Kuskus koloru róż

Podróże i rozmowy z ludźmi, poznawanie ich ulubionych smaków, kulinarnych wspomnień czy jedzeniowych fantazji dostarczają mi najwięcej inspiracji. A już najbardziej szczególne są te chwile, kiedy te obie rzeczy się łączą. Rozmowy z tymi, którzy żyją w innych kulturach na co dzień jedząc rzeczy dla nas egzotyczne poszerzają  horyzonty mojej wyobraźni wyjątkowo mocno.

Siedząc na plaży czy spacerując przegadaliśmy z Karolem wiele godzin o jedzeniu przyprawiającym o dreszcze rozkoszy. Padło tyle nazw, tyle połączeń, że nie sposób było tego wszystkiego spamiętać. Od niedawna, aby uchronić inspiracje od zapomnienia spisuję je. W notesie, w telefonie, na świstku papieru. Z Barcelony wróciłam z bardzo długą listą, bo o nowe pomysły potykałam się co krok. Znalazły się na niej np. chleb z curry i cebulą, tortilla ze szparagów i karczochów, szparagi w sosie z krwistych pomarańczy, frytki marynowane w pimenton czy kuskus z burakami.

Ten ostatni zobaczyłam w sklepie ze zdrową żywnością mieszczącym się w małej dzielnicy rybackiej. Jego różowy kolor zwabił mnie do gabloty niczym srokę do błyskotki. Nie wiem co miał w środku, gdyż buraczany róż skrzętnie maskuje dodatki. Dla tego zaraz po tym jak wróciłam do siebie, zrobiłam różowy kuskus na własnych warunkach.

Tak naprawdę to ten przepis jest dość prosty. Pieczemy buraki, dodajemy świeże zioła, trochę orzechów, mieszamy z kuskusem i mamy to. Jest jednak pewien sekret. Nazywa się za’atar. Pisałam już wcześniej o tej przyprawie przy okazji hummusu z buraków i teraz jest okazja przypomnieć o nim raz jeszcze. Za’atar to bliskowschodnia przyprawa o głębokim, zmysłowym i tajemniczym smaku. Powstała ze zmieszania suszonego tymianku, sumaku i sezamu, różniąca się dodatkami w zależności od rejonu. Można ją kupić w sklepie z arabską żywnością, albo zrobić samemu. Ja kupiłam wielkie pudło i o ile na początku głowiłam się co ja z tym za’atarem zrobię, tak teraz nie mam wątpliwości że zużyję go szybciutko. Za’atar bowiem ma tę właściwość, że dodany do potrawy nadaje jej niesamowitej głębi. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że szczypty tajemniczości. Ostatnio widziałam, jak w libańskiej piekarni La Farine pisano, że jeden z placków posypany jest „ponętnym za’atarem”. I ktoś to ujął w punkt. Za’atar to szalenie ponętna przyprawa, która wszystkie potrawy zamienia w ciemnookie, zmysłowe brunetki :)

1 szklanka kuskusu

6 średnich buraków

1/2 dużego pęczka pietruszki

1/2 dużego pęczka szczypiorku

1,5 łyżki za’ataru

garść orzechów włoskich

1/4 szklanki oliwy (dałam olej lniany)

sok z 1 cytryny

Buraki przekrój na pół. Ułóż na blaszce przecięciem do dołu. Pieczem w 200 stopniach przez 40 minut. Wystudź, obierz ze skóry, pokrój w drobną kostkę.

Kuskus ugotuj wg instrukcji na opakowaniu. Rozluźnij go widelcem. Dodaj pokrojone buraki, posiekane zioła i orzechy. Za’atar zmieszaj z oliwą i sokiem z cytryny. Dodaj sos do kuskusu. Wymieszaj wszystko dobrze. Miskę owiń folią i schowaj do lodówki na przynajmniej godzinę.

Smacznego!

 

 

3 thoughts on “Kuskus koloru róż

  1. Bardzo smaczne to było! Połączyło moją miłość do za’ataru i chęć zawarcia rozejmu z buraczkami. ;-) Na talerzu wylądowało u nas obok sałatki z 101 Cookbooks z fenkułu, cukinii, rukoli i koziego sera/fety. Super mariaż! Dziękuję za przepis.

  2. Zrobiłam i się zakochałam! Pycha! Do ugotowania kuskusu użyłam soku z buraków i to bardzo dobrze wpłynęło na jego smak. Świetny przepis!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>