ty i Twoje stylizacje jedzenia + foty… co tu dużo mówić Monia… wymiatasz.

  3. Jakie cudne zdjęcia! Wspaniałe! Uwielbiam!

  4. Ale piękne zdjęcia, ale kuszące maliny. Może w piątek znajdę jeszcze ostatnie owoce w babcinym ogrodzie :)

  5. Quality posts is the secret to interest the viewers to go to 
    see the web site, that’s what this web site is providing.

  6. To dla mnie meka …o tej porze patrzec na te pyszności. Deser jest ,co tu duzo pisac,mistrzostwo swiata. A te polskie malinyyyyy…eh

  7. Zapomnialam dodac: I polskie dziewczyny ;))

  8. Bardzo mi odpowiadają takie połączenia tekstur i smaków:-) Jak zawsze piękne zdjęcia, to z krzesełkiem skradło moje serce. Przesyłam uściski!

  9. Jak tu pięknie.
    Przeniosłaś mnie na chwilę do innego świata.

    Dziękuję.

    pozdrawiam ciepło
    K.

Odpowiedz na „UlaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>